Poważne podejrzenia w polskiej piłce. PZPN sprawdza cztery mecze

5 godzin temu
Podczas ostatniego weekendu w aż czterech spotkaniach najwyższych polskich lig można było zauważyć podejrzane zdarzenia. W trzech kuriozalne błędy popełniali bramkarze, w czwartym niezwykle wysoką porażkę ponieśli piłkarze Zagłębia Sosnowiec. Polski Związek Piłki Nożnej sprawdził, czy nie doszło do tzw. match-fixingu.
W ostatnim czasie głośno jest o problemie match-fixingu, który coraz częściej pojawia się w polskiej piłce. W przeciwieństwie do "afery Fryzjera" sprzed lat teraz działania są bardziej wysublimowane. Piłkarze mają za zadanie np. otrzymać żółtą kartkę bądź sprawić, by jedna z drużyn strzeliła wystarczająco dużo bramek.


REKLAMA


Zobacz wideo Widzew ma kłopoty. Co dalej? "Dla właściciela to byłaby trauma"


PZPN nie chowa głowy w piasek i mierzy się z problemem. Tydzień temu opublikowano komunikat Komisji Dyscyplinarnej, która ukarała zawodnika zakazem udziału we wszelkiej działalności związanej z piłką nożną na łączny okres pięciu lat. Związane jest to z podejrzeniem match-fixingu w meczu 2. ligi, a także udziałem w zakładach bukmacherskich. Można mieć nadzieję, iż to tylko "jedna czarna owca", ale mecze z poprzedniej kolejki wzbudzają wątpliwości.


Komedia bramkarskich omyłek w polskiej piłce
Podejrzenia wywołały niefortunne interwencje bramkarzy w trzech najwyższych ligach podczas ostatniego weekendu. 14 marca absurdalną bramkę stracił Konrad Forenc z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Dzień później dwie bramki samobójcze - a jedną kuriozalną - wpuścił bramkarz GKS-u Tychy, Jakub Mądrzyk. Kolejną fatalną pomyłkę zaliczył Valentin Cojocaru z Pogoni Szczecin. Kontrowersje wzbudził również mecz Zagłębia Sosnowiec, które przegrało w Grudziądzu z Olimpią aż 1:7.
Zobacz też: Iran na krawędzi historycznej decyzji. To byłby precedens stulecia
Wiarygodność rozgrywek jest bardzo ważna, a taki natłok niefortunnych kiksów może podważyć ich integralność. Ważne jest więc, by nie było wątpliwości co do czystości rozgrywek. Jak informuje TVP Sport, wszystkim tym meczom bliżej przyjrzał się Polski Związek Piłki Nożnej. Szczęśliwie, wszystko wskazuje po prostu na ludzkie błędy w sztuce piłkarskiej.


PZPN trzyma rękę na pulsie
Nie wpłynęły bowiem żadne wieści dotyczące podejrzanych zakładów postawionych na wspomniane spotkania. "W sprawie meczu Pogoń Szczecin – Korona Kielce federacja europejska nie otrzymała żadnych informacji od firm monitorujących rynki bukmacherskie. W związku z powyższym i zgodnie z obowiązującymi procedurami PZPN nie podjął w tej sprawie żadnego postępowania" - czytamy.
Podobnie ma się sprawa z meczami GKS Tychy - Śląsk Wrocław, Hutnik Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała oraz Olimpia Grudziądz - Zagłębie Sosnowiec. Prowadzona pozostało analiza mniejszych rynków bukmacherskich, przez co związek pełną wiedzę na temat podejrzanych spotkań będzie mieć w przyszłym tygodniu.


Pozostaje więc mieć nadzieję, iż podczas niedawnych spotkań w trzech najwyższych ligach faktycznie oglądaliśmy zwykłą komedię omyłek, a piłkarzy nie będzie trzeba karać za match-fixing.
Idź do oryginalnego materiału