Real Madryt utrzymał status quo. Valencia bez celnego strzału

2 godzin temu

Real Madryt, z racji na wczesne odpadnięcie z Copa del Rey, miał nieco więcej oddechu w ciągu tygodnia. Niewykluczone, iż to pomogło w niedzielnym meczu ligowym, ale przede wszystkim – w Walencji był lepszy od swego przeciwnika. Gospodarzom spotkania skutecznie podcięła skrzydła pierwsza bramka Królewskich. Później, nie było już czego zbierać – a na koniec dobił Valencię Kylian Mbappe.

Francuz miał swój gorszy dzień, ale finalnie nie zawiódł. Real wygrał 2:0 i utrzymał punkt straty w tabeli do Barcelony.

Okoliczności meczu

Valencia przystąpiła do rywalizacji z drużyną Królewskich po odpadnięciu w ćwierćfinale Copa del Rey z Athletikiem. Real nie dotarł tak daleko, a to z uwagi na wstydliwą porażkę z drugoligowym Albacete.

Jefte Betancor – człowiek, który wyrzucił Real Madryt z Pucharu Króla

Obydwie drużyny do pojedynku przystępowały mając na koncie trzy porażki we wszystkich rozgrywkach po nowym roku. Dla Los Blancos był to 10. mecz w 2026 roku. W poprzednich dziewięciu – przyzwyczaili pod pewnym kątem swoich kibiców do pojęcia constans. W siedmiu z nich strzelili bowiem dwa gole.

Valencia chciała za to odwrócić negatywny trend i zapobiec trzeciej z rzędu porażce. Carlos Corberan ponownie wrócił do ustawienia z Hugo Duro w ataku. Wychowanek Realu bardzo lubił strzelać dawnej drużynie – oczekiwał więc na swoje szóste trafienie w bezpośredniej rywalizacji z Królewskimi.

VALENCIA XI: Dimitrievski; Luis Rioja, Núñez, Copete, Cömert, Gayà; Lucas Beltrán, Pepelu, Ugrinic, Danjuma; Hugo Duro.

REAL MADRID XI: Courtois; David Jiménez, Asencio, Huijsen, Carreras; Camavinga, Tchouaméni, Fede Valverde; Arda Güler, Mbappé, Gonzalo García.

— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) February 8, 2026

Po raz pierwszy w swoich zespołach w La Liga wystąpili Unai Nunez oraz David Jimenez. Drugi z wymienionych wykorzystał posuchę na prawej obronie Realu. Alvaro Arbeloa nie mógł też skorzystać z Viniciusa oraz Rodrygo. Do kadry meczowej po raz pierwszy od dwóch miesięcy wrócił za to Trent Alexander-Arnold.

Usypiająca pierwsza połowa na Estadio Mestalla. Mbappe who?

Kibice, którzy wybrali ten mecz w ramach wieczornego seansu – długo mogli czuć zawód. Przez wiele minut wiało nudą. Ciekawszych zajęć do zrobienia było od groma, ale daliśmy szansę temu widowisku.

Nie brakowało na trybunach plakatów z napisem „Lim go home” – od lat zdanie kibiców w kontekście Petera Lima się nie zmieniło. A co do pierwszej groźnej okazji – takową miał Arda Guler w 17. minucie. Turek po rzucie rożnym, zbiegł do środka i po rykoszecie od nogi Hugo Duro, jego strzał wylądował minimalnie obok słupka.

Kylian Mbappe próbował kilkukrotnie pokonać Stole Dimitrievskiego, ale często na drodze stawali mu obrońcy. W jednej z groźnych okazji, powstrzymał go wślizgiem od gola Jose Copete. Francuz wpadał też w pułapki ofsajdowe, choć nie tak często jak w pewnym El Clasico. Po stronie Realu leżał aspekt kreowania – Arda Guler był dość przewidywalny dla swoich rywali.

– Real Madrid are struggling HARD vs Valencia! pic.twitter.com/99RxsMpzp2

— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) February 8, 2026

Valencia nie stwarzała większego zagrożenia pod bramką Courtois, ale skutecznie stawiała zasieki w defensywie na znacznie bardziej utytułowanego przeciwnika. Druga linia Królewskich w obronie postępowała jak należy. Wszystko to składało się na bezbramkowy remis do przerwy w dość jałowym widowisku.

Real Madryt i przebudzenie mocy. Choć bez zbędnej przesady

Valencia już w pierwszej akcji po przerwie była bliska niespodzianki. Świetnie wrzucił w pole karne Arnaut Danjuma, a z zaskoczenia wbiegł do szesnastki Lucas Beltran. Wypożyczony z Fiorentiny Argentyńczyk spróbował jednak ekwilibrystycznie, co nie przełożyło się na jakość wykończenia. Trzeba jednak zauważyć, iż był on pozostawiony bez krycia przez Królewskich.

Gdy zawodziły wszelkie sposoby – Real „skierował prośbę” do Federico Valverde. Jego uderzenie w stylu „rakieta ziemia powietrze” nie przyniosło jednak spodziewanego efektu końcowego. Spotkanie to potrzebowało jednego, ale jakościowego przebłysku.

I taki też nadszedł po upływie godziny gry. Alvaro Carreras zdecydował się na rajd. Zbiegł on z lewej flanki i popędził pazernie, do końca. Wtem, zdecydował się na delikatne uderzenie i Dimitrievski był bez szans. Real w końcu trafił do siatki na Mestalla!

𝐀𝐋𝐕𝐀𝐑𝐎 𝐂𝐀𝐑𝐑𝐄𝐑𝐀𝐒! Świetny rajd! Królewscy prowadzą Estadio Mestalla!

Transmisja: https://t.co/oaWccXN4sK pic.twitter.com/g7VQqt3fqg

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 8, 2026

Na dwadzieścia minut do końca, Beltran ponownie uderzył z pierwszej piłki, ale tym razem trafił w słupek od zewnętrznej strony. Była to zdecydowanie najlepsza okazja podopiecznych Carlosa Corberana w tym spotkaniu. Kilka ataków gospodarzy po przerwie to wszystko, na co było ich stać.

Kibice na Mestalla wyciągali choćby białe chusteczki, więc nie daje to dużego kredytu zaufania trenerowi Los Ches. Celnego strzału w ramach niedzielnego widowiska nie udało im się zanotować.

Udało się za to trafić Mbappe. Obrona Nietoperzy przysnęła i po świetnym dograniu Brahima Diaza, Francuz trafił po raz 23. w La Liga w tym sezonie.

90’+1′ | 0-2 | ¡¡¡GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL de @KMbappe!!!@EASPORTSFC pic.twitter.com/m1CxLtrhMk

— Real Madrid C.F. (@realmadrid) February 8, 2026

Było pozamiatane, więc serwis sprzątający można było odwołać. Taki oto żarcik, na koniec mało zabawnego występu Valencii. Jej sytuacja w tabeli także nie przysparza jej kibicom zbyt wielu uśmiechów. Jedno oczko nad Rayo Vallecano (mając mecz więcej) – nie może gwarantować spokoju. Real utrzymał tym samym jeden punkt straty do prowadzącej Barcelony – jego przewaga nad trzecim Atletico wzrosła za to do 12 punktów.

Valencia CF – Real Madryt 0:2 (0:0)

  • 0:1 – Alvaro Carreras – 65′
  • 0:2 – Kylian Mbappe – 90+1′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Kolejny mecz La Liga odwołany. Jednym z powodów bierność władz
  • Lewandowski goni legendy Barcelony
  • Mecz Rayo Vallecano odwołany. Murawa w fatalnym stanie

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału