Szósty etap Rajdu Dakar 2026 prowadził zawodników z Hail do Rijadu. Był to najdłuższy odcinek w pierwszej części zawodów. Trasa składała się z 589 kilometrów dojazdówki oraz 326 kilometrów odcinka specjalnego. W terenie przeważał piasek i wydmy, co pozwoliło na osiąganie wyższych prędkości niż w etapach kamienistych.
Wyniki załóg Energylandia Rally Team na trasie do Rijadu
Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk uzyskali dziesiąty czas dnia. Ten rezultat pozwolił im na awans w klasyfikacji generalnej rajdu na dziewiąte miejsce. Pozostałe załogi polskiego zespołu również ukończyły etap. Michał Goczał i Diego Ortega dotarli do mety z siedemnastym czasem, natomiast Marek Goczał i Maciej Marton zajęli dziewiętnastą pozycję. Wszystkie trzy samochody zespołu ukończyły pierwszy tydzień rywalizacji i pozostają w stawce walczącej o wysokie lokaty.

Eryk Goczał tak opisał swoje doświadczenia na mecie: Jesteśmy na mecie pierwszego tygodnia Rajdu Dakar. W końcu to był dzień, w którym na trasie nie było kamieni. Mogliśmy się skoncentrować na szybkiej jeździe i dobrze się bawiliśmy. Na wydmach dogonił nas Nasser Al-Attiyah. Nie mam pojęcia, jak on to robi, ale jest niesamowicie szybki. Przez kilkadziesiąt kilometrów próbowaliśmy utrzymać jego tempo, nasz samochód szalał, wszystko się przegrzewało, ja dawałem z siebie wszystko… w końcu musieliśmy odpuścić, bo nasza bestia by tego nie wytrzymała. Nie dziwię się, iż wygrał ten etap. My jesteśmy zadowoleni z wyniku. Awansujemy do najlepszej dziesiątki i myślę, iż mamy jeszcze coś w zanadrzu na drugi tydzień rajdu.
Charakterystyka trasy i jazda po wydmach
Szymon Gospodarczyk, pełniący funkcję pilota, wskazał na zmieniające się warunki terenowe. Odnotował, iż nawierzchnia staje się coraz bardziej piaszczysta.
Zobacz też: Jakub Matulka celuje w WRC. Mistrz Polski zdradza plany na przyszłość
Dziś było mnóstwo piachu i wydm, więc charakterystyka rajdu powoli się zmienia. Przejechaliśmy ten etap zgodnie z planem. Eryk świetnie radził sobie na wydmach. Czasami mam wrażenie, iż to jest jakiś RoboCop. Ma w sobie mnóstwo zawziętości i wytrzymałości – świetnie się patrzy na to, jak sobie radzi z presją i trudami tego rajdu. Jutro mamy dzień przerwy, więc będzie trochę czasu w to, aby odpocząć i przygotować się do drugiego tygodnia ścigania – podsumował Gospodarczyk.

Problemy techniczne i stan nawierzchni
Michał Goczał zwrócił uwagę na trudności związane z doborem parametrów pojazdu do piaszczystego podłoża: Każdy dzień tego tygodnia był wymagający i dzisiaj nie było inaczej, choć charakterystyka wyraźnie się zmieniła. Nie było dziś kamieni, był za to wszechobecny piach. Nie jestem pewien, czy ustawiliśmy odpowiednie ciśnienie w oponach, natomiast najważniejsze jest to, iż jesteśmy na mecie. To zawsze świetne uczucie. Po dniu przerwy zobaczymy, o co jeszcze możemy powalczyć w tym rajdzie.
Z kolei Marek Goczał wspomniał o usterkach, które ograniczyły tempo jego załogi: Pierwszy tydzień rajdu przyniósł nam zarówno piękne, jak i trudne momenty. Dzisiaj chcieliśmy odrobić nieco czasu, natomiast mieliśmy problemy z amortyzatorami. Tam, gdzie się dało, próbowaliśmy naciskać, ale jednak te problemy nieco nas ograniczały. Jechaliśmy jako trzydziesta załoga i trasa była już dosyć mocno rozkopana, pełna kolein. Tak czy inaczej, bawiliśmy się dobrze, a Dakar jest dopiero w połowie, więc wszystko przed nami.
W sobotę uczestnicy rajdu mają zaplanowany dzień przerwy. Jest to czas przeznaczony na odpoczynek zawodników oraz prace serwisowe przy pojazdach. Mechanicy przygotują maszyny do rozpoczęcia drugiego tygodnia zmagań w Arabii Saudyjskiej.
















