Rosjanin przyleciał na igrzyska. Tego mu brakuje. "Niestety"

2 godzin temu
Igrzyska olimpijskie w Mediolanie oraz Cortinie d'Ampezzo jeszcze oficjalnie się nie rozpoczęły, ale zaczynają budzić coraz większe zainteresowanie. Do Włoch zjeżdżają się dziennikarze, a wśród nich korespondent rosyjskiego "Sport-Expressu". Jego pierwsze wnioski są jednoznaczne. "Mediolan ma wystarczająco dużo zmartwień" - czytamy.
Igrzyska olimpijskie w Mediolanie oraz Cortinie d'Ampezzo oficjalnie rozpoczną się w piątek 6 lutego. Jednak już w środę 4 lutego doszło do pierwszych startów, a do stolicy Lombardii zjeżdżają się dziennikarze z całego świata.

REKLAMA







Zobacz wideo Tak Maryna Gąsienica-Daniel trenuje przed IO! "Niektórzy skakali na skoczni"



Igrzyska olimpijskie świętem w Mediolanie? Raczej nic z tych rzeczy
Wśród nich jest Dmitrij Kuzniecow z rosyjskiego "Sport-Expressu", mimo iż do startu we Włoszech zostało dopuszczonych zaledwie trzynaścioro Rosjan, w dodatku wszyscy pod neutralną flagą. A zanim sportowa rywalizacja rozkręci się na dobre, można skupić się na otoczce wydarzenia.
"W ostatnich latach duże imprezy sportowe, takie jak igrzyska i (piłkarskie - red.) mistrzostwa świata, zostały podzielone na dwie kategorie. Pierwszy scenariusz: kraj chce zaprezentować swoje osiągnięcia, poprawić swoją reputację i dokłada wszelkich starań, aby zorganizować spektakularne wydarzenie" - zaczął.


Włochów zakwalifikował do drugiej kategorii: "Na drugim końcu znajduje się dobrze syta, ale już oszczędna Europa. Liczy się croissant, kawa w porze lunchu i wygoda - ale wydatki socjalne zmuszają ją do organizacji igrzysk olimpijskich z poczuciem kosztów. Taki Paryż jest już piękny - więc dlaczego oczekujecie, iż będziemy go w jakiś szczególny sposób dekorować?".
Zobacz też: Igrzyska jeszcze oficjalnie się nie zaczęły, a tu takie wieści. Dramat



"Podczas gdy w Chinach (w 2022 r. igrzyska odbyły się w Pekinie - red.) władze gwałtownie nakazały wywieszenie plakatów olimpijskich na każdym rogu ulicy, Mediolan ma i bez nich wystarczająco dużo zmartwień. A pogoda nie jest typowo zimowa. Pada ulewny deszcz, a w strumieniach unoszą się butelki Prosecco..." - dodał.
"Nie spodziewajcie się celebracji po igrzyskach olimpijskich w Mediolanie w 2026 roku"
Co jeszcze rzuca się w oczy? Otóż Mediolan jest "kolebką nowoczesnej cywilizacji", ale paradoksalnie z tego powodu nie traktuje igrzysk jako czegoś wyjątkowego. "To oczywiste. Nie spodziewajcie się celebracji po igrzyskach olimpijskich w Mediolanie w 2026 roku" - skwitowano.
Jednocześnie tak wielkie wydarzenie to "swego rodzaju test sprawdzający zdolność miasta do przyjmowania dużych napływów obcokrajowców". Zdaniem rosyjskiego korespondenta "radzą oni sobie tu dobrze - w ciągu kilku godzin usłyszałem chiński i arabski, widziałem ludzi wszystkich ras i narodowości. Wszystkie flagi świata są tu". A adekwatnie prawie wszystkie. "Niestety, z wyjątkiem rosyjskiej" - zakończył dziennikarz.
Oczywiście Rosjanie, a także Białorusini, nie bez powodu są na marginesie tego wielkiego wydarzenia. Ich wykluczenie jest spowodowane pełnoskalową inwazją na Ukrainę, rozpoczętą niedługo po zakończeniu zimowych igrzysk w Pekinie. Nieliczna grupa ich reprezentantów, aby w ogóle móc wziąć udział w wydarzeniu, musiała przejść weryfikację podobną do tej, jaka miała miejsce przy okazji igrzysk w Paryżu - zabronione jest m.in. popieranie inwazji czy posiadanie powiązań z armią lub służbami.



Co do samych igrzysk w Mediolanie oraz Cortinie d'Ampezzo, to w środę 4 lutego rozpoczęły się zmagania w curlingu, które będą kontynuowane w czwartek. Tego samego dnia zacznie się rywalizacja w hokeju na lodzie oraz snowboardzie.
Idź do oryginalnego materiału