Robert Lambert kontuzjowany? Brytyjczyk zabrał głos

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Kibice Apatora Toruń mieli po niedzielnym meczu z Orlen Oil Motorem Lublin podwójne powody do emocji. Z jednej strony na MotoArenie pachniało wielką fetą po rozbiciu mistrzów Polski aż 58:32 i przypieczętowaniu awansu do wielkiego finału PGE Ekstraligi. Z drugiej strony serca fanów zabiły mocniej, gdy w parkach maszyn zaczęto mówić o konsekwencjach groźnej kraksy z udziałem liderów obu ekip. O ile Orlen Oil Motor gwałtownie stracił wycofanego z zawodów Fredrika Lindgrena, o tyle w Toruniu do ostatnich biegów drżano o stan zdrowia Roberta Lamberta.

Groźny upadek w czwartym biegu

Całe zamieszanie miało miejsce już na samym początku rywalizacji. W czwartej odsłonie dnia Fredrik Lindgren podniósł motocykl na pierwszym wirażu, poślizgnął się na krawężniku i wylądował na nawierzchni. Mikołaj Duchiński zdołał jeszcze w ostatniej chwili ominąć Szweda, jednak pędzący za nimi Robert Lambert nie miał żadnego pola do manewru i najechał bezpośrednio na szyję reprezentanta gości. Na trybunach zawitała grobowa cisza. Na szczęście obaj zawodnicy po chwili usiedli na torze, a Brytyjczyk natychmiast podszedł sprawdzić stan zdrowia rywala. Choć Lindgren o własnych siłach wracał do parku maszyn i początkowo zgłaszał gotowość do jazdy, sztab medyczny wycofał go z dalszej części pojedynku.

Jak się okazuje, zdarzenie nie przeszło bez echa również w organizmie Lamberta. Mimo ogromnego bólu Brytyjczyk nie odpuścił i wywalczył dla PRES Grupy Deweloperskiej ważne 9 punktów z bonusem, wydatnie pomagając Patrykowi Dudkowi czy Mikkelowi Michelsenowi w demolce lublinian. Prawdziwe karty lider cyklu Grand Prix odkrył jednak dopiero po zakończeniu meczu.

Lambert walczy z czasem. Ramię uszkodzone przed walką o złoto

W swoich mediach społecznościowych Brytyjczyk wydał bezpośredni komunikat, w którym podsumował niedzielne starcie oraz wyjawił kulisy swojego stanu zdrowia.

To było dość obfite w wydarzenia spotkanie. Zacząłem wieczór od upadku, ale udało mi się przezwyciężyć ból i jechać dalej. Co najważniejsze, przypieczętowaliśmy awans do finału dla Torunia, więc główny cel został osiągnięty. Teraz czas postawić kropkę nad i. Moje ramię trochę ucierpiało, dlatego cały ten tydzień poświęcam na ciężką pracę z fizjoterapeutą, doprowadzenie wszystkiego do ładu i pełną gotowość na finał – przekazał Robert Lambert.

Słowa zawodnika mogą wywołać spore poruszenie. Lambert znajduje się w tej chwili w absolutnie przełomowym momencie swojej kariery. Na rundę przed końcem zmagań w FIM Speedway Grand Prix przewodzi stawce i na finałowy turniej do Torunia wyjedzie w złotym plastronie lidera. Brytyjczyka czeka teraz intensywny wyścig z czasem, bo w ciągu najbliższych dni stawką pracy z fizjoterapeutami będzie nie tylko walka o złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski, ale także życiowa szansa na tytuł mistrza świata.

Idź do oryginalnego materiału