Polski skoczek cisnął prawdę między oczy. "To się nie sprawdziło"

2 godzin temu
- Żaden skoczek nie robi tego specjalnie - mówił w kontekście słabych wyników polskiej kadry Maciej Kot. Po koszmarnych w jej wykonaniu mistrzostwach świata w lotach rodzą się kolejne pytania, dlaczego w tym sezonie jest tak źle. - Mamy zawodników, którzy na pewno wiedzą, jak skakać, bo to są mistrzowie - analizował Kot. Gdzie zatem jego zdaniem leży główny problem?
Ósme miejsce w konkursie drużynowym i tylko jeden skoczek w czołowej "30" konkursu indywidualnego - tak w uproszczeniu można podsumować mistrzostwa świata w lotach w wykonaniu reprezentacji Polski. Poza Piotrem Żyłą żaden z naszych zawodników nie może zaliczyć imprezy rozgrywanej w Oberstdorfie do udanych. Niestety podobnie wygląda cały sezon. W kadrze Macieja Maciusiaka wyróżnia się jedynie Kacper Tomasiak. Pozostali są daleko w tyle. Dlaczego tak się dzieje?

REKLAMA







Zobacz wideo Nokaut Świątek, a teraz mecz prawdy! Jak zatrzymać wielką rywalkę?



Kot dostał pytanie o kadrę Maciusiaka. "Nie jestem choćby członkiem"
Z takim pytaniem zmierzył się Maciej Kot, który - choć też nie spisuje się rewelacyjnie - ma teraz najlepszy sezon od ośmiu lat. - Ja nie jestem od ocenienia, nie jestem choćby członkiem kadry A. Podczas przygotowań mieliśmy pojedyncze wspólne treningi i wyjazdy. [...] Mamy zawodników, którzy na pewno wiedzą, jak skakać, bo to są mistrzowie. O inne rzeczy lepiej pytać trenerów - mówił w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Onetu.


Sytuacja w kadrze jest jednak niewesoła. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 12. miejsce zajmuje nieobecny w Oberstdorfie Tomasiak. Pozostali Biało-Czerwoni plasują się w trzeciej i czwartej dziesiątce. Kamil Stoch jest dopiero 25., Żyła - 28., Kot - 33., a Kubacki i Wąsek ex aequo - 37. - Nigdy nie jest lekko ani przyjemne, kiedy coś nie idzie. Przecież żaden skoczek nie robi tego specjalnie. Każdy z nas jest pierwszy do tego, żeby chcieć dobrych wyników. Tak samo trener i cały sztab szkoleniowy. Nie wychodzi, więc pojawiają się różne zmiany, podejmuje się ryzyko, a efekty nie przychodzą - skomentował Kot.
Zobacz też: Podwójna kompromitacja Zniszczoła. Najpierw skok, a potem ten wpis
Kot mówi, co się nie sprawdziło. "Wiązaliśmy dużo nadziei"
Nie mógł jednak znaleźć jasnej odpowiedzi o przyczynę problemów. - Czasem to wygląda tak, jakby zawodnik walił głową w mur i nie mógł go zburzyć. Wiem, jak to jest, bo sam przechodziłem przez to w poprzednich latach. Teraz dużo nadziei wiązaliśmy ze zmianami sprzętowymi, ale to się nie sprawdziło. Nie ma jednak jednego czynnika, który sprawia, iż jest źle. Na pewno motywacji ani chęci do pracy nie brakuje - podsumował.



Sam Maciej Kot okazał się jednym z największych pechowców minionych mistrzostw. Na skoczni pojawił się tylko podczas czwartkowych treningów. Ponieważ przegrał rywalizację z kolegami o miejsce w kwalifikacjach, nie wystąpił ani w piątek, ani w sobotę, ani w niedzielę. Mimo to pozostał na miejscu z drużyną jako rezerwowy. 34-latka zabraknie także na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Z Polaków pojadą na niej tylko Tomasiak, Stoch i Wąsek.
Idź do oryginalnego materiału