Ruud Gullit mówi, iż współczesny futbol to „śmieci” – ale sukces Arsenalu opowiada inną historię Chris Wheatley

1 tydzień temu
Zdjęcie: Ruud


Były pomocnik Chelsea, John Obi Mikel, nazywa ich „oszustami”, a Ruud Gullit twierdzi, iż nie chce już oglądać piłki nożnej.

Mając zaledwie pięć punktów różnicy między Arsenalem a Manchesterem City na szczycie tabeli Premier League, zarówno kibice, jak i eksperci sugerowali, iż Kanonierzy mogą ponownie „butelkować” rywala.

Podopieczni Mikela Artety próbują zakończyć serię trzech kolejnych zajęć drugiego miejsca za City, w końcu podnosząc tytuł.

Jednak wśród wszystkich rozmów o tytule wiele krytyki zostało skierowanych na Artetę i styl gry jego zespołu.

Wśród krytyków jest menadżer Brighton Fabian Hurzeler, który przed środowym meczem swojej drużyny z Arsenalem powiedział, iż konieczne mogą być zmiany przepisów, aby zapobiec marnowaniu czasu przez Kanonierów i inne kluby.

Jednak być może najbardziej wirusowe komentarze pochodziły od legendy Holandii Ruuda Gullita, który skrytykował Arsenal po weekendowym zwycięstwie 2:1 nad Chelsea. Wszystkie trzy gole w niedzielę padły po stałych fragmentach gry.

„Zdecydowałem się przestać oglądać piłkę nożną. Nie podoba mi się już nasz sport. Oglądałem Arsenal kontra Chelsea – co za absolutnie beznadziejny mecz w piłce nożnej! Widzę graczy próbujących tworzyć rzuty rożne, próbujących wprowadzać piłkę, widzę chłopców gotowych dać graczom ręczniki. Futbol stał się absolutnie okropny. Mam nadzieję, iż nie jest to ścieżka, którą zmierzamy.

„Czekam na zawodników, którzy znów zmierzą się z obrońcami, kogoś takiego jak Lamine Yamal. Brakuje mi radości! Po prostu nie cieszę się już piłką nożną. Wszyscy wykonują zadania na boisku. Gdzie dryblują zawodnicy? Gdzie są gracze odważni? Dlaczego wszyscy podają? Podają! Podają! Podają!”

Czy komentarze Gullita są słuszne czy błędne?

W dobie hiperboli, przesadzonych nagłówków gazet i ekspertów goniących za poglądami, a nie za treścią, Gullit ma prawo do swojej opinii. Ale nie wytrzymuje zbyt dużej kontroli.

Prawdą jest, iż Arsenal w tym sezonie w dużym stopniu polega na stałych fragmentach gry. Statystyki pokazują, iż w zaciętych meczach dominują szanse na grę, choć wiele z tych okazji wynika z sytuacji przy martwej piłce, a nie z otwartej gry.

Debata na temat atrakcyjności piłki nożnej jest stara. Czy skomplikowane podania i wpuszczenie piłki do siatki dają więcej przyjemności niż zdobycie bramki z rzutu rożnego? Nie ma uniwersalnej odpowiedzi.

Jeśli Arsenal miałby w tym sezonie wygrać Premier League po ponad dwudziestu latach bez tytułu mistrzowskiego, jest mało prawdopodobne, iż jego kibice przejmą się sposobem, w jaki padną bramki.

Komentarze Gullita rodzą także szersze pytanie: jeżeli naprawdę nie cieszy cię już piłka nożna, po co dalej pracować w ekspertach, których zadaniem jest analizowanie gry? Wydaje się, iż należy zająć stanowisko sprzeczne.

Z pewnością jest to coś, czym Arteta nie wydaje się szczególnie zaniepokojony. Przemawiając po zwycięstwie Chelsea, powiedział:

„Jestem zdenerwowany, iż nie zdobywamy więcej bramek po rzutach rożnych – a tracimy je. Chcemy być najlepszą i najbardziej dominującą drużyną w każdym aspekcie gry. Taki jest cel i trajektoria tego zespołu. Krytyka za dobrą grę przy stałych fragmentach gry: część pracy.

„Chelsea, spójrz na ich jakość i stałe fragmenty gry. Manchester United radzi sobie z nimi tak dobrze. W Manchesterze City dużo nad nimi pracowałem.

„Wcześniej, gdy układałeś plan gry, odwracałeś boczny obrońca lub sprowadzałeś dodatkowego zawodnika do pomocy lub sprowadzałeś fałszywą dziewiątkę. Przeciwnicy, c’est fini. Duże przeciążenie. Dwóch na jednego w środku, czterech na trzech w środku – czas przy piłce, 70 do 80 procent posiadania. Druga strona: dwa kontrataki i stałe fragmenty gry i mecz się kończy.

„W dzisiejszych czasach? Zespoły się dostosowują. Wszystko jest prawie indywidualne. To będzie inna gra, chyba iż zmienimy zasady. „

Fakty jednak trudno zignorować. Arsenal strzela po stałych fragmentach gry na rekordowym poziomie, a wiele z tych bramek bezpośrednio zmienia przebieg meczu.

Arsenal właśnie pobił ligowy rekord w liczbie bramek SP, które nie padły z rzutu karnego, aby zmienić stan gry w okresie ligowym w ciągu ostatnich 10 lat. pic.twitter.com/aha2KDGga9

— Ali Elfakharany (@alifakharany) 3 marca 2026 r

Trener stałych fragmentów gry Nicolas Jover stał się jedną z najbardziej wpływowych postaci za kulisami klubu. Rozumie się, iż otrzymuje choćby premię za każdego gola zdobytego przez Arsenal po stałym fragmencie gry, co jest przykładem tego, jak cenne stały się takie sytuacje.

Historycznie rzecz biorąc, elitarne drużyny polegały przede wszystkim na wzorcach otwartej gry, indywidualnej kreatywności i szybkich przejściach.

Arsenal posiada jednak powietrzne zagrożenia, takie jak Gabriel, William Saliba i Declan Rice, dla których sytuacje martwej piłki stały się niezawodnym sposobem na przełamanie upartych przeciwników. Zatrudnili choćby elitarnego trenera rzutów z autu Thomasa Gronnemarka, aby ulepszył kolejny najważniejszy aspekt ich meczów.

W kontekście wyścigu o tytuł ta niezawodność może być decydująca, a o mistrzostwach często decydują mecze, w których wynik pozostaje równy w głębi meczu, a przeciwnicy broniący się głębokimi i wyraźnymi szansami są ograniczone. W takich momentach zespoły potrzebują spójnego sposobu na znalezienie przełomu.

Ostatecznie debata jest subiektywna. Niektórzy kibice pragną dryblingu, sprytu i indywidualnego błyskotliwości. Innym po prostu zależy na wynikach.

Ale jeżeli ktoś naprawdę nie lubi już oglądać piłki nożnej, rozwiązanie jest dość proste: nie musisz tego oglądać.

Dla Artety i jego drużyny z Arsenalu krytyka nie będzie miała większego znaczenia, jeżeli w maju zostaną mistrzami.

Więcej aktualności z Arsenalu:

Idź do oryginalnego materiału