W 2023 roku Laura Grzyb została mistrzynią Europy EBU, a w 2024 roku zdobyła pas IBO International. Jednak dość niespodziewanie jej kariera w tej federacji zwolniła. Zamiast wielkich walk w IBO... zdecydowała się na zmianę dyscypliny na MMA i dołączenie do KSW. Tam wygrała dwa pojedynki.
REKLAMA
Zobacz wideo Prezydent dostał bokserski prezent
Laura Grzyb wróciła po 17 miesiącach i zdobyła pas IBO
Mimo to zdecydowała się wrócić do boksu, a po 17 miesiącach czekania w końcu dostała wymarzoną ofertę w swojej koronnej dyscyplinie. Na gali KnockOut Boxing Night 44 w Jastrzębiu-Zdroju Laura Grzyb mierzyła się z Simamkele Tuntsheni z RPA. Stawką tego pojedynku był pas IBO w wadze super koguciej.
Polka od początku narzuciła swoje warunki i dyktowała tempo tego pojedynku. Rywalka próbowała skracać dystans, ale wyraźnie odstawała umiejętnościami od Grzyb. Dopiero w ostatniej rundzie zawodniczka z RPA ruszyła do zmasowanego ataku - bo tylko nokautując swoją przeciwniczkę miała szansę na zwycięstwo. Ostatecznie nic takiego miała miejsce i to nasza pięściarka triumfowała jednogłośną decyzję sędziów.
- Przede wszystkim chcę powiedzieć, iż mam najwspanialszych kibiców na świecie. To, jakie daliście mi wsparcie, jest nie do opisania. Jastrzębie-Zdrój to miasto mistrzów sportu, to niesamowite! - mówiła po pojedynku, cytowana przez TVP Sport.
To, co zrobiła Laura Grzyb wywołało ogromne poruszenie. Mateusz Fudala z TVP Sport stwierdził, iż Polka była "rewelacyjna" w ringu, a szóstą rundę przewalczyła po "profesorsku".
Z kolei Cezary Kolasa z "Przeglądu Sportowego" napisał: "Laura Grzyb po półtorarocznej przerwie od boksu zawodowego zdobyła tytuł IBO w wadze superkoguciej na gali w Jastrzębiu-Zdroju. Rywalka odbiegała umiejętnościami od Polki, spora przewaga. Fajny dodatek do kariery, choć pewnie przyszłość tylko w KSW" - czytamy.

1 godzina temu













