Rymanowski przycisnął Żurka o pokera. Minister: Wszystko powinno być legalne. Ale pod kontrolą
Ostatnie wystąpienie ministra Waldemara Żurka na antenie Radia Zet nawiązywało częściowo do wcześniejszych słów szefa resortu sprawiedliwości o pokerze. Minister, dzieląc się swoimi refleksjami, nakreślił teoretyczną wizję balansu między swobodą obywatelską a ochroną społeczeństwa, zaznaczając przy tym swój sceptycyzm wobec pełnej liberalizacji gier karcianych na pieniądze.
Choć sektor iGaming z uwagą analizuje każdą wypowiedź przedstawicieli resortu sprawiedliwości, deklaracje te należy odczytywać przede wszystkim jako osobisty pogląd polityka, a nie zapowiedź konkretnych prac legislacyjnych.
Wspomnienia z dzieciństwa a rzeczywistość prawna sektora
Rozmowa z Bogdanem Rymanowskim rozpoczęła się od wątków osobistych, w których minister Waldemar Żurek przyznał, iż gry karciane, takie jak poker czy tysiąc, towarzyszyły mu już w dzieciństwie podczas wspólnego czasu z ojcem. Te nostalgiczne wspomnienia posłużyły jednak jako kontrast dla obecnej debaty o komercyjnym wymiarze tych gier.
Minister wyraźnie oddzielił rekreacyjną rozgrywkę domową od profesjonalnego rynku nastawionego na zysk, wskazując, iż to właśnie ten drugi obszar musi według niego pozostawać pod ścisłą kontrolą państwa. Odwołując się do kultowego obrazu z filmu „Wielki Szu”, minister zaznaczył, iż rozrywka oparta na stawkach pieniężnych postrzegana jest przez część społeczeństwa wyłącznie jako sposób na zarabianie, co rodzi specyficzne ryzyka.
Z perspektywy redakcyjnej warto zauważyć, iż polski sektor rozrywki online operuje w ramach precyzyjnie określonych norm, a obecny klimat polityczny wokół resortu sprawiedliwości sugeruje raczej chęć utrzymania wysokiego poziomu nadzoru nad tym rynkiem. Minister, choć przyznaje, iż „uczył się grać”, pozostaje nieugięty w kwestii oddzielenia czystej zabawy od działalności operacyjnej wymagającej twardej reglamentacji.
Chcącemu nie dzieje się krzywda? Granice wolności wyboru
Centralnym punktem wymiany zdań była kwestia granic wolności osobistej w kontekście korzystania z usług oferowanych przez operatorów rozrywki online.
Minister Waldemar Żurek, pytany o to, czy państwo powinno penalizować określone formy gier, przywołał rzymską zasadę „volenti non fit injuria” („chcącemu nie dzieje się krzywda”). Zauważył, iż choć teoretycznie dorośli obywatele mają prawo do decydowania o swoich finansach, to w praktyce państwo musi regulować niektóre dziedzin.
Należy jednak wyraźnie podkreślić, iż te słowa stanowią jedynie wyraz etycznej postawy ministra, a nie zapowiedź nowego projektu ustawy. w tej chwili ramy prawne w Polsce wyznacza akt znany jako Ustawa o grach hazardowych, który precyzyjnie definiuje zasady dostępności poszczególnych form rozrywki. Stanowisko ministra, choć stanowcze, nie zmienia obecnego statusu prawnego operatorów, ale potwierdza, iż w najbliższym czasie branża iGaming nie powinna spodziewać się poluzowania obowiązujących rygorów w tym konkretnym obszarze.
Perspektywy regulacyjne i priorytety resortu sprawiedliwości
Podsumowując swoją wypowiedź, Waldemar Żurek zaznaczył, iż jego zdaniem „wszystko powinno być w Polsce legalne”, o ile towarzyszą temu przepisy zapobiegające powstawaniu problemów społecznych.
Taki przekaz płynący z ministerstwa sugeruje, iż dla obecnego kierownictwa priorytetem pozostaje stabilność społeczna i prewencja, co stoi w pewnej sprzeczności z postulatami pełnej legalizacji pokera na wzór wielu innych państw europejskich.
Przeczytaj też:
>>> Gładysz: Dlaczego nie zagrasz w pokera w polskich kasynach? Karty na stół #1
>>> Poker w Polsce pod specjalnym nadzorem. Rafał Gładysz: wszystkich nas nie złapiecie!
>>> Rafał Gładysz: w Polsce poker nie rozwija się od 15 lat [WYWIAD]

4 godzin temu