realizowane są zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i są już pierwsze prowokacje ze strony Rosjan, pierwsze naruszenia sankcji, jakie na nich nałożono i kolejne wątpliwości, czy sportowcy z tego kraju powinni w ogóle walczyć o medale.
REKLAMA
Zobacz wideo Jakim cudem Rosjanie są na igrzyskach? „Obśmiali sankcje"
Flagi, symbole i kibice
W rywalizacji na 10+10 km biegacz narciarski Sawelij Korostielow zajął czwartą pozycję. Na trybunach można było zauważyć mnóstwo flag rosyjskich, których nie powinno być w tym miejscu. Niektórzy kibice mieli na sobie choćby czapki z sierpem i młotem. Śledztwo BBC wykazało, iż Korostielow polubił na Instagramie treści prowojenne i proputinowskie oraz był powiązany z klubem wojskowym CSKA.
We Włoszech startuje również m.in. łyżwiarka szybka Ksenia Korżowa, chociaż wspierała w social mediach posty wojenne publikowane przez Nikitę Nagornego, znanego gimnastyka, który spotykał się z Władimirem Putinem i na którego Unia Europejska nałożyła sankcje za istotną rolę, jaką odegrał w armii rosyjskiej. Gdy Korżowa pojawiła się w hali na igrzyskach, wspierali ją z trybun ludzie w bluzach z napisem CCCP - to skrót od Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Mieli też przy sobie flagę z misiem, maskotką letnich igrzysk 1980, które odbywały się w Moskwie.
W łyżwiarstwie figurowym występuje Piotr Gumennik, jako jeden z nielicznych Rosjan. W czasie jego występu kamery pokazały rosyjskie flagi wśród kibiców, a łyżwiarza trenuje Ilja Awierbuch, wicemistrz olimpijski z Salt Lake City, którego Ukraińcy wpisali na listę sankcyjną. Awierbuch to były ambasador Krymu w dziedzinie sportu od momentu okupacji półwyspu, który organizował tam m.in. występy dla rodzin rosyjskich żołnierzy.
Włosi przymykają oko?
Wymienieni wyżej sportowcy startują oczywiście pod flagą neutralną, ale na trybunach powiewają rosyjskie. Włosi nie chcą lub nie potrafią kontrolować publiczności. Bartłomiej Banasiewicz, współzałożyciel Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, w rozmowie ze Sport.pl komentuje to tak: - Da się to kontrolować, ale ochrona najwidoczniej nie radzi sobie. Czytałem relacje w rosyjskich mediach dotyczące zawodów łyżwiarskich i występu Piotr Gumiennika. Pewna rodzina z Rosji wniosła flagę i spotkała się po prostu z komentarzem ochrony igrzysk, iż nie powinni tego robić, ale jak chcą to niech wnoszą, tylko mogą się spotkać z przykrymi konsekwencjami ze strony innych kibiców. Wskazywano na potencjalny ostracyzm kibicowski.
- jeżeli tak to wygląda w innych przypadkach, to nie ma się co dziwić, iż widać flagi i zresztą jest ich sporo. Widziałem je m.in. podczas zawodów w biegach narciarskich albo gdy przedstawiciele rosyjskiego sportu przylecieli do Włoch i chodzili z flagami - dodaje Banasiewicz.
Działacze oraz inni oficjele z Rosji mają zakaz udziału w igrzyskach. Nie otrzymali oficjalnego zaproszenia od Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOI), ale są widoczni we Włoszech. - Przyjechali bardziej na własną rękę jako tacy zwykli kibice. Mogliśmy zobaczyć na przykład prezesa Rosyjskiej Federacji Łyżwiarstwa Figurowego Antona Sikharulidze czy też szefa Międzynarodowej Federacji Szachowej Arkadija Dworkowicza. Co ciekawe, na tego drugiego niebawem mogą zostać nałożone sankcje przez Unię Europejską - mówi Banasiewicz.
Dlaczego w ogóle Rosjanie i Białorusini występują na zimowych igrzyskach w Mediolanie? 24 lutego miną dokładnie cztery lata od momentu, gdy Rosja przy pomocy Białorusi zaatakowała Ukrainę, doszło wtedy do eskalacji wojny, która trwa od 2014 roku. Do Włoch przyjechało 13 rosyjskich sportowców i siedmiu Białorusinów, to głównie biegacze narciarscy i łyżwiarze. Mogą startować jedynie jako neutralni, bez flagi i hymnu.
Dlatego ich tylu startuje
Taki stan rzeczy to sukces czy porażka Rosji? Zależy, jak się na to spojrzy. W listopadzie zapadł wyrok Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie, który podważył zakaz startu Rosjan w statusie neutralnym. Dzięki temu mogą rywalizować we Włoszech o medale. Jest ich jednak znacznie mniej niż np. cztery lata temu w Pekinie - wtedy wystawili 209 zawodników. Formalnie nie była to wtedy reprezentacja Rosji, a Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego.
Wówczas nie chodziło o wojnę w Ukrainie, bo pełnoskalowy atak nastąpił cztery dni po zakończeniu igrzysk w stolicy Chin, ale o to, iż ujawniono wcześniej systemowy doping sponsorowany przez rosyjskie państwo. Tym samym Mediolan 2026 to piąte z rzędu igrzyska, na których nie oglądamy Rosji jako kraju walczącego o krążki olimpijskie. Poprzednio było tak również zimą 2018 w Pjongczangu, latem 2021 w Tokio oraz dwa lata temu w Paryżu.
Czytaj także: Ależ emocje Papszuna
W trakcie obecnych igrzysk jest tak niewielu Rosjan i Białorusinów, bo MKOI dopuścił możliwość ich startu jako neutralnych sportowców, ale następnie poszczególne federacje sportów zimowych musiały jeszcze dać na to zgodę. Część z nich nie chciała ustąpić, w innych kwalifikacje olimpijskie były już na tak zaawansowanym etapie, iż zawodnicy nie zdążyli się załapać na bilet do Włoch.
Było jeszcze jedno sito - na końcu sprawdzano tych nielicznych dopuszczonych przez federacje do igrzysk, czy spełniają status neutralności. Nie mogli m.in. należeć do klubów wojskowych, popierać wojny, spotykać się z politykami. Śledztwo BBC wykazało jednak, iż komisja weryfikująca zawodników w MKOI nie była nieomylna.
- Moim zdaniem zasady przyznawania neutralnego statusu są bardzo niejasne. Widzieliśmy to już podczas letnich igrzysk olimpijskich w Paryżu, gdzie wyszło na jaw, iż z 15 sportowców aż 10 nie powinno spełniać kryteriów neutralności, z czego niektórzy naruszyli je w sposób znaczący, między innymi biorąc udział w treningach na Krymie czy należąc do klubów związanych ze służbami specjalnymi - mówi Banasiewicz.
I dodaje: - W Mediolanie tych przypadków jest mniej, bo liczba sportowców dopuszczonych pozostało mniejsza. Są to głównie przewinienia związane z kontaktami z osobami, które bardzo popierają obecną politykę prowadzoną przez Władimira Putina albo właśnie dotyczą aktywności w mediach społecznościowych.
Teoria a praktyka
Ograniczenia miały dotyczyć też kibiców z Rosji. Mogą w Mediolanie kupować bilety, by wejść na areny igrzysk, ale mieli nie korzystać z flag czy innych symboli narodowych. W praktyce okazało się, iż jest inaczej. Nasz rozmówca przyznaje, iż mimo takich obrazków czy faktu, iż część zawodników dopuszczono do rywalizacji, opinie o igrzyskach wśród Rosjan są podzielone.
- Przykładowo Michaił Diegtiariow, minister sportu i zarazem przewodniczący Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego, wielokrotnie podkreślał, iż to jednak jest sukces, iż w ogóle część sportowców udało się zdobyć kwalifikacje. Podkreślał, iż niektórzy mieli szansę na uzyskanie przepustki dopiero mniej więcej od połowy grudnia, przynajmniej w przypadku Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, a jednak kilku narciarzy z Rosji dopuszczono do igrzysk. Inni natomiast zwracają uwagę na to, jak mało Rosjan może wystąpić we Włoszech. Cztery lata temu w Pekinie reprezentacja liczyła o prawie 200 sportowców więcej. Pod tym względem jest to duża porażka - mówi Banasiewicz.
Jak dodaje ekspert, Rosjanie podkreślają, iż na obecną chwilę największym sukcesem mogą być dla nich nadchodzące igrzyska paralimpijskie. Te odbędą się w dniach 6-15 marca, a do połowy lutego jest czas na uzyskanie kwalifikacji. - jeżeli zawodnicy z Rosji zdobędą przepustki, będą mogli startować z symbolami narodowymi, czyli z flagą, a jeżeli zdobędą złoty medal, to zostanie odegrany również ich hymn. jeżeli uda im się wystartować na paralimpiadzie, będzie to dla Rosji spore osiągnięcie propagandowe.
W październiku Międzynarodowy Komitet Paralimpijski podjął decyzję o zakończeniu zawieszenia komitetów Rosji i Białorusi. Oznacza to, iż niepełnosprawni sportowcy z tych państw będą mogli występować w Mediolanie.
jeżeli zdobędą kwalifikacje, pojawią się na ceremonii otwarcia i zamknięcia zawodów. Banasiewicz: - Rosjanie patrzą też dalej i dostrzegają zmiany, jakie zachodzą w sporcie. Kolejne federacje odwieszają ich sportowców, na razie na poziomie młodzieżowym [m.in. pływanie - red.]. Liczą, iż dzięki temu w liczniejszym gronie pojawią się na letnich igrzyskach 2028, a niektórzy zakładają także, iż będą mogli wtedy już startować pod flagą i hymnem. Dopuszczeni zostaną także w tym roku do Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich w Dakarze.
Ukrainiec zdyskwalifikowany
Co na to Ukraińcy? Mogą protestować, ale nie są w stanie zatrzymać kierunku zmian. Wymowne, iż Rosjanie, choćby mimo poważnych wątpliwości o ich realną neutralność, startują na igrzyskach, a ukraiński skeletonista Władysława Heraskewycz został ostatnio zdyskwalifikowany przez MKOI za kask z wizerunkami poległych sportowców.
- Moim zdaniem można było się tego spodziewać. Międzynarodowy Komitet Olimpijski stosuje pewne procedury w takich przypadkach i zawsze są one zbliżone. Często jest choćby zakazane, żeby startować na przykład z czarną opaską, na co w tym wypadku skeletonista otrzymał zgodę. MKOI w przypadku Ukraińca nie mógł podjąć innej decyzji, chociaż w Polsce uważa się, iż decyzja powinna być inna, iż sprawiedliwe byłoby umożliwienie mu startu w kasku z poległymi ukraińskimi sportowcami. Heraskewycz swoim gestem, choćby mimo braku startu, przypomniał o cierpieniu Ukraińców. To nie jedyny taki przypadek na tych igrzyskach. Jedna z narciarek alpejskich z Ukrainy nie mogła wystąpić z napisem, który przypomina o bohaterstwie ukraińskich żołnierzy. Pozwolono jej jedynie na start z flagą na kasku - kończy ekspert z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.

1 godzina temu














