Foto: Paweł JerzmanowskiZoran Arsenić kończy sezon w Rakowie Częstochowa, ale co będzie dalej — tego oficjalnie nie wiadomo. Prezes Wojciech Cygan zabrał głos w sprawie transferu do Legii i choć nie powiedział wprost ani tak, ani nie, jego słowa trudno zinterpretować inaczej niż jako zielone światło.
Chorwacki obrońca związał się z Rakowem w 2021 roku i przez te cztery lata stał się jedną z twarzy klubu. Zdobył z nim mistrzostwo Polski i dwa Puchary Polski, a z czasem przejął opaskę kapitana. To nie jest zawodnik, o którego odejściu mówi się bez emocji. Tym bardziej iż jego kontrakt wygasa z końcem czerwca, a klub — przynajmniej na razie — nie sygnalizuje chęci przedłużenia współpracy.
Cygan w rozmowie z kanałem Meczyki starał się zachować ostrożność. Powiedział, iż Arsenić „jest za nim, trenuje w barwach Rakowa i do końca sezonu pewnie będzie to czynił”, ale co do przyszłości — zapowiedział jedynie, iż klub „usiądzie i będzie oficjalnie ogłaszał”. Brzmi jak dyplomatyczne unikanie odpowiedzi. Ale to, co prezes dodał chwilę później, rozgrzało atmosferę bardziej niż jakiekolwiek oficjalne oświadczenie.
Cygan przyznał, iż czyta doniesienia o możliwym przejściu Arsenicia do Legii i — co najważniejsze — nie próbował ich dementować. „Przyznam szczerze, iż nie zdziwiłbym się, gdyby w przyszłości Zoran podjął współpracę z Markiem Papszunem” — stwierdził prezes, powołując się na doskonałą relację obu panów z czasów wspólnej pracy w Częstochowie. To mówi samo za siebie.
Transfer Arsenicia do Legii Warszawa, gdzie trenerem jest właśnie Papszun, jego dawny szef z Rakowa, miałby więc pewien wewnętrzny sens. Znają się, rozumieją, przez lata budowali razem coś wartościowego. jeżeli do tego ruchu dojdzie, będzie to jedno z ciekawszych letnim transferów w Ekstraklasie — i jeden z tych przypadków, gdzie historia zatoczyła koło w zaskakująco elegancki sposób.

2 godzin temu















