Polska gwiazda pojechała na turniej do Meksyku. Oto co tam zastała

2 godzin temu
Sytuacja w Meksyku wymknęła się spod kontroli po tym, jak w wyniku śmierci jednego z baronów narkotykowych kartel CJNG wypowiedział rządowi wojnę. Od kilku dni na ulicach kraju płoną samochody i budynki, dochodzi też do wielu strzelanin między władzami a bandytami. Tak się składa, iż na turniej do tego kraju udała się Magdalena Fręch. Jej trener Andrzej Kobierski w rozmowie z WP Sportowe Fakty opisał, co oboje zastali na miejscu. Niektórym może być trudno w to uwierzyć.
"Na 108 dni przed rozpoczęciem mundialu Meksykiem zawładnął chaos. Wszystko po operacji wojskowej w stanie Jalisco, w której zginął baron narkotykowy Nemesio "El Mencho" Oseguera Cervantes. Członkowie kartelu Jalisco Nueva Generacion (CJNG), którego głową był "El Mencho", obiecali zemstę, wypowiadając wojnę meksykańskiemu rządowi" - opisywał dziennikarz Sport.pl, Konrad Ferszter.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki tłumaczy się ze swoich słów: Posypuję głowę popiołem, jest mi głupio



Fręch będzie grała w Meksyku. "Dopiero po południu było więcej policji na drogach"
W takiej sytuacji do Meksyku udały się Magda Linette i Magdalena Fręch, dwie najwyżej notowane polskie tenisistki po Idze Świątek. W dniach 23.02 - 1.03 odbywa się turniej Merida Open, zaliczany do serii WTA 500. Trener drugiej z wymienionych, Andrzej Kobierski, w rozmowie z WP SportoweFakty przekazał, jaka sytuacja panuje na miejscu. Okazuje się, iż w Meridzie jest w miarę bezpiecznie.


- Widzieliśmy, iż ludzie reagowali trochę nerwowo, spoglądali na telefony i sprawdzali informację. Samo życie w miarę toczyło się dalej. Dopiero po południu było więcej policji na drogach i w mieście.[...] W stanie Jukatan i mieście Merida na szczęście nic się nie dzieje. Wydaje się, iż jesteśmy bardzo bezpieczni. Nie ma żadnych incydentów. Cisza, spokój - zapewniał Kobierski.


Słowa Kobierskiego mogą wydawać się drastycznie sprzeczne z relacjami, które na temat sytuacji w Meksyku można zobaczyć w mediach. Ale nie znaczy to, iż są nieprawdziwe. To ogromny kraj, a wojna rządu z kartelami eskalowała w niektórych stanach, nie na całym terytorium państwa. Najgorzej sytuacja ma się w Guadalajarze, stolicy stanu Jalisco, z którego wywodzi się kartel CJNG. Merida położona jest ponad 1800 kilometrów dalej.
- Nie byłem w poniedziałek na mieście, ale pojechaliśmy na korty. Było widać, iż ludzie się trochę już uspokoili. Wiadomo, iż jeżeli ludzie mają bliskich w Guadalajarze czy innych zagrożonych rejonach tu się martwią. Życie jednak toczy się normalnie - dodał Kobierski, który przekazał też zapewnienia, iż turniej w Meridzie nie jest zagrożony.
Idź do oryginalnego materiału