Piotr Żyła kilka dni temu skończył 39 lat. To najstarszy skoczek w reprezentacji Polski. W formie jest takiej, iż z niedawnego Turnieju Czterech Skoczni trzeba go było wycofać w połowie rywalizacji, później nie załapał się do naszej kadry na Puchar Świata w Zakopanem i oczywiście nie miał też szans wskoczyć do trzyosobowego składu Polski na igrzyska w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. I teraz ten odstawiony na boczny tor Żyła ratował nasz honor.
REKLAMA
Zobacz wideo Polskie skoki w kryzysie? Byliśmy na Pucharze Świata w Zakopanem
Już w pierwszej z czterech serii mistrzostw świata w lotach z konkursem pożegnali się Aleksander Zniszczoł, Kamil Stoch i Dawid Kubacki. W gronie 40 startujących zawodników wymienieni zajęli odpowiednio: 33., 34. i 35. miejsce. Żyła po piątku był 16. I w sobotę walczył o to, żeby chociaż symbolicznie te mistrzostwa nie były najgorsze od 10, a może choćby od 20 lat.
Dokładnie 16 stycznia 2016 roku MŚ w lotach w Bad Mitterndorf na 15. miejscu skończył Kubacki. Był wtedy najlepszy z Polaków. Natomiast dokładnie 14 stycznia 2006 roku na tej samej skoczni Kulm najlepszym Polakiem na MŚ w lotach był 19. Robert Mateja.
Żyła w piątek latał 211 i 206,5 metra, a w sobotę – 188,5 m w bardzo trudnych warunkach wietrznych i 212 m. Ostatecznie w finałowej serii Polak przesunął się na 15. miejsce. Tym samym wyrównał wynik Kubackiego sprzed 10 lat. A dokładnie sprzed 3661 dni (10 lat i osiem dni).
Żyła się cieszy. My nie mamy z czego
- Trzeba się cieszyć z tego, co jest – przekonywał Żyła już w sobotę, rozmawiając z grupką polskich dziennikarzy w Oberstdorfie.
Cóż, nam trudno się cieszyć. Natomiast Żyła rzeczywiście ma prawo. – Trochę radochy było – mówił po sobocie. A w niedzielę, po jego ostatnim locie, widzieliśmy wręcz eksplozję radości.
I to w sumie nie dziwi. Żyła dopiero co był w wielkim kryzysie. W tym samym Oberstdorfie, tylko iż na mniejszej skoczni, był 36. niecały miesiąc temu, w konkursie otwierającym Turniej Czterech Skoczni. Następnie odpadł w kwalifikacjach w Garmisch-Partenkirchen i został wycofany z imprezy. Po niej nie wrócił już do skakania w elicie. Przegrał rywalizację o miejsce w polskiej kadrze na Puchar Świata w Zakopanem, nie został wysłany na następne zawody PŚ do Sapporo, oczywiście nie znalazł się tez w naszej trójce na igrzyska. A teraz odbił się od dna.
Niestety, na dnie znajdujemy się jako kadra. Strach się bać, jak Polska wypadnie w niedzielnym konkursie drużynowym trwających MŚ w lotach. Może z nieco większym optymizmem możemy czekać na igrzyska. Ale chyba tylko dlatego, iż tam wystąpi Kacper Tomasiak. Nasz niesamowicie zdolny junior w swoim debiutanckim sezonie w Pucharze Świata jest 12. w klasyfikacji generalnej i pewnie na MŚ w lotach też byłby w czołówce. Ale sztab trenerski uznał, iż dla 19-latka pierwsze w życiu loty na dwa tygodnie przed igrzyskami to byłoby zbyt duże ryzyko. Chyba słusznie, polatać Kacper będzie miał jeszcze wiele okazji. A tymczasem my popatrzymy jeszcze raz, jak pod nieobecność Tomasiaka latają Stoch, Kubacki, Zniszczoł i - na całe szczęście - razem z nimi Żyła.
Niedzielne zawody drużynowe mają się zacząć o godzinie 16.15. Transmisja w Eurosporcie i na platformie HBO MAX, relacja na żywo na Sport.pl.

1 godzina temu



![Kompromitacja Polaków na MŚ. Zawiódł jednak nie tylko trener [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6974f0f854f2f5_80769897.jpg)








