Russell zmiażdżył, ale są też straty

4 godzin temu



George Russell bardzo przekonująco wygrał kwalifikacje do Grand Prix Australii, ale jeszcze przed czasówkę usłyszał coś niepokojącego.

Praktycznie wszyscy mówili, iż Mercedes będzie dysponował najmocniejszym silnikiem w stawce i chyba dokładnie tak wyszło. Dzisiejsze kwalifikacje na torze Albert Park wygrał George Russell z przewagą 0,8 sekundy nad drugim zespołem.

Ale na przestrzeni drugiej tury testów zaczęły pojawiać się informacje, iż Mercedes też ma swoje problemy, a dotyczą one niezawodności auta. Miało chodzić między innymi o spore wibracje. W trakcie drugiej tury testów za ich sprawą awarii miały ulec dwie jednostki napędowe.

Jak się okazuje, po piątkowych treningach Mercedes musiał wymienić w aucie Russella aż 3 komponenty silnika: baterię, elektronikę sterującą i PU-ANC (Power Unite Ancillary Component). W normalnych okolicznościach, Russell byłby już na limicie wykorzystania tych części, jako iż przepisy pozwalają na użycie 2 w trakcie sezonu.

Na ten przejściowy sezon 2026 zdecydowano jednak, iż kierowcy dostaną o 1 komponent więcej, a zatem po 3. Tak czy inaczej, George będzie się już musiał pilnować. Jest on pierwszym kierowcą, który musiał z korzystać w kolejnego elementu jednostki napędowej.

Eksperci spodziewają się, iż awaryjność nowych silników, choćby biorąc pod uwagę wstępną fazę rozwoju, jest znacznie większa niż zakładano, dlatego dość często w tym roku będziemy mieli do czynienia z karami przesunięć na polach startowych po przekroczeniu liczby regulaminowych komponentów.



Idź do oryginalnego materiału