Różni ludzie są na świecie, jedni wzbudzają powszechny szacunek, chociaż w dobie Internetu jest z tą powszechnością coraz trudniej, inni są obiektem nieustannych ataków, jedni wzbudzają sympatię, inni nie dają się lubić. Radosław Piesiewicz należy do tych osób, które są obiektami wiecznych ataków i nie dają się lubić, ale w pełni na to zasługuje. Najkrótsza ocena pana Piesiewicza to: „typowy leśny dziadek”, w wersji łagodniejszej: „typowy prezes PZPN”. Takich się nie lubi i nie szanuje, bo zwyczajnie nie ma za co i choćby jeżeli dzieje się im jakaś ewidentna krzywda, to wielu chętnych do obrony nie ma.
Kariera Radosława Piesiewicza to mieszanka wiecznego działacza sportowego (w latach 2016–2017 wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, 2018–2024 prezes Polskiego Związku Koszykówki, od 2023 prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego), z działaczem politycznym (Unia Wolności, Partia Demokratyczna, Lewica i Demokraci). Prezesem PKOL został z politycznego nadania ówczesnej władzy, a niebagatelny wpływ na tę nominację miał inny nie lubiany i pozbawiony szacunku działacz polityczny Jacek Sasin. Do tych wszystkich cech i powiązań należy jeszcze dodać szemrane biznesy i dziwne znajomości. Dzisiejsze zatrzymanie Radosława Piesiewicza, to esencjonalne podsumowanie jego kariery i osobowości, a wisienką na trocie jest fakt, iż został zatrzymany na podstawie wyjaśnień Przemysława Krala, który był jego sponsorem, ale też adwokatem.
Gdyby chodziło o kogoś innego pewnie słyszelibyśmy teraz mnóstwo głosów, iż prokuratura Waldemara Żurka urządza kolejny tani spektakl i zatrzymuje przeciwnika politycznego w świetle kamer, aby przykryć brak przesłuchania Dawida Kacprzyka. Ponieważ chodzi o Radosława Piesiewicza, to słychać pojedyncze głosy współczucia i jednym z nich jest głos wybitnego zapaśnika Andrzeja Suprona. W najmniejszym stopniu nie wpływa to na ogólną ocenę, ciągle aktualnego prezesa PKOL, ale w poważnym stopniu szkodzi wizerunkowi obrońców. Jeszcze przed zatrzymaniem istniała cała lista powodów jednoznacznie wskazujących, iż Radosław Piesiewicz powinien honorowo ze stanowiska zrezygnować. Honorem prezes Piesiewicz się nie przejmuję i nie posługuje, za to bezczelności pomieszanej ze śmiesznością mu nie brakuje. Po wybuchu afery z zegarkiem za 40 000 euro, który miał dostać od byłego szefa Zondacrypto Przemysława Krala, tłumaczył się i bezczelnie i śmiesznie, co tak w swoim komentarzu podsumował Szymon Jadczak:
Radosław Piesiewicz trzeba powiedzieć zachował się w bardzo dziwny sposób, bo najpierw nie odpowiadał na nasze pytania, a potem wyrzucił te wszystkie odpowiedzi na Twitterze. Bardzo takie dziwne, niestandardowe zachowanie. Piesiewicz twierdzi, iż 40 tys. euro adekwatnie założył za niego Przemysław Kral, a on w ratach spłacał te pieniądze. Tylko, iż Przemysław Kral nie prowadził firmy pożyczkowej, a giełdę kryptowalut. Z dokumentów, które mamy wynika, iż wersja Piesiewicza jest po prostu nieprawdziwa. My pokazujemy fakturę na nazwisko Przemysława Krala. Zapłacono 40 tys. euro. Co pokazuje Radosław Piesiewicz? Nic.
Owszem, zgadza się i to w pełni, iż ta afera jest niczym w porównaniu do innych afer, również „afer zegarkowych”. W lutym 2026 roku zostało umorzone postępowanie w sprawie przyjmowania łapówek przez Sławomira Nowaka, „bohatera” numer jeden w branży „zegarmistrzowskiej”, jednak i takie mocne argumenty nie działają w przypadku Radosława Piesiewicza. Polityka zmieszana z peerelowskim modelem prezesa sportowego i szemranymi biznesami, a jeszcze do tego dochodzi sposób bycia Radosława Piesiewicza, jest tak niestrawnym koktajlem, iż szybciej Piesiewicz znajdzie igłę w stercie siana, niż skrawek współczucia, nie wspominając o wsparciu.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

12 godzin temu




![Tej jesieni sprawdzimy, w jakim miejscu naprawdę jest polska piłka [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69ff1cf3ef51c5_77483946.jpg)










