Rosyjski inwestor dożywotnio wykluczony przez FIFA

2 godzin temu
We wrześniu zeszłego roku oficjalnie upadł rosyjski klub FK Chimki. Jego inwestorem był Tufan Sadygow. Teraz biznesmen został skazany przez FIFA i UEFA, a także przez Rosyjski Związek Piłki Nożnej. Sadygow zadłużył klub na 850 mln rubli, a piłkarze i klubowy personel nie otrzymywali wynagrodzeń od długiego czasu. - jeżeli nazywasz siebie inwestorem, oznacza to, iż masz pieniądze - mówił Michaił Diegitariew, minister sportu.
Do tej pory tylko siedem klubów sięgało po mistrzostwo Rosji w nowożytnej historii. Większość z nich zdobył Spartak Moskwa i Zenit Sankt Petersburg (po 10). Tytułu z zeszłego sezonu broni FK Krasnodar, dla którego było to pierwsze mistrzostwo w historii. Przez siedem sezonów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Rosji grał taki klub, jak FK Chimki, który dwa razy grał w finale Pucharu Rosji. Na początku czerwca zeszłego roku FK Chimki ogłosiło wniosek o upadłość, który został zatwierdzony trzy miesiące później przez Sąd Arbitrażowy w obwodzie moskiewskim.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki o transferze Kapuadiego: To po prostu pokaz siły Widzewa. Ale przepłacili





Były inwestor rosyjskiego klubu zbanowany. Zadłużył klub na 850 mln rubli
Jedną z osób, która była dawniej związana z FK Chimki, jest Tufan Sadygow - był on tam jednym z inwestorów.
Serwis sports.ru informuje, iż Rosyjski Związek Piłki Nożnej skierował wniosek do FIFA, by Sadygow został dożywotnio wykluczony z piłki nożnej. Organizacja przychyliła się do tego wniosku, co oznacza, iż Sadygow nie może pełnić żadnej funkcji w rosyjskim i światowym futbolu. Pojawiały się też doniesienia sugerujące, iż Sadygow był powiązany z tureckim klubem Serik Belediyespor.
O sytuacji klubu było głośno od wielu miesięcy, kiedy pojawiały się informacje o problemach finansowych i niewypłacanych pensjach. Dług klubu wynosił 850 mln rubli (blisko 10 mln euro), na co składały się zaległości podatkowe, pensje zawodników i personelu, a także opłaty za transfery. W pewnym momencie piłkarze Chimków bojkotowali treningi i zapowiadali, iż nie zagrają w kwietniowym meczu z Zenitem. Władze ligi rosyjskiej przelały jednak klubowi 50 mln rubli (pół mln euro) w ramach zaliczki.


Minister sportu zainteresował się Sadygowem. "Klub w opłakanym stanie"
Problemy finansowe klubu, a także złożenie wniosku o upadłość wywołało spore zamieszanie w Rosji. Pracownicy FK Chimki pisali też list otwarty do Ministerstwa Sportu, prezesa ligi rosyjskiej i prezesa Federacji Rosyjskiej w celu pomocy w procesie windykacji.



- Zrozumiałe jest, ze niezwykle trudno jest oceniać interesy innych osób, ale pozostawia to niesmak. Wydaje mi się to dziwne. Ludzie mają umowy i zobowiązania, więc mają prawo wnosić pozwy - komentowała Swietłana Żurowa, Deputowana Dumy Państwowej.
Zobacz też: Bunt w szatni Realu Madryt. Piłkarze dali znać, co myślą o Arbeloi
Sprawą zainteresował się Michaił Diegitariew, minister sportu, który zapowiedział konkretne działania. - Organy ścigania muszą to zbadać. Jakiś facet nazwał siebie inwestorem, a klub jest w opłakanym stanie. To skandaliczne. Chimki to organizacja non-profit. Wszyscy wiedzą, kto zawinił. jeżeli nazywasz siebie inwestorem, oznacza to, iż masz pieniądze, które inwestujesz z zamiarem osiągnięcia zysku - przekazał polityk.
- Są nieuczciwi biznesmeni, którzy rzekomo inwestują pieniądze w sport, a potem piłkarze, personel i kibice stają się jego zakładnikami. Prestiż całej piłki nożnej w Rosji cierpi. Tacy ludzie nie powinni zajmować się sportem. Powinien w porę przerwać to wszystko i powiedzieć, iż nie daje rady finansować klubu. To była katastrofa - podsumował Dmitrij Swiszczew, zastępca przewodniczącego Komisji Dumy Państwowej ds. Kultury Fizycznej i Sportu.
Idź do oryginalnego materiału