PZPN powinien przenieść finał Pucharu Polski. Czy to zrobi?

3 godzin temu

W Poznaniu zjawiło się na meczu kobiecej sekcji Lecha ponad osiem tysięcy widzów! Gospodynie wysoko przegrały z GKS-em Katowice, który w finale Pucharu Polski zmierzy się z Czarnymi Sosnowiec. Problem w tym, iż finał między dwoma drużynami z województwa śląskiego ma zgodnie z pierwotnymi planami odbyć się w… Szczecinie. Po hicie frekwencyjnym w półfinale możemy mieć zatem prawdziwą kompromitację w finale. Chyba, iż PZPN pójdzie po rozum do głowy i przeniesie to spotkanie gdzieś bardziej na południe.

Finaliści wnioskują o przeniesienie lokalizacji finału Pucharu Polski kobiet ze Szczecina

Łukasz Wachowski w lutym ogłosił, iż finał Pucharu Polski kobiet odbędzie się w Szczecinie. Sekretarz generalny podkreślił, iż celem PZPN jest budowanie marki tych rozgrywek i wtedy ta decyzja wydawała się być ze wszech miar adekwatna. Pogoń była wówczas w grze o trofeum jako ćwierćfinalista i miała całkiem duże szanse na jego zdobycie. Szczecinianki są przecież finalistkami poprzedniej edycji i mistrzyniami kraju z 2024 roku. W sekcji kobiecej zasada „zero tituli” przestała obowiązywać. A finał przy trybunach pełnych fanów Dumy Pomorza byłby wielkim wydarzeniem.

Problem w tym, iż sport jest… nieprzewidywalny. Tym bardziej gdy regulamin nie zakłada jakichkolwiek rozstawień. Rodzi to duże problemy w męskim Pucharze Polski, a w kobiecym pozostało bardziej problematyczne przy dużych różnicach poziomów poszczególnych drużyn. PZPN miał pecha i Pogoń w półfinale trafiła na lidera Ekstraligi – Czarnych Sosnowiec, a więc najtrudniejszego możliwego rywala. I odpadła.

W finale Czarni zmierzą się z GKS-em. Katowiczanki w półfinale grały w najbardziej efektownym meczu kobiecej piłki klubowej w Polsce. Na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu stawiło się bowiem ponad osiem tysięcy kibiców Lecha, którzy dopingiem wspierali swoje niżej notowane zawodniczki. Kolejorz przegrał, ale rekordowa frekwencja idzie w świat i pokazuje, jaka jest przyszłość polskiej piłki kobiecej.

Mogliśmy mieć finał Pogoń – Lech w Szczecinie, może choćby z udziałem mocnej ekipy kibiców gości. Ale będziemy mieli mecz Czarni – GKS. Trudno. Taki jest sport i trzeba się z tym liczyć. Tyle iż teraz finał rozgrywek, zamiast stać się ich wielką reklamą (jak mecz w Poznaniu), może stać się… antyreklamą. Na piękny i duży obiekt w Szczecinie nie stawią się bowiem tłumy miejscowych, nie przyjadą też na niego tysiące fanów z województwa śląskiego.

Nie przekreślajmy boomu na kobiecą piłkę geografią

Zainteresowanie piłką kobiecą mocno rośnie. W Gdańsku w październiku frekwencja na meczu naszych reprezentantek przekroczyła jedenaście tysięcy osób. Ale nie ma się co oszukiwać, iż mecz Sosnowiczanek z Katowiczankami przyciągnie do Szczecina tłumy. Ewy Pajor przecież nikt w nim nie zobaczy.

Na zeszłorocznym finale między Czarnymi a Pogonią w Łodzi było około 1700 osób. Rok wcześniej mecz GKS – Śląsk w Lublinie oraz w 2023 roku spotkanie między drużyną z Gdańska i Łodzi w Radomiu śledziły ponad dwa tysiące widzów. To i tak nie są złe wyniki, ale jednak dojazd do tych miast był zdecydowanie łatwiejszy niż do Szczecina. Mierzyły się w nich zresztą drużyny z różnych części kraju.

Tym razem jest inaczej i wydaje się, iż spotkanie między klubami z Sosnowca i Katowic powinno odbyć się gdzieś na południu Polski. Do takiego wniosku doszło wielu kibiców, ale i sami uczestnicy finału. Jak podała ekspertka od kobiecej piłki Joanna Tokarska, złożona została już taka prośba do PZPN:

Mam nadzieję, iż PZPN przychyli się do prośby GKS-u Katowice i Czarnych Sosnowiec, którzy awansowali do finału Pucharu Polski i zmieni lokalizację meczu ze Szczecina na któreś z miast województwa śląskiego.

— Joanna Tokarska (@JoannaTokarska_) April 23, 2026

Mecz ma się odbyć 16 lub 17 maja. W tym czasie zajęte są obiekty w Gliwicach i Katowicach, ale region dysponuje wieloma stadionami, które byłyby odpowiednie do organizacji tego spotkania. Wolne mają choćby w Tychach czy Sosnowcu.

Teraz decyzja należy do PZPN. Z pewnością zmiana w ostatniej chwili nie jest łatwa organizacyjnie, ale zdrowy rozsądek i troska o dobro kobiecej piłki wskazują, iż przeniesienie finału ma zdecydowanie więcej zalet niż wad. Po co bowiem gnać aż do Szczecina, co jest nie na rękę obu klubom…

CZYTAJ WIĘCEJ O KOBIECEJ PIŁCE NA WESZŁO:

  • Pajor i spółka świętują. Barcelona znowu najlepsza w Hiszpanii
  • Historyczny kurs PZPN. Pierwszy taki projekt dla kobiet
  • Źle to wygląda. Polki przegrały istotny mecz w eliminacjach MŚ 2027
  • Nina Patalon: „Piłka nożna to najbardziej kobiecy ze sportów”
Idź do oryginalnego materiału