Mateusz Rębecki po raz pierwszy zabrał głos po efektownym zwycięstwie na gali UFC w Belgradzie. Polski zawodnik nie ukrywał, iż ostatnie miesiące były dla niego niezwykle wymagające, a wygrana z Kyle’em Prepolecem ma dla niego znacznie większe znaczenie niż tylko dopisanie kolejnego sukcesu do rekordu.
Do sobotniej gali „Rebeasti” przystępował w trudnym momencie kariery. Miał za sobą serię trzech porażek z rzędu, jednak jeszcze przed przedostatnim występem zdecydował się na istotną zmianę i rozpoczął współpracę z Dawidem Pepłowskim w łódzkim Octopusie. Tym razem obaj mieli za sobą pełny okres przygotowawczy, co przełożyło się na znakomitą dyspozycję Polaka. Rębecki od pierwszych sekund narzucił wysokie tempo i rozbił Kyle’a Prepoleca, kończąc pojedynek przez TKO już w inauguracyjnej rundzie.
„Rebeasti” podsumował przełomowy moment swojej kariery
Kilkadziesiąt godzin po gali w Belgradzie Mateusz Rębecki opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis. W pierwszej kolejności podziękował trenerom i osobom, z którymi przygotowywał się do walki, podkreślając, iż zmiany, na które się zdecydował, zaczynają przynosić wymierne efekty.
– Mogę teraz spokojnie złapać oddech i powiedzieć parę słów. Po pierwsze, bardzo dziękuję mojemu sztabowi trenerskiemu, jest on wielki i tworzymy wszyscy razem zgrany zespół, cieszę się, iż to tak teraz wygląda. Dużo zmian wprowadziłem i jak sami widzieliście przyniosło to pozytywne rezultaty, teraz będziemy mieć więcej przestrzeni i myślę, iż więcej będzie można wnieść do klatki.
Polak przyznał również, iż za kulisami zmagał się z problemami, o których kibice nie mieli pojęcia. Jak zaznaczył, właśnie wtedy szczególnie ważna okazała się obecność bliskich osób.
– Po drugie, był to dla mnie bardzo ciężki okres, z boku mogło się wydawać, iż jest super, ale tylko z boku, jestem twardy i przejdę wszystko, ale jednak mnie to gniotło przez cały czas. Miejcie przy sobie dobrych ludzi, tacy zawsze będą służyć dobrą radą, albo słowem otuchy.
Rębecki zwrócił także uwagę, iż z biegiem czasu zmieniło się jego podejście do kariery. Coraz bardziej liczy się dla niego sam rozwój sportowy, a nie wyłącznie logo organizacji, dla której walczy.
– Po trzecie, cieszę się, iż dalej mogę realizować swoje marzenia i ta podróż dalej trwa, ale zaczynam sobie uświadamiać, iż nie wszystko kręci się wokół trzech literek i choćby jeżeli one brzmiałyby inaczej niż UFC to dalej myślę, iż wnoszę umiejętności do klatki a nie logotyp, chcę jeszcze nad tym popracować, to pozwoli mi w pełni oczyścić głowę i bawić się tym sportem.
Na zakończenie swojego wpisu „Rebeasti” podziękował wszystkim, którzy wspierali go w ostatnich miesiącach, zapewniając, iż również mogą liczyć na jego pomoc.
Po zwycięstwie w Belgradzie Polak nie zamierza zwalniać tempa. W wywiadzie po walce wyzwał na pojedynek Benoita Saint-Denisa. Choć takie zestawienie bez wątpienia elektryzowałoby kibiców, wydaje się mało prawdopodobne, aby Francuz zdecydował się przyjąć ofertę walki z niżej sklasyfikowanym zawodnikiem.















