Rio Ferdinand "uwięziony" w Dubaju. "Nie wiemy, co nad nami przelatuje"

2 godzin temu
Eskalacja konfliktu pomiędzy Izraelem a Iranem doprowadziła do sparaliżowania ruchu lotniczego na Bliskim Wschodzie. Jednym z miejsc, z których nie sposób się wydostać, jest Dubaj. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich od sierpnia 2025 roku wraz z rodziną mieszka legenda Manchesteru United Rio Ferdinand. W ostatnim odcinku swojego programu "Rio Ferdinand Presents" opowiedział o tym, jak napięta sytuacja wygląda z jego perspektywy. - Jest trochę jak w pandemii - przyznał.
W sobotę, 28 lutego, Izrael oraz Stany Zjednoczone dokonały ataku na Iran. W licznych bombardowaniach zginął m.in. najwyższy przywódca kraju ajatollah Ali Chamenei. Irańczycy nie zwlekali z odwetem i postanowili zaatakować powiązane z USA cele w całym regionie m.in. w Bahrajnie, Kuwejcie czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Działania militarne na Bliskim Wschodzie kompletnie sparaliżowały ruch lotniczy w tej części świata, co sprawiło, iż m.in. w Dubaju utknęły gwiazdy tenisa, o czym pisaliśmy na Sport.pl.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki o transferze Kapuadiego: To po prostu pokaz siły Widzewa. Ale przepłacili



Ferdinand również utknął w Dubaju. "Trochę jak w pandemii"
W drugim największym mieście ZEA od sierpnia ubiegłego roku zamieszkuje były piłkarz Manchesteru United i reprezentacji Anglii, a w tej chwili ekspert piłkarski Rio Ferdinand wraz ze swoją żoną Kate oraz trójką dzieci - Shae, Cree i Tią. W ostatnim odcinku swojego programu "Rio Ferdinand Presents" 47-latek opowiedział o tym, jak napięta sytuacja wygląda z jego perspektywy.
- Nie będę kłamał, to był inny tydzień. Po pierwsze - jestem od rana w świetnej formie, ponieważ całą rodziną zrobiliśmy trening. Trochę jak w pandemii - cała rodzina robi rzeczy, których normalnie byśmy razem nie robili - przyznał.


- To przerażające, gdy słyszysz rakiety, samoloty i myśliwce. Nie wiemy, co tak naprawdę przelatuje nad nami. Słychać duże bomby, ale tak naprawdę nie wiemy, czym one są. Chodzi o to, by wytłumaczyć dzieciom, co się dzieje i pomóc im przejść przez ten trudny moment - to szczególnie ważne dla ojca. Chcesz próbować zachowywać spokój i utrzymać w nim wszystkich w domu - dodał.
Były obrońca zdradził również, iż jego studio "stało się bunkrem". - Powiedziano nam, abyśmy zeszli do piwnicy pierwszej nocy, gdy rozpoczął się hałas. Spaliśmy tam pod kołdrami. Wykorzystujemy tę przestrzeń w mądry sposób - powiedział.



Swoimi przemyśleniami podzieliła się również żona Ferdinanda, Kate, która opublikowała na Instagramie relację, w której podziękowała ludziom za wsparcie i przeprosiła za to, iż nie komunikowała o stanie swojej rodziny w mediach społecznościowych.


- Rząd robi świetną robotę, utrzymując to w taki sposób. Mimo nerwów czuję, iż jesteśmy w bardzo bezpiecznych rękach. Mamy nadzieję na spokojniejszy wieczór. Zeszłej nocy było bardzo przerażająco. Cree i Shae jednak bardzo się cieszyli, bo nie dowierzali, iż wszyscy będziemy nocować w piwnicy. Dziękuję za wszystkie wasze modlitwy. Całe to doświadczenie jest bardzo pouczające i modlę się za wszystkich dotkniętych tą sytuacją. Dużo miłości dla wszystkich - czytamy.
Jak informuje rosyjski portal Championnat, lotnisko nie zostanie otwarte prędzej niż w poniedziałek 2 marca o 15:00.
Zobacz też: Pojedynek Yamal - Messi zagrożony? Tak chcą "uciec" z Bliskiego Wschodu
Idź do oryginalnego materiału