Turniej WTA 1000 w Miami wkracza w decydującą fazę. W gronie najlepszych ośmiu zawodniczek nie ma już niestety żadnej Polki. W pierwszej rundzie z rywalizacją pożegnała się Magdalena Fręch, w drugiej Iga Świątek po porażce z Magdą Linette, a w trzeciej wspomniana Linette, która musiała uznać wyższość Alexandry Eali.
REKLAMA
Zobacz wideo Skrzyszowska: Na najważniejszej imprezie sezonu potrafię pokazać formę życia i być w najlepszej dyspozycji
Sabalenka pozostaje w grze o obronę tytułu
Zdecydowanie największą pozytywną niespodzianką imprezy jest postawa 24-letniej Hailey Baptiste, która niespodziewanie ograła Jelenę Ostapenko, meldując się w gronie ćwierćfinalistek turnieju. Amerykanka, która w tym roku dotarła do trzeciej rundy Australian Open, gdzie po trzysetowym boju przegrała z rodaczką Coco Gauff, po zwycięstwie nad Łotyszką czekała na to, kto będzie jej rywalką w starciu o awans do półfinału. Według rozstawienia w drabince turniejowej miała być nią zwyciężczyni pojedynku pomiędzy Aryną Sabalenką a Qinwen Zheng.
Liderka rankingu WTA od samego początku narzuciła swoje warunki gry, gwałtownie uzyskując przewagę przełamania. Chinka nie potrafiła jej się przeciwstawić, wobec czego pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 6:3. W drugiej partii Białorusinka odebrała serwis rywalce w trzecim gemie. Jak się później okazało było to jedyne przełamanie w tym secie. W dziesiątym gemie tenisistka z Mińska przypieczętowała zwycięstwo wygrywając gema do zera - 6:4.
Aryna Sabalenka (1) - Qinwen Zheng (23) 6:3, 6:4
Tym samym obrończyni tytułu pewnie zameldowała się w ćwierćfinale, nie tracąc po drodze ani jednego seta. Starcie obydwu pań zapowiada się niezwykle ciekawie. Tym bardziej, iż 45. w rankingu Baptiste także dotarła do ćwierćfinału bez straty seta, odprawiając z drabinki turniejowej m.in. Elinę Switolinę oraz wspomnianą Ostapenko.
Anisimowa bez szans w starciu z Bencić
Drugim, a zarazem najbardziej wyrównanym "na papierze" pojedynkiem miał być mecz Amandy Anismowej z Belindą Bencić. Amerykanka o rosyjskich korzeniach w tym sezonie tylko raz grała dotarła do półfinału imprezy. Miało to miejsce w Dubaju. Tam jednak znalazła swoją pogromczynię w osobie Jessiki Peguli, która podobnie jak w trakcie Australian Open znalazła sposób na młodszą rodaczkę.
W Miami los skrzyżował ją w czwartej rundzie ze Szwajcarką. 29-latka w ubiegłym sezonie w znakomitym stylu wróciła do grona najlepszych tenisistek, meldując się m.in. w półfinale Wimbledonu, gdzie uległa Idze Świątek. W turniejach nieco niżej punktowanych (Abu Zabi oraz Tokio) była bezkonkurencyjna. w okresie 2026 nie zaliczyła jednak dobrego startu.
Przed tym spotkaniem obydwie zawodniczki zmierzyły się ze sobą czterokrotnie. Bilans? Remis 2:2. W nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego niewątpliwie kluczowym dla losów pierwszego seta okazał się być gem numer trzy. W nim przy serwisie Anisimowej zawodniczki miały po trzy szanse na zakończenie na własną korzyść. Ta sztuka udała się Bencić, która w kolejnych gemach pomknęła wręcz po zwycięstwo, przełamując rywalkę po raz drugi w siódmym gemie - 6:2.
W drugiej odsłonie do pierwszego odebrania serwisu przez Szwajcarkę ponownie doszło w trzecim gemie. Z tą jednak różnicą, iż zagrywająca w nim Amerykanka nie zdołała ugrać choćby punktu. Drugie przełamanie nastąpiło przy najbliższej okazji, a więc w gemie numer pięć. 12. rakieta rankingu WTA nie wypuściła z rąk szansy na zwycięstwo w tym spotkaniu, pewnie przypieczętowując sprawę awansu wygranym gemem do zera - 6:2.
Belinda Bencić (12) - Amanda Anisimowa (6) 6:2, 6:2
Rywalką Szwajcarki w ćwierćfinałowym spotkaniu będzie rodaczka Anisimowej, Coco Gauff.
Rybakina z awansem w nieco ponad godzinę
Jako ostatnia na kortach w Miami zaprezentowała się tego dnia (nocy w Polsce) Jelena Rybakina. Kazaszka, która w ostatnich dniach wyprzedziła Igę Swiątek w rankingu WTA, spychając ją z pozycji wiceliderki na trzecie miejsce zmierzyła się z rewelacją Indian Wells Talią Gibson. Australijka podczas wspomnianej imprezy dotarła aż do ćwierćfinału, gdzie musiała uznać wyższość Lindy Noskovej po trzysetowym starciu. Do drabinki głównej turnieju w Miami awansowała poprzez kwalifikacje.
Jelena Rybakina ma za sobą kapitalny początek sezonu, okraszony zwycięstwem w Australian Open. W Melbourne pokonała w trzech setach Arynę Sabalenkę. Do rewanżowego starcia obydwu pań doszło w Indian Wells. Tam po tie-breaku w trzeciej odsłonie górą była liderka zestawienia.
Rybakina w starciu z Gibson bardzo gwałtownie osiągnęła przewagę przełamania. Stało się to już w premierowy gemie, a przy zachowaniu swojego serwisu tej sztuki dokonała ponownie w siódmym gemie, zamykając po chwili pierwszego seta - 6:2.
W drugiej odsłonie wyrównana gra toczyła się do stanu 2:2. Wówczas Kazaszka po raz pierwszy odebrała serwis młodszej rywalce, powtarzając ten wyczyn w kolejnym gemie serwisowym przeciwniczki. Choć przy stanie 5:2 musiała bronić break pointa, to wyszła z tych opresji obronną ręką, zamykając seta (6:2) i całe spotkanie.
Jelena Rybakina (2) - Talia Gibson 6:2, 6:2
Jej rywalką w walce o półfinał będzie Jessica Pegula.

2 godzin temu