
Najwidoczniej zapadła decyzja. Mariusz Pudzianowski wybrał swojego pracodawcę – zapowiada się na powrót do klatki.
Mariusz Pudzianowski od lat niezmiennie jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskich sportów walki. Pięciokrotny mistrz świata strongmanów, który po zakończeniu kariery siłacza zdecydował się na starty w MMA, na stałe zapisał się w historii nie tyle federacji KSW, co całego polskiego MMA. Choć dziś ma na karku już ponad 45 lat, to wciąż wzbudza ogromne emocje, a każda jego walka jest szeroko komentowana. Co prawda zarówno sportowo, jak i medialnie swoje złote czasy ma już za sobą, jednakże w dalszym ciągu generuje spore zainteresowanie wśród fanów tak naprawdę każdej grupy wiekowej.
Ostatnie występy były dla niego niewątpliwie wyjątkowo trudne. Druzgocąca porażka ze skazywanym na pożarcie Arturem Szpilką była momentem, które odcisnęło swego rodzaju piętno. Pudzianowski oprócz jednego skutecznego obalenia nie był w stanie skutecznie skrócić dystansu, co mogło skończyć się tylko jednym. Nokaut w drugiej rundzie jasno pokazał, iż Mariusz pomimo ogromnego doświadczenia w MMA w dalszym ciągu może być wręcz miażdżony przez nowicjuszy. Dla wielu kibiców był to jasny sygnał, iż czas nieubłaganie dogania legendę.
ZOBACZ TAKŻE: Skandal na dziecięcych zawodach judo w Polsce. Trener z Izraela stracił panowanie nad sobą
Jeszcze większe emocje wywołała walka z Eddiem Hallem, do której doszło po blisko dwóch latach od rywalizacji ze „Szpilą”. Starcie dwóch byłych strongmanów zapowiadano jako wielkie widowisko tytułowane jako „Walka Najsilniejszych mężczyzn na świecie”. Jego przebieg nie zaskoczył wszystkich, choć z pewnością każdego wprawił w osłupienie.
Tak, jak każdy się spodziewał, Hall ruszył agresywnie od pierwszych sekund i nieoczekiwanie bardzo gwałtownie zakończył pojedynek przed czasem. Pudzianowski, mimo nieporównywalnie większego doświadczenia w MMA, nie zdołał się przeciwstawić bestialskiej sile zawodnika z Wysp i zapłacił za to wysoką cenę. „The Beast” rozbił go już w parędziesiąt sekund, rzucając „Pudzianem”, niczym workiem ziemniaków. Porażka ta, która miała miejsce przy okazji gali XTB KSW 105 w Gliwicach, jeszcze bardziej rozczarowała fanów i chyba również samego Mariusza.
Nadmienić należy, iż jeszcze przed tym pojedynkiem Pudzianowski negocjował z FAME, z którym to wstępnie się dogadał. Doszło choćby do sesji zdjęciowej z udziałem „Pudziana”, jednakże finalnie nie zdecydował się na angaż w organizacji hybrydowej. Najwidoczniej teraz ulega to zmianie.
Mariusz Pudzianowski podjął decyzję
W zeszłym roku toczyły się zaawansowane rozmowy na temat walki Mariusza z duetem „Good Boys”, czyli Natanem Marconiem oraz Adrianem Ciosem. Do ich rywalizacji miało dojść w trakcie gali FAME 25: Revolution, jednakże plany te finalnie spaliły na panewce.
O tym, iż Pudzianowski finalnie trafi do FAME mówi się już od wielu miesięcy, natomiast wciąż nie ma żadnego ogłoszenia w tej sprawie. Lada moment odbędzie się gala FAME 29, a powoli również zbliża się wielki jubileusz – FAME 30. Udział „Pudzilli” w tym wydarzeniu bezsprzecznie byłby strzałem w dziesiątkę, a chwilę temu otrzymaliśmy pewną poszlakę, która łączy się z tym, iż były podopieczny Arbiego Shamaeva miał wreszcie zadebiutować w federacji Rafała Pasternaka.
ZOBACZ TAKŻE: Chimaev znowu wyzwał do walki Alexa Pereirę. Podał choćby konkretną datę
Otóż dzisiejszego wieczoru była gwiazda KSW opublikowała grafikę z platformy TikTok, która pochodzi sprzed paru lat. Widnieje na niej on sam w garniturze oraz z mikrofonem w ręku. Oryginalne zdjęcie przedstawia Mariusza trzymającego mikrofon z logotypem federacji KSW, natomiast to, które opublikował zawodnik, jest zmodyfikowane – na mikrofonie nie widnieje logo Konfrontacji Sztuk Walki, lecz… FAME MMA, co jest niezwykle wymownym działaniem. Oprócz tego, były strongman dopisał jeszcze:
Pomału, pomału serwis przebiega dobrze i niebawem „SPORTO” kawał dobrej roboty odwala. Lokomotywa wróci!
– napisał Mariusz Pudzianowski w serwisie „Facebook”.
Jest to kolejny sygnał, tym razem już chyba ostateczny, odnośnie tego, gdzie swój kolejny bój stoczy Pudzianowski. Co prawda niewykluczonym jest, iż ujrzymy go jeszcze przy okazji FAME 29, bowiem nie znamy jeszcze pełnej rozpiski tego wydarzenia, natomiast bardziej się to wpasowuje w wielki debiut na jubileuszowej gali.
Poniżej można sobie odświeżyć bądź zapoznać się z ostatnim występem bohatera artykułu, czyli wspomnianą już rywalizacją z Eddiem Hallem.
Na kogo Mariusz by nie natrafił w FAME, z pewnością ciężko o to, aby ktoś zdemolował go w tak łatwy sposób, w jaki uczynił to ponad 150-kilogramowy Brytyjczyk.

2 godzin temu













