
Wokół Widzewa Łódź znów robi się głośno, choć tym razem nie chodzi wyłącznie o wyniki na boisku. Coraz więcej wskazuje na to, iż właściciel klubu, Robert Dobrzycki, zaczyna patrzeć szerzej niż tylko na Ekstraklasę. I choć sytuacja sportowa łodzian pozostawia dziś sporo do życzenia, to ambicje na poziomie właścicielskim zdają się iść w zupełnie innym kierunku.
Od momentu przejęcia Widzewa inwestycje były konkretne – transfery, nazwiska, pieniądze, które jak na polskie realia robią wrażenie. Problem w tym, iż na murawie nie przekłada się to na wyniki. Drużyna balansuje w strefie spadkowej, a presja wokół projektu rośnie. I tu pojawia się interesujący wątek – według doniesień „Faktu” Dobrzycki nie zamierza ograniczać swojej działalności tylko do Polski.
Na celowniku miały znaleźć się kluby z Czech. Najgłośniej mówi się o Dukla Praga, czyli marce z historią, ale w tej chwili walczącej o przetrwanie w elicie. Według relacji z Czech Polacy mieli być zainteresowani przejęciem większości udziałów, jednak druga strona nie chciała oddać kontroli nad klubem. I tu zaczyna się zgrzyt – różnice w wizji rozwoju. Strona związana z Duklą patrzy szerzej: stadion, marketing, otoczenie klubu. Dobrzycki – przynajmniej według tych relacji – miał skupiać się przede wszystkim na wynikach sportowych.
I teraz najważniejsze pytanie: czy to w ogóle ma sens? Bo jeżeli spojrzeć chłodno – Widzew jeszcze nie jest poukładanym projektem. Inwestycje nie działają, wyniki nie dowożą, struktura sportowa wciąż się dociera. Wchodzenie równolegle w drugi klub to trochę jak próba grania na dwóch fortepianach naraz. Można, ale trzeba mieć cholernie dobrze ogarnięte zaplecze.
Z drugiej strony – istnieje też alternatywna interpretacja. Budowa „multi-club ownership”, czyli siatki klubów, to dziś standard w europejskiej piłce. Przykłady? City Football Group, Red Bull, czy choćby mniejsze struktury. Tyle iż tam najpierw była stabilność i strategia, a dopiero potem ekspansja. W przypadku Widzewa ten fundament wciąż jest dość kruchy.
Co ciekawe, Dukla to nie jedyny temat. W tle przewijają się też FK Teplice oraz Bohemians 1905. Zwłaszcza ten drugi przypadek jest intrygujący, bo właścicielem klubu jest Dariusz Jakubowicz – również Polak. Tu jednak informacje są kompletnie rozjechane. Jedni mówią o czysto biznesowych relacjach, inni sugerują realne zainteresowanie wejściem w klub.
No i teraz brutalna weryfikacja: czy to wizja długofalowego projektu, czy raczej trochę rozproszenie uwagi? Bo jeżeli Widzew ma być „polską potęgą”, jak zakłada Dobrzycki, to najpierw trzeba ogarnąć własne podwórko. Inaczej może się skończyć tym, iż zamiast jednego mocnego klubu, będą dwa przeciętne.

1 godzina temu











![Wielkanocny klimat zawitał do Rzekunia [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/collage_56-0.jpg)



![Siatkarska rywalizacja dla chorej na białaczkę Anny Dudek [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/charytatywny-turniej-siatkarski-w-Stzregomiu-fot-Radio-Sudety-24-2.jpg)

