PKOl oddał wizerunki olimpijczyków i dane internautów. Kulisy umowy z Zondacrypto

50 minut temu

Na mocy umowy podpisanej z Polskim Komitetem Olimpijskim giełda Zondacrypto dostała prawo do wykorzystywania twarzy, głosu i zdjęć polskich olimpijczyków - wynika z ustaleń WP i TVN24. Nie chodzi tylko o aktywnych sportowców, ale również o tych, którzy zakończyli już kariery. - To dramatyczna i ryzykowna umowa - ocenił jeden z członków zarządu PKOl.

Polsat News/X/Przemysław Kral
Umowa PKOl z Zondacrypto budzi kontrowersje

Z ustaleń Wirtualnej Polski i TVN24 wynika, iż podpisanej w październiku 2025 roku umowy Polski Komitet Olimpijski nie zawarł bezpośrednio z Zondacrypto. "Sponsorem generalnym olimpijskiej reprezentacji Polski została czeska spółka Expofer Servis House s.r.o. z Ostrawy, reprezentowana przez Przemysława Krala, a występująca w imieniu i na rzecz giełdy" - czytamy.

Podpisanie umowy przez prezesa PKOl Radosława Piesiewicza od samego początku budziło duże wątpliwości wśród członków zarządu PKOl, którzy twierdzą, iż nie byli o niej informowani.

ZOBACZ: Przejmie obowiązki Piesiewicza. PKOI wydał komunikat

- Prezes Piesiewicz ukrywał najpierw rozmowy z potencjalnym sponsorem, a potem, przez ponad pół roku, treść podpisanej umowy. Mimo trudnej sytuacji finansowej zarząd nie wyraziłby zgody na podpisanie takiej umowy, bez względu na ilość pieniędzy na stole, bo to było reputacyjnie i etycznie słabe - ocenił na łamach WP Krzysztof Wiłkomirski, prezes Polskiego Związku Judo i członek zarządu PKOl. - To dramatyczna i ryzykowna umowa - dodał.

Inny członek zarządu PKOL, legenda polskiego himalaizmu Piotr Pustelnik, twierdzi, iż do dzisiaj nie widział tego dokumentu.

Umowa PKOl z Zondacrypto objęła wizerunki olimpijczyków. Także byłych

Z ustaleń dziennikarzy wynika, iż na mocy podpisanej umowy sponsor dostał prawo do wykorzystywania wizerunków reprezentantów, czyli twarzy, sylwetki i głosu. Mógł to robić bez ograniczeń terytorialnych, we wszystkich mediach, z prawem ich modyfikowania.

Z wizerunków olimpijczyków mogły korzystać nie tylko spółki z grupy Zondacrypto (w umowie jest ich siedem), ale też agencje reklamowe i wydawnictwa pracujące na jej zlecenie. Prawa objęły wizerunki obecnych jak i byłych olimpijczyków, począwszy od igrzysk w Londynie z 2012 roku.

ZOBACZ: MKOl reaguje na zatrzymanie Piesiewicza. Padła wyraźna sugestia

W umowie znalazł się również zapis, iż gdyby któryś sportowiec zgłosił roszczenia do swojego wizerunku i wygrał sprawę w sądzie, to odszkodowanie wypłaciłby PKOl.

- Jest to rozwiązanie bardzo niekorzystne dla PKOl, ponieważ w praktyce przejmuje on odpowiedzialność za działania osób trzecich, nad którymi nie ma pełnej kontroli - ocenił mecenas Jarosław Chałas. - Sponsor zostaje w praktyce zabezpieczony ekonomicznie, natomiast całe ryzyko finansowe sporu ponosi PKOl - nadmienił.

Umowa nie kończy się jednak na wizerunku - wskazano w niej również konkretne kampanie reklamowe. Zawodnicy mieli nagrywać filmy produkowane przez giełdę, udzielać wywiadów i publikować treści na swoich prywatnych profilach w mediach społecznościowych.

Dane internautów trafiły do Zondacrypto

W umowie znalazł się również zapis, iż po jej wygaśnięciu sponsor nie musi usuwać tego, co już opublikował. Zdjęcia polskich olimpijczyków z logo upadłej już giełdy mogą więc zostać w sieci na zawsze. Z kontraktu wynika ponadto, iż olimpijczycy mieli dostawać świadczenia w kryptowalucie emitowanej przez Zondacrypto: tokenach TMPL lub ZND.

ZOBACZ: Afera Zondacrypto. Spięcie w studiu, "wyciągnęliście pazerną łapę"

Zanim jednak kooperacja z Zondacrypto nabrała rozpędu, giełda kryptowalut upadła. W związku z tym po tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich to PKOl - wsparty przez innych sponsorów - wypłacił zawodnikom część obiecanych nagród. To jednak nie koniec. Komitet zobowiązał się też co miesiąc przekazywać Zondacrypto dane wszystkich osób obserwujących profil TeamPL na Facebooku.

"Oficjalne kanały PKOl stały się więc narzędziem zdobywania potencjalnych klientów dla giełdy. Z kodami QR w Centrum Olimpijskim, bonusem w kryptowalucie "z kodem PKOl" i reklamami emitowanymi z fanpage'a reprezentacji" - czytamy.

Prawnik: Umowa PKOl - Zondacrypto komercjalizowała polski ruch olimpijski

Na mocy podpisanej umowy PKOl miał otrzymać 18 489 469 zł netto w siedmiu ratach do końca 2028 roku. Dwie pierwsze, łącznie 989 469 zł, wypłacono w październiku 2025 r., jeszcze przed zawarciem umowy. Do tego 5 mln zł wypłacone w tokenach ZND, na koncie prowadzonym na platformie sponsora oraz 35,5 proc. wszystkich tokenów TMPL, jakie miały powstać.

ZOBACZ: Piesiewicz w areszcie. Członek zarządu PKOl ujawnia kulisy obrad. "Przerywano mi, byłem obrażany"

PKOl miał również dostać 50 proc. przychodów netto ze sprzedaży tokena. Jarosław Chałas twierdzi, iż "nie jest to zwykła umowa sponsorska". - Jest to znacznie dalej idąca umowa komercjalizacji aktywów PKOl i polskiego ruchu olimpijskiego, połączona z projektem kryptowalutowym - ocenił.

- Szczególnie istotny jest sposób, w jaki potraktowano zbiorowy wizerunek polskich olimpijczyków. W praktyce staje się on jednym z podstawowych aktywów wykorzystywanych komercyjnie przez sponsora - nadmienił prawnik.


- Całościowo umowa jest wyraźnie skonstruowana na korzyść sponsora. PKOl udostępnia bardzo szeroki zakres swoich aktywów, markę, symbolikę olimpijską, wizerunki sportowców, kanały komunikacji i dostęp do społeczności olimpijskiej, a jednocześnie przyjmuje na siebie znaczną część ryzyka związanego z projektem - podsumował Jarosław Chałas.

WIDEO: Co z Piesiewiczem w PKOI? Członek zarządu wskazuje plan
Idź do oryginalnego materiału