
Andrzej Wasilewski nie zostawił suchej nitki na KSW w swoim ostatnim wywiadzie. Znany polski promotor boksu dziwi się, iż organizacja tak długo utrzymuje się na rynku i budzi zainteresowanie.
Wasilewski to przede wszystkim szef i założyciel grupy KnockOut Promotions. Swoją pierwszą zawodową galę boksu zorganizował w 2001 roku. Poza tym Andrzej jest także prawnikiem.
W jego grupie bokserskiej walczyli najlepsi pięściarze w naszym kraju. Trzeba zaznaczyć, iż Wasilewski doprowadził do wielu walk naszych reprezentantów na szczycie. W grupie pojawiły się takie nazwiska jak Artur Szpilka, Krzysztof ”Diablo” Włodarczyk, Krzysztof ”Główka” Głowacki, Damian Jonak, Paweł Kołodziej, Andrzej Wawrzyk, Wojciech Bartnik, Dawid Kostecki czy Maciej Zegan.
Uznany polski promotor boksu już wielokrotnie w nieprzychylnych słowach wypowiadał się o organizacji KSW. Wydaje się nawet, iż Wasilewski nie specjalnie jest fanem mieszanych sztuk walki.
ZOBACZ TAKŻE: Marek Bujło poznał rywala. To będzie jego pierwsza walka po zwolnieniu z UFC
Mocne uderzenie
Tak trzeba nazwać ostatni wywiad Andrzeja Wasilewskiego. Znany polski promotor bokserski nie pozostawił suchej nitki na organizacji KSW. Nazwał ich wprost ”dziwną instytucją”.
Zrobili panowie ogromny projekt. Podobno ze sobą też od lat już nie rozmawiają. Nie wiem, czy to prawda. Tu już dalej jakieś nieporozumienia są. Jakie? O co? Nie mam pojęcia. Natomiast nie jest to wszystko takie piękne, jak wygląda. Ja jestem w ogóle zaskoczony, iż KSW ten projekt tak długo trwa. I nie mówię, iż trwa w sensie MMA, tylko w sensie skali. (…) KSW dzisiaj biznesowo, jako projekt, 1/10, 1/20 co było kiedyś. Dzisiaj to już jest jakaś dziwna instytucja, która wróciła do Canal+, z wielkiej instytucji, która marzy o tym, żeby przetrwać. To już jest coś, ale i tak się dziwię, iż tak długo to trwało na tym dużym poziomie.
Było też porównanie oglądalności.
Powiedzmy sobie szczerze: to KSW stworzyło freak fighty. A te freak fighty później zjadły KSW (…) Oglądalność KSW do freaków to jest jeden do sześciu
Wasilewski postanowił także wrócić do przeszłości i wspomniał o jednej z sytuacji.
Za każdym razem, jak Martin Lewandowski chciał coś załatwić z naszymi zawodnikami, to za moimi plecami do nich dzwonił. I nigdy nic nie załatwił. Cały czas jakoś tak nieelegancko, nieetycznie się zachowują. Zresztą z tego, co teraz widzę, to chyba nie tylko do nas. Bo tak po czasie, ja nie nasłuchuję, ale to świat nie jest taki duży, iż to chyba takie dziwne metody są (…) Nie mam pretensji do Martina Lewandowskiego, podam mu rękę, ale po prostu po męsku spieprzył parę spraw. Robił kombinacyjki, zamiast zachować się jak przedsiębiorca większej klasy.
Cała rozmowa z promotorem boksu poniżej:

1 godzina temu







