Pyry z gzikiem – Luźne, obiektywne i nietypowe podsumowanie Lechowego tygodnia serwowane głównie w poniedziałek/wtorek podczas pory obiadowej. Alternatywa dla cyklu „Na chłodno” lub jak kto woli – „Na chłodno mini” bądź „express”.
Dzień dobry, podano do stołu. Pora na dzisiejsze danie główne w postaci „Pyr z gzikiem”. Smacznego.
Arka Gdynia nie jest rywalem z czołówki, nie jest na tyle silnym przeciwnikiem, żeby od lat aż tak dawała się we znaki całemu Lechowi Poznań, a choćby go upokarzała. Był słynny finał Pucharu Polski 2017, było listopadowe 1:3, które bardzo mocno zagęściło wtedy atmosferę panującą wokół klubu, teraz jest passa 4 kolejnych meczów ligowych z Gdynianami bez wygranej. Te przeklęte mecze Lecha z Arką nie są przypadkiem, one ciągną się od lat 70-tych, niekorzystny bilans ekstraklasowy z „Arkowcami” (9-12-13) także nie jest przypadkiem, a do tego dochodzą jeszcze dwie inne rzeczy, które spotęgowały złość kibiców po ostatnim meczu. Jest to brak choćby jednego zwycięstwa Lecha w 4 zgodowych spotkaniach w okresie 2025/2026, wyniki Arki z Jagiellonią (0:3 i 0:4), z Górnikiem (1:5) czy Rakowem (1:4), która łatwo rozdawała punkty naszym najgroźniejszym rywalom czy choćby wypowiedź prezesa gdyńskiego klubu wyciągana już przez internautów (dawne prezesowanie w Jadze nie ma nic do rzeczy, mógł tego nie mówić).

Statystycznie spadek Arki byłby korzystny dla Lecha, przykładowo zespół Termaliki w okresie 2025/2026 nic nie wniósł do Ekstraklasy, ale chociaż od lat dostarczał nam mnóstwo punktów (Lech ograł Termalikę w ostatnich 8 spotkaniach, a w 7 z 8 ostatnich tych meczów z popularnymi „Słonikami” strzelał minimum 3 gole – 3:0, 3:0, 3:1, 3:1, 3:1, 5:0, 4:1). Wisła Kraków? Ostatnio bilans z nią jest dobry, przy Reymonta idzie nam choćby lepiej niż przy Bułgarskiej, natomiast ze Śląskiem Wrocław (najpewniej awansuje) idzie nam nieźle w Poznaniu oraz bardzo źle na wyjazdach (2 wygrane przez 16 lat i to 1:0). Pomimo straty 2 punktów w meczu z Arką Gdynia postanowiliśmy na KKSLECH.com opublikować ten konkretny nagłówek, do którego niektórzy z Was gwałtownie doczepili. Zgoda, jest to ryzyko, które z dwóch powodów zostało podjęte i trzeba zdawać sobie sprawę, iż ten nagłówek raportu meczowego będzie wyciągany, gdy jakimś cudem 23 maja coś nie wyjdzie. Mimo wszystko taki nagłówek raportu meczowego to pamiątka, coś przez cały czas jest blisko, coś się tworzy, coś realnie może się wydarzyć i tak naprawdę nie wiadomo, kiedy znowu będzie okazja właśnie tak zatytułować raport po meczu Lecha Poznań. Poza tym, w tych czasach odbiorcy potrzebują emocji, czegoś co zwraca uwagę, dziś nie ma mody na suche jak wiór relacje meczowe.
Drugi powód – Tabela. Realnie może nas wyprzedzić tylko Jagiellonia lub Raków mający gorszy bilans w dwumeczu lub Górnik i to po serii zwycięstw (też ma gorszy bilans w dwumeczu). Nie są to kluby bez kłopotów kadrowych, do tego nie mają takiej mentalności, jaką dawniej posiadała Legia za Leśnodorskiego, który niesamowicie pchał ją do sukcesów osiąganych m.in. na plecach naszych porażek. Na nasze szczęście Lech nie ma dziś takiego rywala, nie ma takiej konkurencji, jak wiosną 2010, 2015, 2022 czy 2025 roku, na dziś Lech walczy głównie z własnymi problemami, w tym z kontuzjami, które na finiszu kolejnych rozgrywek znów dopadły zespół. w tej chwili Poznaniakom nic nie grozi, może groźny byłby Górnik Zabrze, gdyby nie fetował Pucharu Polski aż tak hucznie. Wielka feta w Zabrzu była oczywiście jak najbardziej zrozumiała, euforia z takiego sukcesu po tylu latach musiała być konkretna, Górnik to chyba pierwszy klub od czasów Lecha Poznań 2004, który aż tak mocno celebrował Puchar Polski i dziś sprawia wrażenie, jakby myślami był gdzie indziej. Realnie nie ma opcji, aby Górnik Zabrze wygrał wszystko do końca i to choćby z tym terminarzem, w tej drużynie też są problemy zdrowotne, ostatnio ktoś musiał choćby zejść z murawy przez dziwne bicie serca, ktoś tam jeszcze doznał kontuzji.
Piątkowe potknięcie Lecha Poznań nie jest zagrożeniem dla 10 koronacji Kolejorza, ta koronacja została tylko przesunięta w czasie. W środę, 13 maja nie ma szans na przyklepanie tytułu, choć pierwotnie szykowaliśmy się na wypuszczenie paru treści właśnie w tym dniu (aktualnie szykujemy się bardziej na sobotę, 16 maja). Również 16 maja Lech nie zostanie Mistrzem Polski? Szkoda. W takiej sytuacji będą nerwy do końca, jednak i tak nie będzie źle, bo w listopadzie czy na początku lutego wiele osób choćby nie myślało o obronie mistrzostwa przez Poznaniaków, którzy dziś starają się kontrolować sytuację w Ekstraklasie. Być może do bardzo ostrożnie podchodzących kibiców (i słusznie!) ten nadchodzący, wielce prawdopodobny tytuł wciąż nie dociera, co nie może dziwić. W końcu Lech przez większość sezonu był na miejscach 6-9, pierwszy raz na podium wskoczył dopiero po 22. kolejce, od 26. kolejki jest liderem i w ciągu paru tygodni, szast prast, odskoczył reszcie regularnym zbieraniem punktów, zajmuje 1. miejsce, sportowo nie ma mocnych na Kolejorza, do tego wszystkiego wiele rzeczy nam sprzyja (wyniki, sytuacja w obozach rywali, terminarz). Korzystne było choćby przełożenie meczów Arka – Górnik oraz Raków – Jagiellonia na 13 maja zamiast na 22/23 kwietnia (przed sezonem finaliści Pucharu Polski mieli grać właśnie wtedy). Po tych meczach rozegranych 22/23 kwietnia dziś sytuacja w tabeli mogłaby być zupełnie inna, ale przez działania Ekstraklasy SA większych emocji na razie nie ma, emocje mogą zwiększyć się tylko w razie wygranej Górnika w Gdyni, a później w Płocku (mecz Radomiak – Lech odbędzie się bezpośrednio po tym spotkaniu).
1. Lech – (56 punktów, 32 mecze)
2. Jagiellonia – (49 punktów, 31 meczów)
3. Raków – (49 punktów, 31 meczów)
4. Górnik – (49 punktów, 31 meczów)
Przechodząc dalej. Wtopa z Arką Gdynia przesunęła termin koronacji i przy okazji wpisała się do rozczarowującego sezonu przy Bułgarskiej, która o dziwo nie była atutem Lecha w okresie 2025/2026. Zapowiada się na historyczny, mistrzowski sezon, pierwszy mistrzowski, w którym Poznaniacy sięgnęliby po tytuł dzięki spotkaniom wyjazdowym. Obiektywnie bilans domowy 7-6-3, gole: 37:27 jest niegodny obecnego Kolejorza, więcej bramek u siebie straciła tylko ostatnia Termalika Nieciecza, a przecież to w Poznaniu miały miejsce pucharowe mecze z Legią Warszawa (1:2), Crveną zvezdą Belgrad (1:3), Genkiem (1:5), Szachtarem Donieck (1:3) i Górnikiem Zabrze (0:1). Nie da się ukryć, iż wiele tych wyników przy Bułgarskiej nie powinno mieć miejsca, a tym bardziej przy takim wsparciu kibiców, którzy w okresie 2025/2026 wykręcą najwyższą średnią frekwencję w Ekstraklasie od połowy lat 70-tych XX wieku. Co jest w tym najlepsze? Ten wspomniany bilans 7-6-3, gole: 37:27 lada dzień nie będzie miał żadnego znaczenia, bo na tym samym stadionie, z którego wielu z Was wychodziło rozczarowanych, Lech Poznań dnia 23 maja po 19:30 może dać wszystkim mnóstwo radości.
Na obronę tytułu Mistrza Polski trzeba jeszcze poczekać, cieszyć można się za to z tych pozytywnych emocji, które dostarcza Kolejorz w maju, który nie zawsze był udany i wielu z Was doskonale o tym pamięta. Od lat w komentarzach czy w „Śmietniku Kibica” pojawia się wiele tych samych nicków, dlatego na pewno pamiętacie wszystkie wydarzenia mające miejsce w maju (przykładowo od 2013 roku) i prawdopodobnie dlatego część z Was teraz baaardzo ostrożnie podchodzi do obecnej sytuacji w tabeli. Jak wyglądały poprzednie, piąte miesiące danego roku w skrócie?
2013 – Można było wierzyć w tytuł, jednak realnie tamten Lech był zbyt słaby na dogonienie Legii.
2014 – To samo. Mistrzostwo Polski byłoby nielogiczne, drugie z rzędu 2. miejsce w tamtych latach nie było złe.
2015 – Super maj, w pamięci do dziś. Wygrana na Legii, później przegrana z Jagą (bez konsekwencji w tabeli) czy pamiętne zwycięstwo w Gdańsku po interwencji Gostomskiego.
2016 – Dogorywanie po finale Pucharu Polski. Porażki w Krakowie na Cracovii, Lubinie, bardzo smutny ostatni mecz z Ruchem.
2017 – Arka zakończyła Lechowe emocje, jakimś cudem udało się awansować do pucharów po remisie w Białymstoku w ostatniej kolejce.
2018 – Słynna faza finałowa, dnia 13 maja przy Reymonta zespół Lecha matematycznie stracił szanse na tytuł, ale awansował do pucharów, dnia 20 maja wszyscy mieli „ku*wa dosyć”.
2019 – Słynne x-meny. Dogorywanie drużyny, której lepiej nie wspominać.
2020 – Graliśmy dopiero pod koniec maja (wcześniej była przerwa covidowa), po porażce z Legią 0:1 realnie mistrzostwo odjechało.
2021 – Stal strzeliła nam 2 gole po autach, choćby Rutkowski mówił do Skorży – „Maciej, my za rok mamy 100-lecie”.
2022 – Wielkie emocje, parę dni po finale na Narodowym zespół Lecha odzyskał lidera w Gliwicach, a po 33. kolejce fetował majstra na 100-lecie.
2023 – Lech był niespodziewanie dobry, wygrywał, awansował do pucharów i jeszcze zajął w lidze 3. miejsce.
2024 – Porażka w Chorzowie ze zdegradowanym Ruchem, słynna oprawa „Wstyd” i równie wstydliwy mecz z Legią, dalszej części maja lepiej nie. wspominać.
2025 – Wielkie, pozytywne emocje, odzyskanie lidera w 32. kolejce na Legii (interwencja Pereiry, gol Alego), słynny remis w Katowicach przy przegrywaniu 0:1 i 1:2 (Milić nabił Gonzaleza) czy mecz z Piastem 1:0 i niesamowicie interesująca końcówka
2026 – Na razie fajny majowy czas (choć nie można zapominać o urazie Alego). Lech wygrał bardzo istotny mecz w Lublinie, Arki nie pokonał, ale i tak sprawia wrażenie drużyny, która kontroluje sytuację. Kibice mają prawo myśleć o tytule Mistrza Polski, kalkulują, liczą punkty, patrząc na to, jak inni nie umieją dogonić Kolejorza. Dobrą wiadomością jest na jeszcze poranna informacja Meczyków o wznowieniu negocjacji kontraktowych z kontuzjowanym Alim Gholizadehem. Fajnie będzie go jeszcze kiedyś zobaczyć w Poznaniu, tylko pytanie, kiedy to nastąpi na boisku? Ali jest przed operacją, wróci wiosną, nie wiadomo, kiedy dokładnie powróci i czy w ogóle pomoże nam sportowo na finiszu kolejnego sezonu? Na dziś lepiej na nowej umowie wyszedłby Gholizadeh, który choćby po ogromnej obniżce pensji względem pierwotnej, wycofanej przez klub propozycji i tak miałby dodatkowe środki finansowe. Lech Poznań? Miałby dodatkowego zawodnika do grania gdzieś między lutym a kwietniem 2027. Na pewno nie wyda fortuny na nową umowę, akurat przy Bułgarskiej potrafią liczyć pieniądze, na pewno wszystko sobie ładnie obliczyli. O ile procent (miesięcznie) obniżono propozycję? Może w przyszłości uda się coś dowiedzieć, w najbliższych dniach i tak jest planowany artykuł na temat finansów.
Kończąc na dziś. jeżeli Lech Poznań przyklepie tytuł mistrzowski w najbliższy weekend, to być może obecne „Pyry z gzikiem” są ostatnimi w okresie 2025/2026, a to z racji skupienia uwagi na innych tematach od tych publicystycznych. Czego życzymy Wam na najbliższe dni? Optymizmu, którego brakowało przez większą część tego sezonu i spełnienia kibicowskich marzeń. Niech po zdobyciu kolejnego tytułu MISTRZA POLSKI przez Lecha miasto Poznań znów zapłonie, niech podczas niezapomnianej majowej nocy znów w dymie z rac utonie. Mistrzowski tytuł może nie powrócić do stolicy Wielkopolski, on może w niej pozostać, przez co niebawem majowa noc z 23 na 24 maja znów będzie tą niezapomnianą. To może będzie noc, którą wszyscy spędzimy RAZEM, wszyscy wykończeni zaśniemy w lompach o świcie, ale z dumą doganiając wcześniej marzenia, które na przykład w listopadzie 2025 czy na początku lutego 2026 były aż tak odległe. Lada dzień znów możemy poczuć to, co jeszcze zostało w pamięci z nocy przeżytej z 24 na 25 maja 2025, niedługo dnia 24 maja 2026 przykładowo o 5:17 znów chcemy być wyczerpani, przecierać oczy z pozytywnego zmęczenia i odtwarzać w głowie mistrzowskie wspomnienia, które zostaną z nami do końca życia. Już niedługo podczas jednej majowej może liczyć się tylko LECH POZNAŃ, a po mieście, aż do wschodu słońca nad spokojnie płynącą rzeką Wartą mogą nieść się głośne śpiewy tysięcy gardeł – MISTRZ! MISTRZ! KOLEJORZ!


Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)







![Wisła wygrała z Cracovią w derbach rezerw [zdjęcia]](https://ikc.pl/wp-content/uploads/2026/05/image00001-1.jpeg)





