Pietuszewski podbija Portugalię! Gol w 89. minucie zmienił wszystko

21 godzin temu
Trzech Polaków w wyjściowym składzie FC Porto na mecz z Benficą. Można było się zastanawiać, czy trener Farioli da szansę Oskarowi Pietuszewskiemu od pierwszej minuty w tak ważnym meczu jak "O Classico". Ale dał. I nie pożałował. Polski skrzydłowy w 40. minucie meczu zdobył bramkę na 2:0 i sprawił, iż w kolejnych dniach będzie mówić o nim cała piłkarska Portugalia. FC Porto ostatecznie tylko zremisowało 2:2!
Przyzwyczailiśmy się już do tego, iż portugalscy kibice zachwycają się duetem obrońców Bednarek-Kiwior. Wciąż jednak trudno uwierzyć w to, jak dobrze gra w nowej drużynie Oskar Pietuszewski. Były piłkarz Jagiellonii co chwila udowadnia, iż był wart każdego wydanego na niego euro.


REKLAMA


Zobacz wideo Iran zapłaci za wycofanie się z mundialu. Ekspert tłumaczy


Pietuszewski znów zachwyca. To musi być powołanie
FC Porto niemalże od samego początku "O Classico" było lepsze od Benfiki. Piłkarze Jose Mourinho przez całą pierwszą połowę - nie licząc samej końcówki - największe zagrożenie sprawiali ze stałych fragmentów gry. Już w 10. minucie FC Porto wyszło na prowadzenie. Akcja zaczęła się od zagrania Jana Bednarka do przodu. Następnie szybka klepka i obrona Benfiki była w lesie. Victor Froholdt zdobył bramkę na 1:0, choć nie oddał najlepszego strzału. Zawiódł jednak Trubin, który odbił przed siebie to uderzenie. Ukrainiec nie miał szans z dobitką.


Potem widzieliśmy głównie walkę. Ale w 40. minucie stało się to, na co czekał każdy polski kibic. Piłkę z obrony do Pietuszewskiego zagrał Veiga. Polak, który do tej pory grał raczej przeciętnie, teraz miał dużo miejsca. I z niego skorzystał. Pietuszewski ośmieszył Nicolasa Otamendiego. 129-krotny reprezentant Argentyny, mistrz świata z 2022 roku, został położony na ziemi niczym junior. I Polak zdobył kolejną bramkę w lidze portugalskiej.


Gospodarze po przerwie weszli całkiem nieźle w mecz, ale trwało to bardzo krótko. FC Porto kontrolowało wydarzenia boiskowe, choć głównie się broniło. Nie była to jednak defensywa panikująca. Piłkarze Benfiki byli zmuszani do biegania za piłką i nic z tego nie wynikało.
Zmieniło się to dopiero wtedy, gdy Mourinho zdecydował się zareagować i wprowadzić zmienników. W 65. minucie na boisku pojawili się Lukebakio i Ivanovic. Ten pierwszy już po kilku minutach mógł zdobyć bramkę na 1:2, ale trafił w słupek. Benfice dopisało szczęście, bo futbolówka odbiła się do Schjelderupa, który trafił do siatki. Gol kontaktowy na 20 minut przed końcem? Zapowiadało się na widowisko.


I Benfica w kolejnych minutach miała zdecydowaną przewagę. Tylko iż długo nie dawało to efektów. FC Porto ma najlepszą obronę w lidze. Ta defensywa zwykle odbiera chęć do gry swoim przeciwnikom i dziś długo było tak samo. Do końca meczu gospodarze walczyli o bramkę na 2:2. I się doczekali! W 89. minucie Barreiro trafił do siatki po wrzutce Ivanovicia.
Po tym golu doszło do sporego zamieszania. Z trybun została rzucona zapalniczka, która trafiła jednego z piłkarzy. Czerwoną kartkę otrzymał Mourinho oraz siedzący od kilkunastu minut na ławce rezerwowych Otamendi. Gra została wznowiona dopiero po kilku minutach. Benfica walczyła o kolejną bramkę, ale gospodarzom zabrakło już czasu.
Z remisu zdecydowanie bardziej zadowolona może być Benfica, która już powoli żegnała się z marzeniami o mistrzostwie. Po remisie wciąż pozostają one żywe. Drużyna Mourinho dalej nie przegrała żadnego meczu w lidze. A FC Porto? Pozostaje liderem ligi portugalskiej, ale nie skorzystało z szansy do powiększenia przewagi nad drugim miejscem do sześciu punktów.
Idź do oryginalnego materiału