Kacper Tomasiak był czternasty w Oberstdorfie, ósmy w Garmisch-Partenkirchen, ósmy w Innsbrucku i dziewiętnasty w Bischofshofen. W ostatniej, ósmej ocenianej serii wchodzącej do punktacji Turnieju Czterech Skoczni, spadł z miejsca dziesiątego na dwunaste. Trochę szkoda. Ale naprawdę doceńmy to, co mamy.
REKLAMA
Zobacz wideo Ogromne zamieszanie wokół dyskwalifikacji Polaka na TCS. O co chodzi z zakazem fluoru?
Półtora miesiąca temu Tomasiak zadebiutował w Pucharze Świata. W elicie od razu odnalazł się znakomicie. W aż 14 z 15 konkursów wchodził do drugiej serii. W sumie zdobył 296 punktów i jest jedenasty w klasyfikacji generalnej.
Turniej Czterech Skoczni Kacper skończył na bardzo podobnym miejscu. Po zawodach w Bischofshofen mówił przed kamerą Eurosportu, iż chyba już trochę zabrakło mu sił, żeby w tym ostatnim konkursie spisał się lepiej. Ale i tak świetnie to wszystko wytrzymał.
Jasne, byłoby idealnie, gdyby Tomasiak obronił swoje dziesiąte miejsce. Zajmował je jeszcze po 7/8 Turnieju. Finalnie spadł na miejsce dwunaste, a do dziesiątego stracił 4,4 punktu.
Bardzo kilka zabrakło, a Tomasiak byłby pierwszym polskim nastolatkiem w top 10 Turnieju Czterech Skoczni. Ostatnim w 1997 roku był Adam Małysz, który miesiąc po swych 19. urodzinach ukończył TCS na ósmym miejscu.
Tomasiak przeskoczył Małysza i Stocha
Ale choćby Małysz w debiucie w Turnieju nie spisał się tak dobrze, jak Tomasiak. W 1995 roku był 55., a w 1996 roku – 23. Kamil Stoch też z miejsca nie wskakiwał do top 10. Trzykrotny zwycięzca Turnieju za pierwszym razem skończył go na miejscu 34. (w 2006 roku), a do top 10 dostał się dopiero przy siódmym podejściu (był ósmy w 2012 roku).
W całej historii polskich skoków mieliśmy tylko dwóch lepszych debiutantów w Turnieju niż Tomasiak.
Przybyła był choćby o krok od wygranej. Wychowanek tego samego klubu co Tomasiak – LKS-u Kimczok Bystra – prowadził w klasyfikacji generalnej przed ostatnim skokiem w Bischofshofen, ale w finale upadł (podobno przez kamień znajdujący się pod śniegiem na zeskoku), co bardzo drogo go kosztowało. Po szóstym miejscu w Oberstdorfie i trzecich miejscach w Ga-Pa oraz Innsbrucku Przybyłę sklasyfikowano na dopiero 41. miejscu w Bischofshofen i zamiast końcowego triumfu pozostało mu siódme miejsce w "generalce".
Oglądając skoki Tomasiaka w 74. Turnieju Czterech Skoczni byliśmy świadkami najlepszego polskiego debiutu od 47 lat, od roku 1979. Wówczas Fijas był 38. w Oberstdorfie, 17. w Ga-Pa, 12. w Innsbrucku i trzeci w Bischofshofen. A w sumie zdobył tyle punktu, iż zajął w Turnieju dziesiąte miejsce.
Kolejne konkursy PŚ w okresie 2025/2026 odbędą się za tydzień w Zakopanem.

1 dzień temu
















