Potworny wypadek polskiego mistrza świata. "To cud"

2 godzin temu
- To wręcz cud, iż skończyło się "tylko" na tym - napisał Łukasz Różański w swoich mediach społecznościowych. Były mistrz świata w boksie zawodowym w piątek brał udział w groźnie wyglądającym wypadku samochodowym na drodze ekspresowej S19.
Łukasz Różański od maja 2024 roku nie wszedł do ringu. Wówczas w rodzimym Rzeszowie przegrał przez TKO w 1. rundzie z Lawrencem Okolie, co spowodowało utratę pasa mistrza świata WBC. 40-latek w swojej karierze osiągnął bilans 15-0-1, pokonując m.in. Izu Ugonoha czy Artura Szpilkę.


REKLAMA


Zobacz wideo Wilder myślał, iż zabił Szpilkę. Wszyscy przeżyli chwile grozy


Groźny wypadek z udziałem polskiego boksera. "Cud"
Różański w piątkowy poranek brał udział w groźnie wyglądającym wypadku samochodowym w okolicach Trzebowniska. Doszło do zderzenia trzech pojazdów, a sprawcą okazał się kierowca jadący pod prąd.


Mężczyzna zderzył się z lawetą, a następnie wpadł czołowo w auto prowadzone przez Różańskiego. Sprawca poniósł śmierć na miejscu, z kolei bokser został przetransportowany do szpitala. W sobotę zabrał głos po wypadku.
"Dzięki Bogu, nie odniosłem poważniejszych obrażeń czy złamań. Jestem bardzo mocno poobijany, posiniaczony i stłuczony. Czuję się jeszcze nie najlepiej, ale biorąc pod uwagę to, co się wydarzyło to wręcz cud, iż skończyło się "tylko" na tym" - napisał na Facebooku.


"Muszę się teraz pozbierać zdrowotnie, psychicznie też nie jest łatwo, ale daję sobie czas i krok po kroku wracam do siebie. Bardzo dziękuję za okazaną troskę, wsparcie. To dla mnie naprawdę wiele znaczy wiedzieć, iż mam wokół siebie tak życzliwych ludzi" - dodał.


Zobacz też: Zmiana w reprezentacji Polski U-21! Talent z Ekstraklasy dołączy do kadry
Idź do oryginalnego materiału