Rousey vs. Carano było o krok od UFC? Sensacyjne wyznanie byłej mistrzyni

3 godzin temu


Tego mało kto się spodziewał. Do klatki wrócą dwie zawodniczki, które bez wątpienia są ikonami żeńskich mieszanych sztuk walki. Ronda Rousey już szesnastego maja zmierzy się z Giną Carano. Brązowa medalistka olimpijska zdradziła, iż próbowała załatwić wspomnianą walkę w UFC.

Szesnastego maja w Stanach Zjednoczonych, a dokładnie w Kalifornii dojdzie do tej hitowej gali. Za organizację odpowiedzialna jest grupa Most Valuable Promotions, na której czele stoi popularny influencer i pięściarz – Jake Paul.

Teraz jak widać grupa będzie kojarzona nie tylko z głośnych pojedynków w boksie. Całe wydarzenie będzie transmitowane na żywo na platformie Netflix. Event odbędzie się w hali Intuit Dome w Inglewood pod Los Angeles.

Walka została zakontraktowana w kategorii piórkowej na dystansie… 5 rund. Choć tutaj raczej każdy jest przekonany co do tego, iż walka zakończy się wcześniej. Warto także zaznaczyć, iż zawodniczki będą rywalizować w klatce w kształcie heksagonu (sześciokąt).

ZOBACZ TAKŻE: Mike Tyson stoczy kolejną walkę. Znamy szczegóły

Do walki mogło dojść w UFC?

To jest interesująca informacja. Ronda Rousey wyjawiła, iż początkowo chciała, aby do pojedynku doszło w największej organizacji na świecie. Była mistrzyni UFC w tej sprawie zwróciła się do Prezydenta UFC – Dana White’a.

Jak widać wszystko ostatecznie zakończyło się fiaskiem.

Skontaktowałam się z Daną i zapytałam, czy byłby zainteresowany. Nie do końca wyszło to z UFC, ale ostatecznie doprowadziło nas to tutaj.

Rousey to przede wszystkim amerykańska judoczka, która na swoim koncie ma mnóstwo sukcesów. 39-latka zdobyła wicemistrzostwo świata w 2007 roku, a w 2008 wywalczyła brązowy medal igrzysk olimpijskich w Pekinie w kategorii do 70 kilogramów.

Ronda jest pierwszą w historii mistrzynią UFC w kobiecych mieszanych sztukach walki. To ona jest pionierką. Swoją barwną karierę zakończyła po drugiej przegranej w karierze. Nastąpiło to w 2016 roku, gdy po 48-sekundach przegrała z Amandą Nunes.

A tak w mediach społecznościowych zareagowano na powrót Rondy i jej walkę z Giną Carano. Mocny wpis dodała legendarna Cris Cyborg.

Przez wszystkie te lata unikałeś mnie w kategorii 145, kiedy obaj byliśmy w swoim prime?! Myślałem, iż masz CTE czy coś?

all those years of ducking me at 145 when we were both in our prime?!

I thought you had CTE or something?

— CrisCy₿org.Com (@criscyborg) February 17, 2026

Gina to moja wymarzona walka

Gina is my dream fight https://t.co/OuSd53FYU7

— Yana Santos (@YanaKunitskaya1) February 17, 2026

Gina była pierwszą kobietą, która otworzyła drzwi, Ronda pierwszą, która je wykopała… A Amanda to ta, która pomogła posklejać wszystko z powrotem! Co za moment dla kobiecych sportów walki!

Gina the first woman to unlock the doors, Ronda the first woman to kick them out.. And Amanda the woman who helped glue the pieces together! What a moment for Women’s combat sports! https://t.co/2Std4BBZD3

— PEARL GONZALEZ (@PearlGonzalez) February 17, 2026

Trzeba przyznać, iż ogłoszenie tego pojedynku spowodowało niemałe poruszenie.

Idź do oryginalnego materiału