Piłkarze złożyli selekcjonerowi Hiszpanii specjalną obietnicę. De la Fuente nie zamierza im teraz odpuścić

1 dzień temu

Reprezentanci Hiszpanii świętują zdobycie mistrzostwa świata, ale kilku z nich czeka jeszcze realizacja nietypowego zobowiązania. Luis de la Fuente pamięta o zapowiedzianych tatuażach i nie zamierza pozwolić swoim zawodnikom na wycofanie się z pomysłu.

Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce i po raz drugi została mistrzem świata. Decydującą bramkę zdobył w 106. minucie Ferran Torres. Jednak po ostatnim gwizdku gwałtownie wrócił temat obietnicy złożonej przez część nowych mistrzów.

W trakcie turnieju kilku reprezentantów Hiszpanii zadeklarowało, iż w przypadku końcowego triumfu zrobi sobie tatuaż z podobizną Luisa de la Fuente. Wśród odważnych znaleźli się między innymi Marc Cucurella oraz Borja Iglesias. Wtedy mogło to brzmieć jak żart. Teraz złoty medal zmienił sytuację.

Selekcjoner nie zapomniał

De la Fuente został zapytany o deklaracje swoich podopiecznych po zwycięskim finale. Selekcjoner gwałtownie dał do zrozumienia, iż oczekuje dotrzymania słowa.

„To poważni ludzie. Na pewno dotrzymają słowa, bo są ludźmi honoru” mówił szkoleniowiec.

Co więcej, trener dorzucił, iż obietnice należy spełniać. Zaznaczył jednak z uśmiechem, iż tatuaże mogłyby znaleźć się w niezbyt widocznym miejscu. Piłkarze otrzymali więc od selekcjonera odrobinę swobody, ale nie zwolnienie z obowiązku.

Dla Cucurelli jest to już drugie wielkie trofeum zdobyte pod wodzą De la Fuente. Wcześniej obaj świętowali mistrzostwo Europy. Z kolei Iglesias zakończył właśnie swój pierwszy duży turniej w reprezentacyjnej karierze. Trudno wyobrazić sobie bardziej efektowny debiut na największej scenie.

Hiszpania w krótkim czasie przejęła pełną kontrolę nad reprezentacyjną piłką. Najpierw wygrała mistrzostwa Europy, a następnie sięgnęła po mundial. Dlatego twarz De la Fuente na skórze zawodników miałaby wyjątkowo mocne uzasadnienie. Selekcjoner stał się przecież symbolem jednej z najlepszych epok w historii hiszpańskiej kadry.

Teraz pozostaje tylko pytanie, kto pierwszy pojawi się w salonie tatuażu. De la Fuente najwyraźniej zamierza pilnować, aby mistrzowska euforia nie wymazała piłkarzom pamięci.

Idź do oryginalnego materiału