Piszczek wszystko wyśpiewał. To dlatego odmówił reprezentacji Polski

1 godzina temu
Łukasz Piszczek to ikona reprezentacji Polski i Borussii Dortmund. Po zakończeniu bogatej kariery piłkarskiej wszedł w nową rolę trenera. Jak wspominał, kilkakrotnie miał szansę dołączyć do sztabu szkoleniowego reprezentacji Polski. O przyczynach odmowy opowiedział w rozmowie z Kanałem Sportowym.
Łukasz Piszczek to niezwykle ważna postać nie tylko w historii polskiej piłki. Z wielkimi honorami żegnano go w Dortumundzie, gdy w 2021 roku kończył tam karierę piłkarską na najwyższym poziomie. Później był grającym trenerem zespołu z Goczałkowic-Zdroju, zaś przed sezonem 2024/25 wrócił na Signal Iduna i był asystentem trenera Nuriego Sahina. Przygoda ta nie potrwała długo. Po szybkim zwolnieniu Turka, Piszczek także odszedł z zajmowanego stanowiska.

REKLAMA







Zobacz wideo Boruc o końcu kariery: Nikt o tym nie mówi, zwykłe wyniesie śmieci stało się problemem



Piszczek wprost. "Chcę być pierwszym trenerem"
66-krotny reprezentant Polski swego czasu miał propozycje dołączenia do sztabu kadry narodowej jako asystent. Dwukrotnie prezes PZPN Cezary Kulesza zatrudniał jednak innych szkoleniowców niż ci, którym Piszczek obiecywał pomagać przy reprezentacji. Chodziło o Adama Nawałkę oraz Marka Papszuna. Później miał jeszcze trzecią ofertę dołączenia do sztabu. Dlaczego odmówił?


- Po pracy w Borussii już nie chciałem się decydować na pracę asystenta, mimo iż praca w reprezentacji Polski to jest duża nobilitacja. Jednak chcę się skoncentrować na byciu pierwszym trenerem - powiedział w rozmowie z Kanałem Sportowym.
Zobacz też: 26 minut, które wstrząsnęło Porto. Niewiarygodne show Polaka



- Nie idzie o to, iż chcę być selekcjonerem kadry. Chodzi przede wszystkim o zdobycie umiejętności prowadzenia i zarządzania grupą, a więc o to, co jest niezwykle ważne. Nie chodzi wyłącznie o te kompetencje twarde i bycie dobrym taktycznie, ale o to, jak zarządzasz całym tym organizmem - dodał Łukasz Piszczek.


40-latek od połowy listopada 2025 roku objął stery w pierwszoligowym zespole GKS Tychy. Początek nie był obiecujący. Piszczek jako trener tej ekipy nie wygrał jeszcze meczu. Przegrał dwa spotkania (1:2 ze Stalą Rzeszów, 1:6 z Miedzią Legnica), jeden zremisował (1:1 z Polonią Warszawa). Tyszanie zajmują dopiero 16. lokatę w tabeli Betclic 1. ligi, co oznacza, iż są w strefie spadkowej. Do bezpiecznego miejsca, zajmowanego przez 15. Znicz Pruszków tracą 4 punkty. Piszczka i jego drużynę czeka więc żmudna walka o pozostanie na drugim poziomie rozgrywek. W tym celu GKS Tychy przeprowadził już osiem transferów w zimowym okienku transferowym.
6 lutego Tyszan czeka pierwszy i od razu bardzo poważny sprawdzian. Tego dnia zagrają na terenie lidera rozgrywek, Wisły Kraków.
Idź do oryginalnego materiału