Nieobecność Oskara Pietuszewskiego wpłynęła na taktykę FC Porto. W pucharowym spotkaniu Francesco Farioli wystawił trzech obrońców i wahadłowych. Po zwycięstwie wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na taki ruch.
FC Porto awansowało do półfinału Pucharu Ligi Portugalskiej. W środę pokonało Academico Viseu 1:0, a zwycięską bramkę zdobył Santiago Gimenez. Jednak przy okazji tego spotkania uwagę zwrócił także sposób ustawienia zespołu. Farioli musiał uwzględnić ograniczone możliwości obsadzenia skrzydeł.
Jednym z nieobecnych był Pietuszewski. Polski zawodnik walczy z problemem mięśniowym, który wcześniej wykluczył go z meczu przeciwko Gil Vicente. Wówczas miał rozpocząć spotkanie w pierwszej jedenastce, jednak dolegliwości pojawiły się podczas rozgrzewki. Ostatecznie nie mógł pomóc kolegom również w środowym ćwierćfinale.
Farioli wyjaśnił zmianę ustawienia Porto
Brak 18-latka oznaczał dla szkoleniowca mniej możliwości rotowania zawodnikami w ofensywie. Jednocześnie Włoch chciał ograniczyć obciążenia pozostałych skrzydłowych. Dlatego zamiast korzystać z dotychczasowego rozwiązania, zdecydował się przebudować ustawienie drużyny.
„Po sytuacji z Oskarem i jego kontuzji mamy mniejsze pole manewru na skrzydłach”, powiedział Farioli podczas konferencji prasowej po meczu.
Trener wyjaśnił również, iż zależało mu na odpoczynku dla Pepe oraz Borji Sainza. Pierwszy z nich regularnie pojawia się na boisku, więc pucharowa rywalizacja była okazją do oszczędzenia jego sił. Jednak przy nieobecności Polaka taka rotacja wymagała dodatkowych korekt.
Porto rozpoczęło zatem mecz z trzema obrońcami. Natomiast za grę na wahadłach odpowiadali Martim Fernandes i Souza. Jak zaznaczył Farioli, wcześniej jego zespół nie korzystał z takiego ustawienia. Tym razem kadrowe ograniczenia skłoniły go do sprawdzenia innego wariantu.
Pietuszewski czeka na powrót
Dla reprezentanta Polski to kolejna przerwa w sezonie, w którym trudno mu złapać regularność. Dotychczas wystąpił w czterech spotkaniach i uzbierał 105 minut. Mimo niewielkiego czasu gry zdążył zdobyć bramkę przeciwko Maritimo.
Wypowiedź Fariolego pokazuje jednak, iż absencja młodego skrzydłowego ma znaczenie także dla pozostałych zawodników. Zawęża wybór na bokach ataku i utrudnia rozdzielanie minut. Dlatego jego powrót da trenerowi więcej swobody przy ustalaniu składu.
Tymczasem kolejne spotkanie Porto zaplanowano na sobotę, 31 października. Rywalem mistrzów Portugalii będzie Estoril. Sama wypowiedź po pucharowym zwycięstwie nie przesądza jednak, czy Pietuszewski będzie już wtedy gotowy do występu.
Czytaj także: Nerwy w Porto po kolejnej porażce. Bednarek i Kiwior nie zostawili gwizdów bez odpowiedzi

1 godzina temu















