Gdy Oskar Pietuszewski znalazł się na liście powołanych na marcowe zgrupowanie kadry, głównym pytaniem w jego kwestii stało się "ile minut da mu Jan Urban?". Nikt bowiem raczej nie dopuszczał do siebie myśli, iż 17-letnia rewelacja FC Porto przesiedzi oba mecze na ławce. W pierwszym składzie na mecz z Albanią się nie znalazł, ale już w przerwie wszedł za zaledwie dwa lata starszego Filipa Rózgę przy wyniku 0:1.
REKLAMA
Zobacz wideo Żelazny: Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Lewandowski sam zrezygnuje. Jest pazerny
Pietuszewski zadebiutował. Na ławce aż nie mógł wytrzymać
Polacy mecz odwrócili i wygrali 2:1. Pietuszewski nie strzelił co prawda żadnego z goli, a na pierwszą asystę w kadrze też musi poczekać. Natomiast wciąż była to niezła zmiana. Skrzydłowy był aktywny, w swoim stylu popisał się kilkoma dryblingami. Dał nadzieję, iż jeżeli w finale ze Szwecją też wejdzie na boisko, rywale znajdą piłkę we własnej siatce. Czy to po jego strzale, czy kolegi, którego obsłużył. Pietuszewski nie miał okazji po spotkaniu podsumować swojego występu, bo od dziennikarzy odgonił go... Jan Bednarek. Kolega z FC Porto chciał, by 17-latek miał teraz jak najwięcej spokoju. Natomiast kamery kanały Łączy Nas Piłka na YouTube Oskar już nie uniknął.
Pietuszewski podkreślił, iż to był prawdziwy rollercoaster emocji, a stracony gol wiele zmienił. - Mieszanka emocji. Gdzieś tam w pierwszej połowie siedzieliśmy na ławce z chłopakami, ta bramka na pewno nie pomogła nam, podcięła nam trochę te skrzydła. Ale najważniejsze, iż w drugiej połowie nie przestraszyliśmy się i ruszyliśmy. Może nieco zapomnieliśmy przez to o defensywie, oni mieli swoją sytuację groźną, ale najważniejsze, iż udało się odwrócić to spotkanie i wygrać - ocenił skrzydłowy.
Zero marnowania czasu
Zapytany o wyjątkowo wczesne wyjście na rozgrzewkę w przerwie, choćby jak na kogoś, kto ma wejść, odpowiedział, iż nie chciał dogrzewać się już w trakcie meczu i tracić czas. - Powiedziano mi, iż jest opcja, iż wejdę. Też chciałem się przygotować szybko, by nie tracić czasu i odbyć tę rozgrzewkę jak najlepiej. Także fajnie, iż udało się zadebiutować, bo spełniam kolejne wielkie marzenie. Najważniejsze, iż wygraliśmy i teraz skupiamy się już na Szwecji - wyjaśnił Pietuszewski. Mecz Szwecja - Polska o awans na mundial we wtorek 31 marca o 20:45 w Sztokholmie.

2 godzin temu














