Polak był murowanym faworytem w UFC. 28 sekund i nokaut!

2 godzin temu
Niesamowity Iwo Baraniewski (8-0) znów to zrobił! Reprezentant Polski odniósł swoje drugie zwycięstwo w federacji UFC i drugie przez nokaut! Nasz rodak potrzebował ledwie 28 sekund, by rozbić ciosami prawie dwumetrowego Amerykanina Austena Lane'a (13-8). To była prawdziwa egzekucja.
"Nigdy w życiu nie bawiłem się tak dobrze podczas walki MMA!" - tak krzyczał rozemocjonowany komentator oraz były mistrz dwóch kategorii wagowych UFC Daniel Cormier, gdy zakończyła się debiutancka walka Iwo Baraniewskiego w amerykańskim gigancie. Polak wraz z Turkiem Ibo Aslanem poszli na niesamowitą wymianę ciosów. Ich walka zapisała się w historii. Była odtwarzana w mediach społecznościowych przez miliony fanów. UFC wrzuciło ją choćby w całości kilka dni temu na YouTube z tytułem "Najbardziej szalone 2 minuty w historii".


REKLAMA


Zobacz wideo Potulski w reprezentacji Polski? "Kolejny piłkarz znikąd"


Rywal gigantyczny, ale tylko wzrostem
Polak wygrał tamto starcie i już zwrócił na siebie uwagę fanów, a wiadomo, iż w USA popularność to wytrych do wielu drzwi, które normalnie otwierają się powoli. Mimo to UFC postanowiło nie rzucać od razu Baraniewskiego na głęboką wodę. Na galę w Londynie wyszykowali mu jako rywala Austena Lane'a. Amerykanin ma w organizacji bilans 1-4. Wszystkie walki przegrywał przed czasem, trzy przez nokaut. Na papierze Iwo miał wszystko, by również jego wysłać do krainy snów. Natomiast Lane poprzednie pięć pojedynków w UFC stoczył w wadze ciężkiej. Teraz ściął do półciężkiej. Jest 15 cm wyższy od Polaka i ma 16 cm przewagi zasięgu. To potencjalnie groźne argumenty, więc i tak nasz rodak musiał uważać.


Buuuuuum! 28 sekund i po sprawie!
Wizualnie wyglądało to tak, jakby nas reprezentant, który mały przecież nie jest (183 cm wzrostu), walczył z jakimś półolbrzymem. Prawie dwumetrowy Austen Lane od początku walki chciał wykorzystywać swoją wielką przewagę zasięgu. Niespełna pół minuty później już prawdopodobnie tego nie pamiętał, bo leżał na deskach! Baraniewski tak naprawdę przy pierwszym agresywniejszym skróceniu dystansu trafił go kombinacją prawego i lewego, a gdy Amerykanin padł, doskoczył do niego z furią ciosów, zmuszając sędziego do zakończenia pojedynku!


Fantastyczne zwycięstwo Polaka, które odniósł w zaledwie 28 sekund. Nauczył rywala, iż sam fakt zejścia kategorię niżej, nie gwarantuje ci, iż nagle staniesz się postrachem. Choćbyś wzrostem był ogromny. Baraniewski ma na koncie dwa triumfy w UFC, oba ekspresowe, oba przed czasem!
Idź do oryginalnego materiału