To miało być piękne zakończenie udanych dla Polski mistrzostw świata. Medalowo HMŚ Toruń 2026 to trzecia najlepsza w historii taka impreza dla naszej kadry. Ale wszyscy liczyliśmy, iż do czterech wywalczonych wcześniej krążków (jednego złotego, jednego srebrnego i dwóch brązowych) sztafeta pań 4x400 m coś dorzuci.
REKLAMA
Zobacz wideo Ada Sułek chce zdobyć medal w Los Angeles w 2028 roku. "Macierzyństwo dodaje mi skrzydeł"
Niestety, zamiast oglądać euforia Polek i rozmawiać z nimi o sukcesie, w strefie mieszanej próbowaliśmy dowiedzieć się, co takiego adekwatnie się stało, iż po finale nasza ekipa złożyła protest. I iż liczymy na dyskwalifikację Holenderek, co dałoby nam brązowy medal wywalczony przy zielonym stoliku.
Poprosiliśmy Święty-Ersetic o szczerość. „Nie, absolutnie"
- Holenderka trochę przede mnie wbiegła, wcisnęła się, a ja nie chciałam się przepychać i ją przepuściłam – tłumaczyła Anastazja Kuś. Było widać, jak bardzo jest rozczarowana. To zawód widzieliśmy w jej oczach, a nie nadzieję, iż protest coś da. A tym bardziej nie widzieliśmy przekonania, iż ten protest jest zasadny. Owszem, Gryc i Kuś miały poczucie, iż na ich zmianie u rywalek zadziało się coś być może niezgodnego z przepisami, iż doszło tam do jakiegoś nieodpowiedniego ustwienia. Ale to nie był przypadek ewidentnego potrącenia i wybicia z rytmu takiego, jakie uniemożliwiłoby walkę. Po zmianie Kuś kończąca naszą sztafetę Święty-Ersetic biegła na medalowej pozycji. Nie utrzymała jej na finiszu. Gdy nam się wydawało, iż zaatakuje Holenderkę i wywalczy dla drużyny srebro, ona opadła z sił i została wyprzedzona przez Hiszpankę.
Multimedalistka wszelkich imprez przyszła do nas zawiedziona. Ale chcieliśmy i musieliśmy postawić na szczerość. - Justyna, wiemy, iż jest złożony protest, ale powiedz proszę tak szczerze czy czujesz, iż zostałyście skrzywdzone? Że należy wam się medal? – poprosiliśmy. - Nie, absolutnie nie powiedziałabym, iż zostałyśmy skrzywdzone – odpowiedziała szczerze. - Ja tak naprawdę choćby za bardzo nie wiem o co chodzi. Wiem, iż dziewczyny miały jakieś wątpliwości, ale choćby z nimi nie zdążyłam porozmawiać. Wiem, iż one coś zgłaszały, ale same przyznały, iż szansa jest marna – dodawała zawodniczka kończąca naszą sztafetę.
I tak naprawdę to jest koniec sprawy. niedługo polski protest został odrzucony. I zamiast dwóch dekoracji za 400 metrów z zaciekawieniem oglądaliśmy tylko jedną – za bieg indywidualny. Tam swoje srebro odebrała Bukowiecka. Dzięki tej dekoracji ona nie rozmawiała z nami po starcie sztafety. Przemknęła z załzawionymi oczami. Wytłumaczyła, iż spieszy się na tę jedną dekorację. Szkoda, iż drugiej nie było. Chociaż gdyby miała być po takim proteście, to czulibyśmy niesmak. Po prostu tym razem sztafecie trochę zabrakło sportowo. Mimo iż w sumie uzyskała drugi najlepszy wynik w historii polskiej lekkoatletyki - 3:26.17. Najlepsze Amerykanki uzyskały czas 3:25.81, Holenderki miały wynik 3:26.00, a Hiszpanki - 3:26.04.

4 godzin temu








