- Prezes PKOl Radosław Piesiewicz cynicznie wykorzystał wizerunek polskich sportowców do proponowania firmy Zondacrypto - powiedział w programie "Debata Gozdyry" minister sportu Jakub Rutnicki. Polityk ocenił, iż "tłumaczenia prezesa Piesiewicza przypominają tłumaczenia złodzieja". - Złapany za rękę, krzyczy, iż to nie jego ręka - dodał.
"Powinien wypłacić z własnej kieszeni". Minister wściekły na szefa PKOl

- Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz cynicznie wykorzystał wizerunek polskich sportowców do proponowania firmy Zondacrypto - powiedział w "Debacie Gozdyry" minister sportu Jakub Rutnicki, komentując problemy finansowe giełdy kryptowalut, która jest sponsorem PKOl. Jak dodał, jest to rzecz absolutnie skandaliczna.
- Całe środowisko sportowe teraz płaci za to cenę, iż tak nieodpowiedzialny człowiek pozyskał takiego sponsora, który nie jest w stanie wypłacić pieniędzy, które medalistom olimpijskim obiecał - wyjaśnił minister.
Polityk zauważył, iż dwa tygodnie po igrzyskach prezes PKOl dał sobie podwyżkę. - W tym jest świetny, a polscy sportowcy czekają na pieniądze - ocenił.
- Najgorsze jest to, iż Polacy są oszukani - powiedział Rutnicki. - Wizerunek polskiego sportowca powinien być święty. Ministerstwo Sportu i Turystyki wydaje olbrzymie pieniądze na całe proces szkoleniowy dla nich - zaznaczył.
Zondacrypto sponsorem PKOl. "Tłumaczenia Piesiewicza przypominają tłumaczenia złodzieja"
Minister ocenił, iż "Piesiewicz do PKOl poszedł po to, aby zarabiać gigantyczne pieniądze". - o ile ma on trochę honoru, a pieniądze dla sportowców nie zostaną wypłacone przez sponsora, który w tej chwili de facto zbankrutował, to prezes PKOl powinien to zrobić z własnej kieszeni - powiedział.
Rutnicki ocenił, iż "tłumaczenia Piesiewicza przypominają tłumaczenia złodzieja". - To złodziej złapany za rękę, krzyczy, iż to nie jego ręka - powiedział. - A to jest ta ręka, która jest odpowiedzialna za to, iż pieniądze nie trafiły tam, gdzie być powinny - dodał minister.
ZOBACZ: "Wtedy zaczęły spływać informacje". Minister o działaniach służb ws. Zondacrypto
- Wizerunek polskiego sportowca został wykorzystany do uwiarygodniania firmy, która zbankrutowała. Ponad 30 tys. Polaków nie ma dostępu do swoich pieniędzy - przekazał gość programu.
Giełda Zondacrypto. Prezes PKOl o umowie: Umowę podpisywałem w dobrej wierze
Giełda kryptowalut Zondacrypto jest od października sponsorem generalnym PKOl. Z tego tytułu ufundowała m.in. nagrody w tokenach dla polskich sportowców za wyniki osiągnięte w tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Ogółem sponsor ma do wypłaty 1,38 mln złotych zarówno medalistom, jak i zawodnikom, którzy uplasowali się na pozycjach 4-8.
ZOBACZ: "Nie ma podstaw do rozwiązania". Prezes PKOl o umowie z Zondacrypto
Niektórzy sportowcy przekazali jednak, iż choć tokeny są na ich kontach, to próby wymiany ich na złotówki kończą się niepowodzeniem. Głos w tej sprawie zabrali m.in. panczenista Damian Żurek i skoczek narciarski Kacper Tomasiak, potrójny medalista igrzysk.
- Polski Komitet Olimpijski wypłacił wszystkie nagrody finansowe i rzeczowe. Nasi sponsorzy też przekazali naszym sportowcom nagrody rzeczowe i z tego, co wiem, Zondacrypto też przekazała im nagrody rzeczowe, a tokeny są na ich kontach. Dzięki firmie Zondacrypto PKOl mógł wysłać naszych sportowców na igrzyska. Bez tych środków zwyczajnie by na te igrzyska nie polecieli. Umowę podpisywałem w dobrej wierze - bronił się prezes PKOl. Dodał, iż nie ma podstaw do rozwiązania umowy sponsorskiej.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


2 godzin temu











