Natalia Maliszewska ma cztery medale mistrzostw świata. Polka ma też w dorobku Puchar Świata oraz drugie i trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej cyklu na 500 m. I była wielką faworytką tego dystansu na igrzyskach. Ale poprzednich, w Pekinie. Niestety dziś, po jej starcie w Mediolanie, wielu kibiców na pewno wraca myślami do tamtej straconej szansy. Albo ukradzionej.
REKLAMA
Zobacz wideo Michał Niewiński: Możemy być ostatni, ale możemy być też pierwsi. W short tracku możliwe jest wszystko
Występem Maliszewskiej w ćwierćfinałach 500 metrów w Mediolanie emocjonowaliśmy się krótko. Polka tuż po starcie była czwarta, a kiedy próbowała walczyć o przesunięcie się na lepsze miejsce, upadła. Z własnej winy, bez kolizji z rywalkami. Niestety, marzenia o medalu odjechały szybko.
W Pekinie miało być złoto. A było więzienie
Ktoś może powiedzieć, iż i tak było lepiej niż cztery lata temu. Teraz chociaż wszystko rozegrało się sportowo. Natomiast cztery lata temu Maliszewska przeżyła koszmar.
- Nad utratą szansy walki o medal olimpijski pracowałam - jakkolwiek to nie zabrzmi - jak nad utratą kogoś bliskiego. Ja to przepracowywałam pod kątem żałoby, miałam te wszystkie stadia, które przechodzi człowiek po stracie najbliższej osoby – mówiła Maliszewska w szczerej i poruszającej rozmowie ze Sport.pl półtora roku temu. Wtedy nasza zawodniczka wracała po 14-miesięcznym zawieszeniu za złamanie przepisów antydopingowych (nie aktualizowała miejsc pobytu, co system wymusza na zawodnikach, żeby codziennie byli dostępni dla kontrolerów).
Na igrzyskach Pekin 2022 Maliszewska została uwięziona w covidowej izolacji i strasznie mocno to przeżyła. A cała sprawa związana z dyskwalifikacją była dla niej następnym potężnym ciosem. Niestety, dotąd Maliszewska nie wróciła do takiej formy, jaką kiedyś zachwycała. Nie wróciła do regularnego bycia w absolutnym światowym topie.
Przed igrzyskami w Pekinie 26-letnia wówczas Natalia była jedną z naszych największych medalowych nadziei. Dwa tygodnie przed imprezą pytałem ówczesnego menedżera Maliszewskiej, Jakuba Jaworskiego, o jej formę. Były olimpijczyk zna się na short tracku świetnie i szczerze przekazał mi to, co widział. Napisał, iż na treningach Natalia bije rekordy świata i wszyscy w ekipie spodziewają się, iż zostanie mistrzynią olimpijską. Umówiliśmy się wtedy z Jaworskim, iż w przedolimpijskiej gorączce tego nie opublikuję, ale zrobię screena z naszej korespondencji i użyję go w tekście już po sukcesie Natalii. Niestety, zamiast szczęścia był dramat. Ogromny.
Szef polskiej misji protestował. Wtedy wyciszono mu mikrofon
Na sto dni przed rozpoczęciem igrzysk Mediolan/Cortina d’Ampezzo opublikowaliśmy na Sport.pl rozmowę z Konradem Niedźwiedzkim. Były panczenista (brązowy medalista olimpijski z Soczi z 2014 roku) był szefem polskiej misji olimpijskiej w Pekinie i jest nim również teraz. Byliśmy zainteresowani przede wszystkimi przygotowaniami kadry i medalowymi szansami. Ale wspominając o szansach w short tracku Niedźwiedzki mocno rozwinął wątek Maliszewskiej. I postanowił podzielić się bardzo ciekawymi szczegółami tego wszystkiego, co spotkało ją cztery lata temu.
Przytoczmy fragment rozmowy.
Pytanie pomocnicze w wątku Natalii Maliszewskiej – czy generalnie w życiu jesteś wyznawcą teorii spiskowych?
- Staram się nie iść w tę stronę, bo wtedy na każdym kroku można byłoby jakąś teorię znaleźć.
Ale nie zapominasz, iż na 500 metrów Chińczycy bardzo liczyli na medal swojej zawodniczki, a Maliszewska – jak już mówiłeś – była w genialnej formie?
- Oczywiście, iż o tym rozmawialiśmy. I to bardzo często. Byłem na jednym z ostatnich treningów Natalii i pamiętam, jak rozmawiałem z trenerem, iż jest w kapitalnej formie i będzie dobrze, oby tylko nie było problemów z COVID-em.
Wtrącę, iż od menedżera Natalii wiedziałem, iż ona na treningach bije rekordy świata. Umówiliśmy, iż screen z naszą wymianą uwag na temat jej formy opublikuję, gdy faktycznie zdobędzie olimpijskie złoto i pobije rekord świata.
- Dodam coś jeszcze. Obostrzenia były wtedy takie, iż istniało coś takiego, jak status osoby przebywającej blisko kogoś z COVID-em. Taki ktoś też miał problemy. Mieliśmy zaplanowany wspólny trening z Chińczykami, ci Chińczycy na treningu się nie pojawili, a następnego dnia zaczęła się cała akcja z Natalią. A wyniki tych chińskich testów na COVID miały się nijak do wartości, które się pokazywały u nas. Naprawdę dobrze wtedy zgłębiłem wiedzę odnośnie tych wartości i byłem w szoku, widząc wyniki Natalii.
Przede wszystkim w Polsce i chyba w całej Europie te same wyniki byłyby uznawane za negatywne, a w Chinach uznawano, iż Maliszewska ma COVID i musi być izolowana od świata?
- Tak, tamtejsze testy były niesamowicie czułe. A druga sprawa, iż jednego dnia wynik był ledwo pozytywny, a następnego tak zły, iż człowiek z takim wynikiem, przynajmniej w Polsce, powinien walczyć o przeżycie pod respiratorem w szpitalu. Tymczasem Natalia normalnie funkcjonowała. Ale w zamknięciu. Moim zdaniem to była naprawdę gruba rzecz. W pewnym momencie odezwałem się podczas spotkania szefów misji, które mieliśmy codziennie o 7.30 rano. Zabrałem głos, pytając, jak to jest możliwe, iż ktoś zostaje wypuszczony w nocy, bo przecież tak Natalii zrobili Chińczycy – a później zostaje cofnięty. Reakcją było wyciszenie mi mikrofonu. A później przyszedł do mnie ktoś z MKOl-u…
Maliszewska jeszcze wystartuje na tych igrzyskach. Ale trudno wierzyć w medal
Sama Maliszewska, choć przeszła terapię i uważa, iż pekińskie wydarzenia ma dobrze przepracowane, jednocześnie twierdzi, iż na pewno nigdy nie zapomni tego, co tam przeżyła.
- Strasznie we mnie uderzyło to, iż nie miałam szansy. Myślałam sobie, iż wolałabym w tej formie spieprzyć bieg i mieć pretensje do siebie, iż się wywaliłam, dostałam dyskwalifikację czy - mówiąc brzydko, ale dobitnie - zesrałam się ze stresu, iż to igrzyska. A ja musiałam siedzieć pod kluczem i nic nie mogłam zrobić. Czułam się tak, jakby ktoś mi powiedział: "Ha, ha, ha, nie ma takiej opcji, żebyś coś zrobiła, zostajesz w izolacji" – mówiła w rozmowie ze Sport.pl.
W Pekinie po aż ośmiu dniach w izolacji Maliszewska została wypuszczona na starty na 1000 i 1500 metrów. To zawsze od zawsze były dla niej dystanse znacznie trudniejsze niż 500 metrów. I w tamtych okolicznościach nie miała praktycznie żadnych szans na sukces – zajęła odpowiednio 17. i 29. miejsce. W Mediolanie Maliszewskiej zostały jeszcze starty na 1000 i 1500 metrów, ale jeżeli Natalii przez cały czas marzy się olimpijski medal, to większe szanse będzie miała raczej za cztery lata na następnych igrzyskach niż teraz na dystansach, które jej zostały.

2 godzin temu


![Kiedy starty Polaków? Harmonogram igrzysk na piątek 13 lutego [TERMINARZ]](https://bi.im-g.pl/im/c2/13/1f/z32584386IER,Wladimir-Samojlow.jpg)












