Kamiła Walijewa stała się najgłośniejszą postacią zimowych igrzysk w 2022 roku w Pekinie. Rosyjska łyżwiarka figurowa triumfowała w zawodach drużynowych, a następnie prowadziła w rywalizacji solistek po programie krótkim. W międzyczasie okazało się jednak, iż w grudniu 2021 roku została przyłapana na dopingu.
REKLAMA
Zobacz wideo
Walijewa znów dała o sobie znać. O tym będzie głośno
Ostatecznie Rosjanka została zdyskwalifikowana przez Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) na cztery lata, licząc od momentu przyłapania zawodniczki. Tym samym straciła złoto olimpijskie z Pekinu, tytuł mistrzyni Europy z 2022 roku i mistrzyni Rosji sezonu 2021/2022. "Światowa Agencja Antydopingowa, zasłaniając się literą prawa, przez cały czas dręczy prawdopodobnie najbardziej utalentowaną łyżwiarkę figurową w historii" - grzmieli Rosjanie.
Teraz Walijewa znów dała o sobie znać. Niedawno wzięła udział w specjalnej konferencji prasowej, gdzie rozdawała również autografy. Nagle jedna z dziennikarek zapytała ją, czy zamierza oddać medale. Na te słowa gwałtownie zareagował agent łyżwiarki Iwan Kudriawcew i poprosił dziennikarkę o opuszczenie sali. - Dziewczyno, wyjdź stąd. Dopóki nie odejdziesz, nie możemy kontynuować - powiedział. Kobieta go posłuchała i się oddaliła. Kudriawcew nie ustępował i rzucił jeszcze: "I tak cię widzę. Odejdź dalej". Walijewa w żaden sposób nie zareagowała na tę sytuację i zachowała milczenie.
Czemu dziennikarka zapytała o to, kiedy Walijewa zwróci medale? Otóż łyżwiarka przez cały czas tego nie zrobiła, pomimo odebrania jej wyników. "Rosyjska łyżwiarka figurowa Kamiła Walijewa do tej pory nie zwróciła żadnego z medali, które zostały jej odebrane na mocy decyzji Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS)" - informował niedawno portal Championat.com.