Po tym meczu cała Portugalia będzie trąbić o Pietuszewskim!

2 godzin temu
Oskar Pietuszewski okazał się bohaterem FC Porto! 17-latek asystował przy jedynej bramce dla Smoków. Podopieczni Francesco Farioliego mieli wielkie problemy ze skutecznością w spotkaniu z Rio Ave. Młodzieżowy reprezentant Polski był o włos od udziału w kolejnej akcji bramkowej. Zadecydowało osiem centymetrów. Całe spotkanie rozegrał Jan Bednarek.
FC Porto na początku lutego straciło aż pięć punktów. Najpierw szokującą wygraną nad Smokami odniosła Casa Pia, a tydzień później remisem zakończyło się spotkanie z wiceliderem - Sportingiem. Podopieczni Francesco Farioliego mają już minimalny margines błędu - strata punktów z Rio Ave sprawiłaby, iż rywale mieliby Porto w swoim zasięgu.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki o skandalu z udziałem Viniciusa: No, cwaniak zakrył usta



Od pierwszej minuty wystąpiło dwóch Polaków - Oskar Pietuszewski oraz Jan Bednarek. Pewniakami do gry w tym meczu byliby również Jakub Kiwior oraz Cezary Miszta. Zarówno obrońca Porto, jak i bramkarz Rio Ave są w tej chwili kontuzjowani.


Oskar Pietuszewski z asystą!
Farioli kazał swoim piłkarzom od samego początku ostro zaatakować. Aktywny był Pietuszewski, a przy stałych fragmentach gry w polu karnym pojawiał się Bednarek. Na konkret trzeba było jednak poczekać do 22. minuty. Wtedy młodzieżowy reprezentant Polski rozruszał kolejną akcję. Popędził skrzydłem i podał do Victora Froholdta. Ten nie miał problemów ze skierowaniem piłki do bramki - tym samym Pietuszewski zaliczył swoją pierwszą asystę w lidze portugalskiej!






Zobacz też: Mecz ostatniej szansy dla Polaka?! Gwałtowne załamanie w klubie
Porto nie odpuszczało ataków. Wciąż szarpał Pietuszewski. W 33. minucie słupek obił Gabri Veiga. Chwilę później na bramkę popędził Deniz Gul. Akcję wślizgiem przerwał Tamas Nikitscher. Wydawało się, iż Węgier faulował tureckiego napastnika. Sędziowie VAR dopatrzyli się jednak skutecznej interwencji i rzutu karnego nie było.



Nieskuteczne Porto
Porto rewelacyjnie rozpoczęło drugą połowę. Po raz kolejny akcję na skrzydle rozkręcił Pietuszewski. 17-latek podał przed pole karne do Veigi. Ten skierował piłkę do Gula, a Turek pokonał Ennio van der Gouwa. Niestety bramka nie została uznana. Powtórki wykazały, iż młodzieżowy reprezentant Polski minimalnie spalił akcję. Osiem centymetrów okazało się kluczowe.
Francesco Farioli podkreślał przed meczem, iż Pietuszewski jeszcze nie jest gotów na rozgrywanie pełnych spotkań na poziomie ligi portugalskiej. I faktycznie, tym razem sił wystarczyło na godzinę gry. 17-latek może być jednak ze swojej postawy bardzo zadowolony.


Mniej zadowolony mógł być jednak trener Porto. Pomimo ciągłej dominacji i wielu znakomitych sytuacji prowadzenie nie powiększało się. Kolejne nieskuteczne akcje gospodarzy mogły irytować. W 89. minucie piłkę w słupek posłał Rodrigo Mora.
W końcówce emocje wzięły górę. Piłkarze obu drużyn zaczęli ostro dyskutować, posypały się żółte kartki. Ostrzeżenia otrzymali też obaj szkoleniowcy. Ostatecznie jednak spotkanie zakończyło się jednobramkowym zwycięstwem Smoków. Porto już po raz czwarty w tym roku wygrało w lidze 1:0.



FC Porto 1:0 Rio Ave (1:0)

Bramki: Froholdt (22')
Porto: D. Costa, Zaidu, Bednarek, Rosario, A. Costa, Froholdt (86' Moffi), Veiga (64' Mora), Varela, Pietuszewski (64' Gomes), Pepe (75' Fofana), Gul (75' Sainz)
Trener: Francesco Farioli
Rio Ave: Van der Gouw, Richards, Mancha, Brabec, Vrousai (83' Papakanellos), Ntoi (88' Graca), Nikitscher (83' Guilherme), Spikic (64' Zoabi), Pohlmann (64' Pome), Bezerra, Biesa
Trener: Sotiris Sylaidopoulos
Idź do oryginalnego materiału