Linda Weiszewski i Klaudia Adamek zakwalifikowały się do finału bobslejowych dwójek na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Po trzech ślizgach nasze reprezentantki zajmowały 18. lokatę, a ich strata do kilku ekip zajmujących wyższe pozycje, wcale nie była duża. Można było liczyć na to, iż uda się poprawić końcowe miejsce.
REKLAMA
Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!
Niezły przejazd Polek, choć Włoszki musiały pomóc
W przeciwieństwie do trzeciego przejazdu, zaczynaliśmy od 20. lokaty, czyli od reprezentantek Słowacji - Viktorii Cernanskiej oraz Lucii Mokrasovej. W ich przypadku mało kto liczył na poprawę osiągniętego wcześniej wyniku - zanotowały bardzo zbliżony start do tego sprzed kilku godzin, ale na trasie pojawiły się problemy. Ich finalny czas z czterech ślizgów wynosił 3:52.69.
Następne jechały Francuzki - Margot Boch oraz Carla Senechal. Trójkolorowe miały zaledwie 0.03 sekundy straty do Biało-Czerwonych i chciały zanotować awans. Reprezentantki Francji jechały w bardzo podobnym tempie do Słowaczek, ale ostatecznie wyprzedziły je o 0.27 sekundy.
Polki w swoim ostatnim ślizgu na imprezie czterolecia zaczęły od minimalnie wolniejszego startu, niż półtorej godziny wcześniej. Przejazd nie należał do najpłynniejszych. W pewnym momencie niestety wjechały czterema płozami na deski, co spotęgowało stratę do reprezentantek Francji. Ta ostatecznie wyniosła 0.21 sekundy i nasze zawodniczki musiały liczyć się z tym, iż spadną w klasyfikacji końcowej.
Niespodziewanie jednak sporo błędów popełniły reprezentantki Włoch - Giada Andreutti i Alessia Gatti, które dość mocno uderzyły o deski. To sprawiło, iż bobsleistki z Półwyspu Apenińskiego spadły na ostatnią lokatę, przegrywając choćby ze Słowaczkami. Polki tym samym utrzymały 18. pozycję.
Rehabilitacja Kanadyjek po słabym trzecim ślizgu
0.59 sekundy prowadzącym Francuzkom dołożyły Brytyjki - Adele Nicoll oraz Ashleigh Nicoll. Płynna jazda pozwoliła im na wyprzedzenie Koreanek, które nie podołały w ostatnim ślizgu.
Zaraz po nich jechały największe przegrane trzeciego przejazdu, czyli Kanadyjki - Melissa Lotholz oraz Kelsey Mitchell, które liczyły na rehabilitację i powrót do czołowej dziesiątki. Dobry start rozbudził ich nadzieje, a i dalsza część ślizgu wyglądała nieźle. Tym razem bez problemu udało się pokonać ostatni wiraż, który w trzecim przejeździe sprawił największe kłopoty Kanadyjkom. Ostatecznie wyprzedziły Brytyjki o 0.3 sekundy. Po chwili gorszy ślizg zanotowały ich rodaczki - Cynthia Appiah oraz Dawn Richardson Wilson, które straciły 0.26 sekundy i spadły o jedną lokatę.
Na powrót do top 10 Lotholz i Mitchell jednak się nie załapały - o 0.09 sekundy szybciej pojechały Chinki Mingming Huai i Xuan Wang, które popełniły błąd na ostatniej przekątnej, a mogły wykręcić jeszcze lepszy czas. Niespodziewanie dokładnie taki sam rezultat osiągnęły kolejne z Kanadyjek - Bianca Ribi oraz Sieben Skylar.
Następne ekipy wymieniały się prowadzeniem, aż w końcu doszło do rywalizacji medalowej - zdominowanej przez Niemki i Amerykanki. Największymi faworytkami do olimpijskiego złota były Laura Nolte oraz Levi Deborah, które po trzech ślizgach przewodziły w klasyfikacji.
Atak na podium chciały przypuścić Kim Kalicki oraz Talea Prepens, które zanotowały najlepszy start z całej stawki. To nie był jednak na tyle udany przejazd reprezentantek Niemiec, żeby marzyć o brązowym medalu Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Po chwili najniższy stopień podium przyklepały Amerykanki - Kaillie Armbruster Humphries oraz Jasmine Jones, które wykręciły czas 3:49.21.
0.22 sekundy dołożyły Niemki - Lisa Buckwitz i Neele Schuten. Obie oczekiwały już tylko na to, co zrobią ich rodaczki. Levi i Nolte poradziły sobie z presją wzorowo, notując czas na poziomie 3:48.46, co dało przewagę aż 0.53 sekundy nad rywalkami. To one zostały złotymi medalistkami.
Zobacz też: Rosja prowadzi operację "Matrioszka". Tak Kreml chce uderzyć w Ukraińców

2 godzin temu












