"Polski tata" usłyszał, co mówi o nim Semirunnij. Nie mógł tego tak zostawić

5 godzin temu
- Ale to jest miłe! Płaczę - mówi Konrad Niedźwiedzki. To jego Władimir Semirunnij nazwał swoim "polskim tatą" tuż po tym, jak wywalczył srebrny medal igrzysk olimpijskich. Niedźwiedzki jest w Mediolanie szefem polskiej misji. I jest przekonany, iż na tamtejszym torze czeka nas jeszcze dużo emocji. W sobotę wielkie nadzieje wiążemy ze startem Damiana Żurka.
W piątek 13 lutego na olimpijskim torze w Mediolanie Władimir Semirunnij wywalczył srebrny medal w rywalizacji panczenistów na 10 000 metrów. – Chciałbym podziękować "polskiemu tacie", Konradowi Niedźwiedzkiemu – powiedział przed kamerą TVP Sport.

REKLAMA







Zobacz wideo Damian Żurek gotowy na walkę o wszystko. "Treningi pokazują, iż jestem na wysokim poziomie"



Niedźwiedzki to szef polskiej misji olimpijskiej na tych igrzyskach. A na co dzień były panczenista jest dyrektorem sportowym Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. To on od 2023 do 2025 roku pilotował sprawę Semirunnija. Najpierw pomógł zdolnemu juniorowi uciec z Rosji do Polski. Następnie pomógł mu urządzić się w Tomaszowie Mazowieckim i zadomowić w naszej kadrze. Wreszcie cały czas wspierał go w staraniach o polskie obywatelstwo.
Semirunnij dokumenty poświadczające, iż może reprezentować nas na igrzyskach Mediolan/Cortina 2026, odebrał w sierpniu 2025 roku. Podpisał je prezydent RP Karol Nawrocki.
Nic dziwnego, iż Niedźwiedzki doczekał się specjalnych podziękowań i wyjątkowych słów od Semirunnija. A w rozmowie ze Sport.pl szef naszej misji mówi o tym, jak bardzo liczy na kolejne wzruszenia na tych igrzyskach. Mamy je przeżyć już w sobotę i niedzielę. Najpierw będziemy się emocjonować rywalizacją sprinterów na 500 metrów. Wśród nich duże szanse na medal ma Damian Żurek, który był czwarty na 1000 m. Dzień później czeka nas walka pań na 500 metrów, gdzie jedną z mocnych kandydatek do podium jest Kaja Ziomek-Nogal.


Łukasz Jachimiak: Władimir Semirunnij tuż po zdobyciu medalu powiedział, iż dziękuje "polskiemu tacie, czyli Konradowi Niedźwiedzkiemu". Co czujesz, gdy to słyszysz?
Konrad Niedźwiedzki: Ha, ha, ha! Ale to jest miłe! Piękne chwile tu przeżywamy. Bardzo się cieszę, iż przeszliśmy tę trudną, wyboistą drogę i teraz Władek jest szczęśliwy ze spełnienia swoich marzeń. Robi to, co chciał robić, po co do nas przyjechał. Pomogliśmy mu i mam z tego wielką radość. To super chłopak, bardzo go lubię. Nasza kooperacja jest idealna i naprawdę pięknie, iż ta nasza trudna droga pięknie się kończy, iż doprowadziła nas do czegoś tak dużego.



Ta droga chyba dopiero się zaczyna, skoro Władek ma 23 lata, a na tym dystansie można osiągać sukcesy przez naprawdę wiele lat. Dowodem Jorrit Bergsma, który wywalczył brąz, a sprawdzałem, iż 1 lutego skończył już 40 lat.
- Tak jest. Mam nadzieję, iż kariera Władka będzie jak najdłuższa i piękna. Jest na to duża szansa, bo Władek to fajny chłopak I świetny sportowiec. Dlatego jestem wręcz przekonany, iż będzie miał kolejne sukcesy. I cieszę się, iż coś tam do tego dołożyłem.
On mówi o tobie "polski tata", więc chyba nie musisz być aż tak skromny?
- Zawsze mówię, iż w sporcie najważniejsza jest praca drużyny i chociaż Władek mnie wymienił, jest naprawdę wielu ludzi, którzy pomagali mu zostać Polakiem i u nas kontynuować karierę. Ten sukces naprawdę mamy dzięki grupie osób.
Jesteś facetem, który nigdy nie płacze, czy pozwalasz sobie czasem na chociaż kilka łez?
- Płaczę, płaczę. Powiem ci, iż w okresie igrzysk często miewam takie napady, bo wiem, jak mocna jest nasza grupa, nasza reprezentacja. Wiem, ile zawodnicy osiągnęli na zawodach prowadzących do igrzysk i wiem, iż igrzyska są niesamowicie trudne, iż na nich nie jest łatwo postawić kropkę nad i, a nasi zawodnicy absolutnie zasługują, żeby to zrobić. Chwile, jak medal Władka, bardzo mnie wzruszają. Tuż po nim gdzieś tam z boczku się schowałem i mocno wszystko przeżywałem.
Życzę ci, żebyś sobie popłakał jeszcze w sobotę i w niedzielę, bo - głównie za sprawą Damiana Żurka i Kai Ziomek-Nogal - mamy kolejne duże szanse medalowe, prawda?
- Oczywiście! Jesteśmy na to przygotowani. Z takim zaangażowaniem i z taką samą energią będę obserwował starty naszych sprinterów, a później też ekipę z short tracku. Staram się być blisko tych zawodników, z którymi jestem już parę ładnych lat, staram się robić wszystko, żeby spełniali swoje marzenia, bo wiem, jakie to jest piękne. A wiem, bo sam to kiedyś jako zawodnik przeżyłem [Niedźwiedzki zdobył olimpijski brąz w drużynie, na igrzyskach Soczi 2014].



Gratulacje i idźcie za ciosem.
- Idziemy! Wierzę, iż kolejny cios będzie już w sobotę.
Rywalizacja panczenistów na 500 m w sobotę od godziny 17. Poza Damianem Żurkiem Polskę będą reprezentowali jeszcze Marek Kania i Piotr Michalski. Transmisja w Eurosporcie, TVP i na platformie HBO MAX. Relacja na żywo na Sport.pl.
Idź do oryginalnego materiału