Trudno o gorszy moment na wizerunkowy i finansowy wstrząs. Gezet Stal Gorzów przegrała dwumecz ze Stelmet Falubazem Zielona Góra, co oznacza, iż żółto-niebiescy wciąż muszą drżeć o ligowy byt. Sportowe kłopoty to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Nad „Jancarzem” ponownie zawisło widmo potężnej zapaści finansowej – z klubowej kasy wyparowały miliony, a przed zespołem jeszcze seria kosztownych pojedynków na torze. Prawdziwa bomba wybuchła jednak w mediach społecznościowych, gdzie milczenie wreszcie przerwał były wiceprezes klubu, Patryk Broszko.
Działacz bez owijania w bawełnę podsumował pracę obecnych władz i sztabu szkoleniowego. Zauważył przy tym, iż miniony rok spędził na uboczu, by nikt nie posądził go o zawiść, ale to, co wydarzyło się wokół klubu po derbowym starciu z zielonogórzanami, przepełniło czarę goryczy.
– Człowiek milczał cały rok, żeby nie być posądzony o jakąś zawiść, ale to co wydarzyło się wczoraj przelało czarę goryczy – przyznał bez ogródek Patryk Broszko.
Zarząd nie dźwignął tematu? Broszko punktuje finanse i brak mijanek
Głównym zarzutem stawianym przez byłego wiceprezesa jest całkowita nieporadność zarządu w budowaniu przychodów, które nie nadążają za drastycznie rosnącymi wydatkami. Choć w klubie są sponsorzy bezpośrednio pompujący prywatne środki w drużynę, brakuje systemowych rozwiązań. Broszko wypomniał władzom Stali nieumiejętne sięganie po pieniądze leżące bezpośrednio na torze – mowa tu o premiach z systemu Junior Pro System oraz środku do podziału za atrakcyjność domowych spotkań.
– W sezonie 2026 nie ma żadnych dodatkowych wymagań Ekstraligi, które generowałyby koszty finansowe. W Stali Gorzów problem leży po stronie przychodowej i trzeba sobie powiedzieć wprost, iż zarząd klubu nie dźwignął tego. Dwóch Panów wsadza swoje pieniądze – szacunek za to – ale pozostałe przychody nie notują poziomu wzrostu proporcjonalnego do kosztów. Dalej, w okresie 2026 jest system junior pro i budżet do podziału za atrakcyjność meczów domowych. I my nie sięgamy w pełni po te pieniądze. Po pierwsze mecze na Jancarzu są nudne i próżno oczekiwać mijanek – punktuje były działacz żółto-niebieskich.
W jego ocenie fatalnie rozegrano również kwestie kadrowe pod kątem walki o ligowe punkty i finansowe gratyfikacje. Zamiast sięgać po kosztowne transfery, klub powinien odważniej stawiać na własną młodzież.
– Po drugie wiedząc, iż jest taka czerwona latarnia jak Częstochowa, nie musieliśmy siłować się na Jabłońskiego, ale stawiać na swoich wychowanków – Paluch, Kordun/Chatlas. choćby z nimi w składzie poradzilibyśmy sobie z Częstochową. Natomiast każdy ich punkt to wpływ do budżetu klubu. O „występach” taktycznych sztabu trenerskiego choćby nie piszę, ale Ty i środowisko żużlowe znacie się na żużlu i wiecie jakie babole zostały popełnione i dlaczego w play down nie startowaliśmy z 5 miejsca – zaznacza Broszko.
Recepta na przyszłość i rewolucja w składzie
Radykalną receptę były wiceprezes widzi także w podejściu do kolejnych rozgrywek. Jego zdaniem Stal powinna przestać mamić kibiców mocarstwowymi planami i twardo stąpać po ziemi, wyciągając wnioski z popełnionych błędów. Sugeruje natychmiastową przebudowę zespołu i rewolucję wśród juniorów.
– Osobiście uważam, iż szans na tytuł mistrza Polski w okresie 2027 nie ma, więc warto byłoby zbudować tańszy skład, na utrzymanie. Uważam też, iż miejsce Oskara Paluch jest już na U24 a nie na najłatwiejszym numerze juniorskim. Juniorami powinni być Chatlas/Kordun i Nagel. Chciałem napisać Bednar, ale w ocenie zarządu nie ma dla niego miejsca – podsumowuje były wiceprezes.
Gorzkie słowa Patryka Broszki idealnie wpisują się w tło dramatycznych wieści, jakie napłynęły z gorzowskiego ratusza. Podczas wtorkowej sesji Rady Miasta dyrektor zarządzająca Magdalena Cisek-Kozłowska ujawniła zatrważające dane dotyczące klubowej kasy. Ponad 13 milionów złotych z całego budżetu pochłaniają same pensje zawodników. Efekt jest taki, iż w klubowej kasie brakuje 3,9 miliona złotych – i to już po uwzględnieniu sierpniowych wpłat, które zmniejszyły dziurę z wcześniejszych 5,5 miliona.
Choć radni wyciągnęli do czarnego sportu pomocną dłoń i przegłosowali zwiększenie puli na dyscypliny wiodące o 1,5 miliona złotych, miejska kroplówka nie rozwiąże wszystkich kłopotów. Stal ma przed sobą jeszcze przynajmniej cztery niezwykle trudne spotkania, w tym potencjalną batalię w barażach z drugą drużyną Metalkas 2. Ekstraligi. Każda runda na torze to kolejne zobowiązania finansowe wobec żużlowców, na które klub po prostu nie ma zabezpieczonych środków. Gorzowianie stanęli pod ścianą, a czas na uratowanie podwójnie zagrożonego sezonu ucieka nieubłaganie.


![F1: GP Włoch 2026. O której i gdzie oglądać wyścig? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/-/000N8Z6FDSV3RMT8-C461.jpg)












