Reprezentacja Polski mężczyzn pod wodzą selekcjonera Joty Gonzaleza wygrała z Austrią (26:25) w ramach pierwszego meczu 3. rundy eliminacyjnej Mistrzostw Świata 2027. Spotkanie w Graz miało bardzo emocjonujący przebieg, a jego losy rozstrzygnęły się dopiero w ostatnich sekundach. Starcie rewanżowe odbędzie się w niedzielę 17 maja o godz. 15.00 w Hali Urania w Olsztynie.
Austria – Polska 25:26 (13:15)
Polska: Wałach, Jastrzębski 1 – Daszek 1, Jędraszczyk 3, Olejniczak 1, Sićko 5, Pietrasik 1, Widomski 1, Syprzak 2, Moryto 2, Jarosiewicz, M. Gębala 1, Tomczak, Czapliński 8, T. Gębala, Jankowski.
Austria: Bergmann, Mostl – Mahr, Frimmel 3, Belos, Herburger, Zivković, Dambock 4, Fritsch, Bilyk 5, Wagner 4, Nigg 4, Kofler 2, Hutecek 2, Lastro, Miskovez 1.
Reprezentacja Polski przyleciała do Austrii z jasnym celem: wywalczyć jak najlepszy wynik w pierwszej odsłonie eliminacyjnej rywalizacji o awans na Mistrzostwa Świata 2027 i przed niedzielnym rewanżem w Olsztynie zmaksymalizować swoje szanse na promocję do turnieju finałowego.
Biało-Czerwoni mogli upatrywać powodów do optymizmu w bardzo korzystnym bilansie ostatnich spotkań z Austriakami – Polacy wygrali aż pięć poprzednich konfrontacji z tym rywalem. Dodatkowym atutem był mocny skład, jaki trener Jota Gonzalez zabrał do Austrii, z powracającym do reprezentacji po ponad dwóch latach Szymonem Sićko na czele. “Dawno nie byliśmy tak silni kadrowo” – oceniał przed meczem obrotowy Maciej Gębala.
Z drugiej strony, w ostatnich latach to Austria osiągała lepsze wyniki na najważniejszych imprezach międzynarodowych. Podczas mistrzostw świata 2025 Austriacy zajęli 17. miejsce, podczas gdy Polska uplasowała się na 25. pozycji. Również na EHF EURO 2026 nasi rywale wypadli lepiej, kończąc turniej na 16. miejscu, a Biało-Czerwoni na 21. lokacie. Wszystko to sprawiało, iż wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę ze skali trudności zadania czekającego polską reprezentację.
Selekcjoner Jota Gonzalez, który w Austrii miał do dyspozycji 18 zawodników, zdecydował, iż poza meczowym składem znaleźli się Ariel Pietrasik i Filip Michałowicz. Od pierwszej minuty na parkiet posłał natomiast do boju Marcela Jastrzębskiego, Arkadiusza Moryto, Andrzeja Widomskiego, Piotra Jędraszczyka, Szymona Sićko, Mikołaja Czaplińskiego i Macieja Gębalę.
Spotkanie od trafienia ze skrzydła rozpoczął nasz kapitan Arkadiusz Moryto, ale chwilę później dwukrotnie odpowiedzieli Austriacy. Dwa kolejne gole dla naszej reprezentacji zdobył jednak Piotr Jędraszczyk, więc od pierwszych minut oglądaliśmy dokładnie to, czego można było się spodziewać – twardą walkę i wymianę gol za gol.
Z czasem jednak to Polacy zaczęli przejmować inicjatywę. Nasza ofensywa nabrała płynności, a Biało-Czerwoni gwałtownie i skutecznie rozwiązywali kolejne akcje. Coraz lepiej funkcjonowała także defensywa, która skutecznie wspierała Marcela Jastrzębskiego między słupkami. Efekt? Po 12. minutach prowadziliśmy 8:4! Bardzo dobrze z dystansu prezentował się Szymon Sićko, który od razu znakomicie wkomponował się w zespół.
Z biegiem czasu do głosu zaczęli dochodzić jednak również gospodarze. Trener Austriaków, Iker Romero, poprosił o czas, który wyraźnie odmienił obraz spotkania. Rywale znaleźli sposób zarówno na nasz atak, jak i defensywę. W ciągu niespełna dziesięciu minut, dzięki trafieniu dobrze dysponowanego Mykoli Bilyka, doprowadzili oni do wyrównania 11:11 i wyraźnie złapali momentum.
Reagować musiał więc Jota Gonzalez, a jego uwagi podziałały na zespół. Po powrocie do gry Polacy zdobyli dwie kolejne bramki i Kamil Syprzak wyprowadził nas na ponowne prowadzenie 13:11. Taka różnica utrzymała się zresztą do końca pierwszej połowy po pięknym trafieniu Andrzeja Widomskiego (15:13).
W drugą część spotkania lepiej weszli rywale, którzy znów wyrównali stan gry (16:16), ale wynik zaczął falować, bo zaraz Polacy odzyskali zaliczkę (19:17). W tym fragmencie błyszczał Mikołaj Czapliński, a najczęstszym wynikiem na tablicy było minimalne prowadzenie Biało-Czerwonych.
Kwadrans przed końcem meczu nasi reprezentanci zaliczyli kolejny fantastyczny zryw i znów odskoczyli, tym razem na cztery gole (23:19). Biało-Czerwoni byli bardzo skuteczni w obronie i z każdą minutą przybliżali się do wymarzonego scenariusza.
Środowy mecz przyzwyczaił nas jednak do dynamicznych zmian. Po kolejnych pięciu minutach Austria odzyskała kontakt, co zwiastowało niesamowicie emocjonującą końcówkę. W 55. minucie, po skutecznym rzucie karnym, gospodarze dopięli swego i wyrównali na 23:23. Trzytysięczna hala w Graz eksplodowała.
180 sekund przed końcem Polacy wygrywali 24:23, ale piłkę mieli Austriacy, którzy trafili na 24:24. Biało-Czerwoni odpowiedzieli na 25:24. Do końca zostało 60 sekund, ale gospodarze zachowali zimną krew i znów wyrównali (25:25). Na ostatni atak Biało-Czerwonym zostało 30 sekund, więc o przerwę poprosił Jota Gonzalez. Piłka trafiła do Macieja Gębali, który rzucił na 26:25, a na dodatek Polacy zatrzymali ostatni atak Austrii, wygrywając w ten sposób 26:25!
Taki wynik oznacza, iż w rewanżu Polacy będą bronić minimalnej zaliczki. Druga odsłona polsko-austriackiej rywalizacji odbędzie się w Hali Urania w Olsztynie w niedzielę 17 maja o godz. 15.00. Transmisja na żywo będzie dostępna na kanałach Super Polsat i Polsat Sport 2 oraz w aplikacji Polsat Box Go.
fot. Eva Manhart / Austrian Handball Federation

2 godzin temu












![Maciej Zabielski w kadrze Mazowsza. Nominację odebrał w siedzibie PKOl [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/sport/2026/collage_12.jpg)

