Piłkarz Lecha był w szoku. „Wydawało się, iż wszyscy są nieuprzejmi”

14 godzin temu

Joel Pereira od wielu lat stanowi o sile Lecha Poznań i spokojnie można go nazwać ikoną najnowszej historii obecnego mistrza Polski. Teraz opowiedział o początkach swojego pobytu nad Wisłą. Jak sam przyznał, przeżył niemały szok kulturowy i potrzebował czasu, żeby się przyzwyczaić.

Portugalski prawy obrońca jest jednym z zawodników o najdłuższym stażu w Lechu Poznań. Z klubem zdobył trzy mistrzostwa Polski, dotarł do ćwierćfinału Ligi Konferencji, a ostatnio także zakwalifikował się do Ligi Europy. We wszystkich tych sukcesach Joel Pereira odegrał kluczową rolę, a w ostatnich dniach jego rola w zespole została jeszcze bardziej podkreślona poprzez umieszczenie go w radzie drużyny.

Czterech piłkarzy tworzy radę drużyny Lecha Poznań – Mikael Ishak, Radosław Murawski, Antoni Kozubal oraz nowy w tym gronie Joel Pereira

https://t.co/sNKeGxUpZy https://t.co/7KzhCBFd0y

— Lech Poznań (@LechPoznan) September 30, 2026

Teraz w portugalskich mediach opowiedział, iż początki w Polsce zdecydowanie nie należały do łatwych.

Joel Pereira przeżył szok kulturowy. „Wydawało się, iż wszyscy są nieuprzejmi”

Po ponad pięciu latach spędzonych w Polsce Joel Pereira już doskonale zaadaptował się do życia tutaj, jednak w rozmowie z rodzimym serwisem A Bola stwierdził, iż na początku było to dla niego niemałe zaskoczenie. Odnosił wrażenie, iż ludzie nie są specjalnie uprzejmi i nie chcą pomagać obcokrajowcom.

– Tak, zauważyłem bardzo dużo różnic. Polacy są znacznie bardziej chłodni, podczas gdy my jesteśmy bardziej otwarci i gościnni. Pierwszy szok był trudny. Wydawało mi się, iż wszyscy są nieuprzejmi albo niegrzeczni i iż nikt nie chce pomagać obcokrajowcowi, choćby po angielsku. Przyzwyczaiłem się jednak i dziś prowadzę zupełnie normalne życie.

Obrońcy mistrza Polski zaimponowała za to atmosfera na trybunach. Po tylu latach jest już przyzwyczajony do opraw z użyciem środków pirotechnicznych, ale na jego bliskich wciąż robi to olbrzymie wrażenie.

– Dla mnie stało się to już trochę normalne, ale moja rodzina i przyjaciele są pod ogromnym wrażeniem. To coś zupełnie innego niż w innych krajach. Fakt, iż kibice mogą organizować pokazy pirotechniczne, które w Portugalii są niedozwolone, dodaje meczom dodatkowego piękna i sprawia, iż spotkanie staje się prawdziwym spektaklem.

Joel Pereira też dość realnie patrzy na sprawę gry w reprezentacji Portugalii. Zdaje sobie sprawę, iż nie ma już na to większych szans.

– Marzenie zawsze będzie istnieć, ale jestem realistą. Zdaję sobie sprawę z tego, w jakim miejscu się znajduję, i z niesamowitej jakości, jaką ma Portugalia, szczególnie na mojej pozycji.

A ze względów finansowych nie planuje na razie wracać do ligi portugalskiej. Nie jest tajemnicą, iż Joel Pereira prawdopodobnie nie przedłuży kończącego się w przyszłym roku kontraktu i będzie chciał pograć w bardziej egzotycznych rozgrywkach.

– Szczerze mówiąc, nie myślę o tym, głównie ze względów finansowych. Poza Portugalią mogę zapewnić moim córkom lepszą przyszłość i to jest w tej chwili moją motywacją. Dlatego prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas będę grał za granicą.

Joel Pereira w barwach Lecha rozegrał już 22o spotkań, strzelił dziewięć goli i zaliczył aż 43 asysty.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Gwiazda Lecha wypada na kilka tygodni. Trener zdradził szczegóły
Remis Lecha w sparingu z Niemcami. Mógł wygrać, ale… [WIDEO]
Lech odwołał się od kary nałożonej przez PZPN. Idealny moment

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału