Do dramatu doszło podczas ćwierćfinałowego wyścigu w short tracku. Reprezentantka Polski Kamila Sellier upadła i została trafiona w twarz płozą jednej z rywalek - spadły jej okulary i pojawiła się krew. "Cały impet uderzenia przyjęła kość jarzmowa twarzy Polki. Po wypadku leżącą Sellier zasłonięto wielką białą zasłoną, a następnie ratownicy olimpijskiej służby medycznej wynieśli ją z toru na noszach. Wtedy podniosła kciuk w górę, żeby pokazać kibicom, iż czuje się w miarę dobrze, oraz iż jest przytomna" - relacjonowaliśmy na łamach Sport.pl.
REKLAMA
Zobacz wideo "Dla Tomasiaka te zawody będą trudniejsze niż igrzyska"
Nowe informacje nt. stanu zdrowia Kamili Sellier
Nasza zawodniczka wieczorem trafiła do szpitala. Po czasie zaczęły spływać pierwsze informacje nt. stanu jej zdrowia. "Kamila jest w tej chwili w drodze na zabieg polegający na ponownym otwarciu rany, aby lekarze mogli dokładnie ocenić stan kości. Decyzja została podjęta po wynikach tomografii komputerowej, które wykazały niewielkie złamanie" - informował późnym wieczorem PKOl.
Co z okiem? Mateusz Ligęza z Radia ZET przekazał, iż jest ono "mocno zapuchnięte", ale "wygląda dobrze". Jak sytuacja wygląda teraz? O wszystkim poinformował Konrad Niedźwiecki, szef Polskiej Misji Olimpijskiej.
Zobacz też: 41-latka w końcu ma upragnione złoto. "Moje nazwisko zmieszano z błotem"
- Kamila przeszła zabieg, w którym ta naruszona kość została poskładana. Wszystko zostało oczyszczone. Dzisiaj już wstała mocno opuchnięta. Nie za wiele spała w nocy. Z tego co przekazywał mi wieczorem szef misji medycznej dr Hubert Krysztofiak, dziś czekają ją testy ruchomości gałki ocznej. Wczoraj oko przeszło pierwsze testy i to było dla nas najważniejsze - powiedział rano Konrad Niedźwiecki na antenie Eurosportu.
To nie pierwszy taki wypadek Kamili Sellier
Wypadek i kontuzja sprawiły, iż Polka pożegnała się z dalszą rywalizacją. W ćwierćfinale 1500 m na igrzyskach w Mediolanie odpadły też dwie pozostałe Polki: Natalia Maliszewska i Gabriela Topolska. Ta pierwsza mówiła na łamach Eurosportu, iż to nie pierwszy taki wypadek z udziałem jej koleżanki z drużyny.
- Wiem, iż Kamila niestety już w karierze miała pociętą twarz, policzek. To są akurat bardzo przykre i niebezpieczne obrazki. To jest to niebezpieczeństwo, o którym my też często mówimy, które podejmujemy. Fajnie, bardzo się ścigamy, jeździmy bardzo szybko, wchodzimy w zakręty 50 km na godzinę. A nie ma co ukrywać, jeździmy na ostrzach. Mamy stroje nieprzecinalne, mamy rękawiczki, ale niestety część naszej twarzy jest odsłonięta - powiedziała.

3 tygodni temu







