Porto w ćwierćfinale Ligi Europy. Grali dwaj Polacy

8 godzin temu

FC Porto chce zdobyć w tym sezonie trzy trofea. Wygrać ligę (prowadzi w tabeli), sięgnąć po puchar kraju (przegrało 0:1 pierwszy półfinałowy mecz ze Sportingiem), ale też wygrać Ligę Europy. W tych ostatnich rozgrywkach zespół mający w kadrze trzech Polaków jest już w ćwierćfinale. Dziś po zwycięstwie 2:0 u siebie wyeliminował Stuttgart, ale na boisku zobaczyliśmy tylko dwóch Biało-Czerwonych. Trzeci nie mógł zagrać, mimo iż jest zdrowy i w świetnej formie.

W pierwszym spotkaniu, w Niemczech, było 2:1 dla Porto. W rewanżu z animuszem spotkanie zaczęli zawodnicy Stuttgartu, ale, podobnie jak później, byli nieskuteczni. Pierwszego gola dla drużyny z Portugalii strzelił William Gomes, a drugiego Victor Froholdt, który popisał się pięknym strzałem lewą nogą zza pola karnego. Zresztą sami zobaczcie, jego trener aż złapał się po nim za głowę:

Victor Froholdt wykorzystał zamieszanie w polu karnym przeciwnika

PS Extra 1
Polsat Box Go#UEL pic.twitter.com/ZzNan323sS

— Polsat Sport (@polsatsport) March 19, 2026

Jan Bednarek grał 90 minut, a Jakub Kiwior wszedł na boisko w drugiej połowie

W składzie gospodarzy pewne miejsce ma Jan Bednarek, który stworzył duet stoperów ze słynnym Brazylijczykiem, Thiago Silvą. Polak rozegrał 90 minut i unikał poważnych błędów. W drugiej połowie, przed golem na 2:0, na boisku pojawił się Jakub Kiwior. Oskara Pietuszewskiego nie mogliśmy zobaczyć w akcji, ponieważ wielki talent z naszego kraju nie został zgłoszony do kolejnych faz Ligi Europy. Biorąc pod uwagę jego świetną dyspozycję w ostatnich meczach, działacze Porto pewnie w tym momencie tego żałują.

W ćwierćfinale Ligi Europy Porto rozegra dwumecz z Nottingham Forest. Choć występuje w słabszych rozgrywkach, wydaje się, iż to właśnie drużyna z Polakami w składzie będzie faworytem tej rywalizacji.

Fot. Newspix.pl

WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:

  • Lechu, dlaczego nie mogłeś tak zagrać w pierwszym meczu?
  • Dobrzycki u Stanowskiego: Jakość Widzewa jest dużo lepsza
  • Fiorentina znów za mocna. Raków odpada z Ligi Konferencji
Idź do oryginalnego materiału