Prokuratura zabrała głos ws. Radosława Piesiewicza

2 godzin temu
Nad prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) Radosławem Piesiewiczem zbierają się ciemne chmury. przez cały czas trwa postępowanie prokuratury w Gdańskiu, badające możliwość popełnienia przez niego przestępstw vatowskich. - Absolutnie nie ma podstaw i powodów, aby twierdzić, iż śledztwo może być umorzone - cytuje rzecznika gdańskiej prokuratury Przegląd Sportowy Onet.
Przewodniczący PKOl ostatnio jest nader często obecny w mediach. Nie chodzi tu tylko o powody czysto sportowe, związane z niedawno zakończonymi zimowymi igrzyskami we Włoszech. Radosław Piesiewicz musi tłumaczyć się z braku premii dla olimpijczyków, a także ze swoich wzrastających zarobków na stanowisku szefa PKOl. Jak się okazuje, niedługo może mieć znacznie poważniejsze kłopoty.

REKLAMA







Zobacz wideo Piesiewicz ujawnia, jak Polska chce zorganizować igrzyska olimpijskie



Prokuratura o sprawie Piesiewicza: "Postępowanie jest w toku i jest prowadzone w sprawie"
Przypomnijmy, iż w rok temu w marcu media obiegła informacja o wszczęciu śledztwa dotyczącą podejrzenia, iż Radosław Piesiewicz mógł popełnić tzw. zbrodnię VAT.
"W związku z doniesieniami medialnymi oraz publicznym komunikatem tutejszej prokuratury z dnia 4 marca 2025 r. z których wynika, iż w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku prowadzone jest postępowania dot. mojej osoby, oświadczam, iż deklaruję pełną współpracę w zakresie wyjaśnienia okoliczności sprawy, jak również stawiennictwo na każde wezwanie ze strony organów prowadzących" - napisał szef PKOl na portalu X.


Jak się okazuje, sprawa przez cały czas jest prowadzona, choć nie przesłuchano dotąd ani jednej osoby, jak dowiedział się Przegląd Sportowy Onet.



- Absolutnie nie ma podstaw i powodów, aby twierdzić, iż śledztwo może być umorzone. Przeciwnie, prokurator, zgodnie z kodeksem postępowania karnego, wystąpi do Zastępcy Prokuratora Generalnego, o przedłużenie okresu śledztwa na czas powyżej jednego roku, który mija 3 marca. Postępowanie jest w toku i jest prowadzone w sprawie - powiedział rzecznik prokuratury w Gdańsku Mariusz Marciniak.
Akta sprawy mają liczyć aż 53 tomy. Chodzi o wystawienie faktur przez firmę RADAM. Kwota nieprawidłowości ma wynosić ponad 9 mln zł i dotyczy przede wszystkim czasów, gdy Radosław Piesiewicz był prezesem Polskiego Związku Koszykówki.


"Główne podejrzenia dotyczą lat 2022-24. RADAM, firma Piesiewicza – wtedy prezesa Polskiego Związku Koszykówki - wystawiła... Polskiemu Związkowi Koszykówki faktury na łączną kwotę 3,2 mln zł. Wystawiła też faktury Polskiej Lidze Koszykówki - zależnej od PZKosz. - na 6,1 mln zł" - czytamy w Przeglądzie Sportowym Onet. "Na konto RADAM wpłynęło ostatecznie z tych instytucji ponad 7 mln zł. Z jakiej racji i czy to nie były świadczenia fikcyjne? To właśnie sprawdza prokuratura".
Zobacz też: Burza wokół zarobków Piesiewicza. Prezes PKOl odpowiada



Dlaczego dotąd w tej sprawie nie przesłuchano nikogo? Zdaniem rzecznika Prokuratury Regionalnej w Gdańsku przez cały czas nie zakończyły się kontrole skarbowe, realizowane przez Warmińsko-Mazurski Urząd Kontroli Skarbowej. Cytowany w tekście anonimowo jeden z polityków wyraża swoje wątpliwości: - Trochę wiem o charakterze takich kontroli. Organy mają wielkie możliwości, w zasadzie wszystko jest w systemie komputerowym. Czemu trwa to półtora roku? Dla mnie to niepojęte - podkreśla.
Idź do oryginalnego materiału