Radomiak dwa mecze temu: walka o życie. Radomiak dziś: walka o puchary

4 godzin temu

Wśród pomysłów na przełamanie autobusu parkowanego przez Wisłę Płock tydzień w tydzień ustrzelenie czaszki kolegi z zespołu po dośrodkowaniu ze stojącej piłki jest pewnie jednym z ostatnich. Nafciarzom ciężko strzelić z gry, co dopiero ze stałego fragmentu. Nie po to jednak Radomiak ma najlepiej grającego głową w Ekstraklasie napastnika, żeby tego nie wykorzystać.

Bruno Baltazar rozegrał to wzorowo. Przez ponad godzinę rywali nękał i szturchał Abdoul Tapsoba. Tak zwany napastnik walczący. Bliżej końca spotkania bardziej potrzeba jednak goli niż walki. W tym elemencie lepszy jest mniej mobilny, ale skuteczniejszy Maurides. Zmiana wyszła wręcz idealnie — Brazylijczyk ledwo się na boisku pojawił i po chwili otworzył wynik przy pierwszym kontakcie z piłką w meczu.

Ekstraklasa. Wisła Płock – Radomiak Radom 0:1 po golu głową Mauridesa

Maurides tym samym pozwolił Rafałowi Wolskiemu spuentować konkretem dobry występ, w którym co chwilę kręciliśmy głową, gdy kilka brakowało mu do szczęścia. Sam na wstępie spróbował strzału z pola karnego i posłał piłkę tuż obok słupka. Potem obsłużył Jana Grzesika, który trafił w bramkarza. Albo świetnie odzyskał piłkę, ale Elves Balde, którego w pole karne wpuścił Tapsoba, nie trafił z ostrego kąta. Wreszcie doskonale zagrał w szesnastkę do Zie Ouattary, który nie zrobił z tego pożytku.

Ani gola, ani asysty, ani asysty drugiego stopnia. Wystarczyło jednak wypuścić z klatki potężnie zbudowanego Mauridesa i w końcu było komu wykończyć znakomite podanie Wolskiego. Ba, rosły, silny napastnik tak przeraził rywali, iż ci sami się przed nim poskładali – Dominik Kun i Marcin Kamiński zamiast go zatrzymać, zderzyli się ze sobą, ułatwiając życie przeciwnikowi.

PIERWSZY KONTAKT Z PIŁKĄ = GOL!

Maurides daje Radomiakowi prowadzenie w Płocku!

Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/PLXHUDRolZ

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 26, 2026

Zmiana Mauridesa mogła być choćby lepsza, ale futbolowi bogowie jeszcze doszczętnie nie oszaleli, więc gdy po jego zgraniu głową Jeremy Blasco złożył się do przewrotki, Rafał Leszczyński sobie z tym spokojnie poradził.

Radomiak zamiast o utrzymanie walczy o puchary? Wisła ma nad nim pięć punktów przewagi

Wejście Brazylijczyka – i przede wszystkim jego gol – zdefiniowały jednak końcówkę meczu. Wiśle nagle jednak zaczęło się spieszyć, ocknęła się, iż w futbolu nie trzeba tylko bronić. Radomiak obrał odwrotny kierunek – jak wąż zrzucił skórę i zaczął kraść czas, wybijać, byle dalej, bronić, bronić, bronić. Tylko czy choć przez chwilę mógł poczuć się zagrożony? W pamięci zostaną nam nie groźne szanse Wisły, ale żenujące padolino Wiktora Nowaka i Ibana Salvadora, którzy próbowali wyżebrać rzut karny.

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Wisła najkonkretniejszą szansę miała znacznie wcześniej, gdy przez chwilę złapała momentum – to wtedy Nowak poradził sobie z Jeremym Blasco i zagrał do Giorgiosa Niarchosa, który nie trafił z bliska w bramkę. Blasco można jednak zrehabilitować – na wstępie meczu własnym ciałem zatrzymał uderzenie Kuna z bliskiej odległości.

Radomiak się wybronił i odradza się może nie spektakularnie, ale na pewno skutecznie. Na przestrzeni dwóch tygodni z zespołu skreślanego przez wielu, wielkiego kandydata do spadku, stał się w zasadzie bezpieczną drużyną środka stawki. Takim, który traci cztery czy pięć punktów do w teorii walczących o mistrzostwo (i na pewno o puchary) Zagłębia Lubin czy Wisły właśnie. Wystarczyły do tego dwa zwycięstwa z rzędu.

Sorry, taką mamy ligę.

Noty wkrótce.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

  • Błąd sędziego Sylwestrzaka dał remis Cracovii?
  • Trzy miesiące bez gola i asysty. Czas na przełamanie Patrika Walemarka

fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału