Pogoń Szczecin złożyła ofertę za Emana Markovicia, ale GKS Katowice oczekuje za swojego skrzydłowego około miliona euro. Według Piotra Koźmińskiego propozycja Portowców była znacznie niższa, a klub ze Szczecina nie zamierza spełnić obecnych żądań. Transfer jest więc możliwy tylko po wyraźnym zbliżeniu stanowisk.
Pierwotne ustalenie opublikował Piotr Koźmiński 8 września o 18:16 czasu polskiego. Dziennikarz podkreślił, iż oczekiwanie GKS-u wynosi milion euro, a oferta Pogoni była od niego daleka. Nie ma oficjalnego komunikatu o negocjacjach ani podstaw, by przedstawiać Norwega jako zawodnika bliskiego odejścia.
GKS ma argumenty, by stawiać wysoką cenę
Marković trafił do Katowic w sierpniu 2025 roku i gwałtownie stał się ważnym graczem ofensywy. W 39 spotkaniach zdobył 10 bramek i zanotował dwie asysty. Ma kontrakt, regularnie gra, a końcówka okna transferowego ogranicza czas na znalezienie następcy. W takiej sytuacji milion euro jest nie tylko wyceną zawodnika, ale również ceną problemu, który GKS musiałby natychmiast rozwiązać.
Klub nie musi sprzedawać. To zasadniczo odróżnia tę historię od transferów uruchamianych klauzulą odstępnego. jeżeli Pogoń nie podniesie oferty, GKS może spokojnie zatrzymać piłkarza i wrócić do rozmów zimą albo latem.
Pogoń szuka jakości na skrzydle
Portowcy są aktywni w końcówce rynku. Klub oficjalnie pozyskał już Jordiego Sáncheza z Wisły Kraków i pracował nad obrońcą z przeszłością w akademii Juventusu. Marković byłby innym typem wzmocnienia: zawodnikiem znającym ligę, mogącym wejść do rotacji bez długiej adaptacji.
27-latek może grać na skrzydle i bliżej napastnika. Daje prowadzenie piłki, ruch między liniami oraz wejścia w pole karne. Nie jest jednak klasycznym zawodnikiem przyklejonym do bocznej linii, dlatego jego sprowadzenie miałoby sens tylko w spójnym planie, a nie jako kolejny ofensywny profil dodany w ostatniej chwili.
Znajomość z Haalandem to ciekawostka, nie argument transferowy
Marković zna Erlinga Haalanda z młodzieżowych reprezentacji Norwegii. Gwiazdor Manchesteru City nazwał go klasowym zawodnikiem, gdy został zapytany o dawnego kolegę. To miły kontekst i materiał do rozmowy, ale o wartości transakcji powinny decydować forma, kontrakt i dopasowanie do Pogoni, nie znane nazwisko z telefonu.
Na dziś najważniejszy fakt brzmi: oferta została złożona, ale różnica finansowa jest duża. GKS ma pełne prawo bronić swojej wyceny, a Pogoń nie musi jej akceptować. Bez nowej propozycji albo obniżenia oczekiwań najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje dalsza gra Markovicia w Katowicach.
W negocjacjach znaczenie ma także moment. GKS potrzebowałby nie tylko pieniędzy, ale również czasu w zastępstwo, a rynek zamyka się szybko. Każdy kolejny dzień podnosi koszt sportowy sprzedaży. Pogoń z kolei nie powinna płacić ponad własną wycenę wyłącznie dlatego, iż wcześniej nie domknęła wszystkich pozycji.
Końcówka okna sprzyja nerwowym decyzjom, ale ta transakcja nie powinna być licytacją dla samego ruchu. Pogoń potrzebuje jakości, GKS potrzebuje stabilności. Milion euro jest punktem negocjacji, nie oficjalnie potwierdzoną wartością rynkową piłkarza.

1 dzień temu

















