Pieniądze to nie wszystko. Bezradny Widzewie, obudź się!

6 godzin temu

„Pieniądze to nie wszystko” – jest taki polski film z 2001 roku. Dobry, trochę niedoceniany. Jego tytuł pasuje póki co w tej rundzie do drużyny Igora Jovićevicia. Widzew wydał zimą ponad 13 milionów euro na transfery, łącznie w tym sezonie – 20 milionów. Tymczasem po gładkiej przegranej z Jagiellonią dziś poległ w Katowicach (0:1), pokazując w ofensywie kompromitująco niewiele. Ktoś powie, iż drużynie, w której doszło do tylu zmian, trzeba dać czas. My powiemy, iż o ile zespół z Łodzi gwałtownie nie zacznie grać na miarę indywidualnych umiejętności jego zawodników, może obudzić się w Betclic I Lidze. Mając takich graczy, nie możesz być tak bezradny.

Nastawialiśmy się mocno na to spotkanie, bo GKS, który wzmocnił się zimą i wygrał pierwszy ligowy mecz w 2026 roku, podejmował drużynę, która na razie szaleje finansowo i – tak się wydaje – to prędzej czy później powinno jednak przełożyć się na wyniki. Jednak pierwsza połowa długo była po prostu przeraźliwie nudna.

Bartosz Nowak długo był niewidoczny. A tu nagle asysta pomocnika GKS-u Katowice

Niby Widzew był nieco lepszy, próbował strzelać Angel Baena, później Juljan Shehu, w końcu groźnie, tuż obok bramki, uderzył Christopher Cheng. I to po stronie gości byłoby na tyle. W pewnym momencie pomyśleliśmy sobie, iż Widzewowi chociaż udaje się ograniczyć poczynania w środku pola Bartosza Nowaka, który tym razem był niewidoczny.

Ale do czasu.

Nadeszła 45. minuta. Należał się gospodarzom ten rzut rożny? Chyba jednak tak, bo wydaje się, iż piłkę ostatni odbił stoper gości, Ricardo Visus. Nowak podszedł do piłki i idealnie dośrodkował, a głową do siatki skierował ją Lukas Klemenz. I cyk, bramka, po chwili gwizdek na przerwę. Widzew znowu ma problem.

Główka idealna! Gospodarze prowadzą w Katowicach po strzale Klemenza!

Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/szpqEIaJBM

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 8, 2026

GKS prowadził, mimo iż statystyka jego goli oczekiwanych przed tym rożnym wynosiła 0,01. A oba zespoły oddały w pierwszej połowie tylko po jednym celnym strzale. Takie to było 45 minut.

Najdroższy piłkarz Widzewa Łódź zawodzi, a miał robić różnicę od samego początku

W drugiej połowie Widzew znowu miał częściej piłkę, ale kilka kreował. o ile ktoś miał dobrą okazję, to gospodarze, ale strzał Marcina Wasielewskiego odbił Bartłomiej Drągowski. Jovićević kombinował, wymienił skrzydłowych, choć nie rozumiemy, dlaczego zdjął z boiska Baenę, a nie jeszcze gorszego Osmana Bukariego. Pojawił się Mariusz Fornalczyk, ale jego pierwsze kontakty z piłką były fatalne. GKS grał mądrzej w piłkę, był bardziej konkretny. A kiedy Widzewowi udało się wyjść z groźną akcją, wrócił za nią Nowak i odebrał piłkę Alvarezowi. Nowak zresztą powinien zostać bohaterem, ale w 78. minucie, gdy wydawało się, iż podwyższy na 2:0, fatalnie skiksował.

W doliczonym czasie – zamieszanie. Sędzia Damian Kos podyktował rzut karny dla Widzewa, ale po chwili został zaproszony do monitora, bo Szymon Marciniak (słusznie) przekazał mu, iż w starciu Bukariego z Sebastianem Milewskim tak naprawdę jako pierwszy faulował zawodnik z Ghany. Po zmianie decyzji na stadionie euforia. Niedługo później usłyszeliśmy końcowy gwizdek.

Nowi piłkarze Widzewa prezentują się różnie. Bukari na razie zupełnie nie gra jak gość, za którego płaci się 5,5 mln euro i wymaga już na starcie robienia różnicy. Emil Kornvig należał dziś do słabszych zawodników Widzewa. Lucas Lerager akurat sporo daje drużynie. Christopher Cheng? Sprawia wrażenie gościa, który nieźle gra do przodu, ale ma problem z zachowaniami defensywnymi, zwłaszcza gdy jest pod presją. Przemysław Wiśniewski debiutował dziś w pierwszym składzie i niczego nie zawalił, ale też nie był gościem, który daje od razu tyle, co np. w pierwszych meczach dla dorosłej reprezentacji Polski.

Nie dawał też za wiele Sebastian Bergier, z którym dobrze radził sobie Arkadiusz Jędrych. Napastnik Widzewa przed tym sezonem trafił do Łodzi właśnie z Katowic i był dziś od pierwszej minuty wygwizdywany i obrażany przez miejscowych kibiców. o ile Bergier czymś się wyróżnił, to ostrym atakiem na bramkarza gospodarzy, Rafała Strączka.

Trener GKS-u, Rafał Górak, podkreślał przed spotkaniem, iż same miliony euro nie grają, dużo ważniejszy jest plan na grę, a jego zespół ma pomysł na ten mecz. I to wszystko się sprawdziło.

Widzew grał dziś do przodu jak zespół przeciętniaków, pozbawionych umiejętności kreowania. W 20 meczach ligowych budowana za wielkie pieniądze drużyna przegrała aż 12 razy. To najwięcej przegranych w stawce. Do tego Widzew ma osiem porażek w 10 wyjazdowych spotkaniach. Zaczyna to wyglądać jak bilans wstydu.

Na stopniowe zgrywanie drużyny nie ma czasu. Wygrana gospodarzy oznacza, iż GKS odskakuje już na sześć punktów od Widzewa, ale również od Legii Warszawa, którą podejmie na własnym obiekcie w następnej kolejce.

Widzew i Legia, która fartem zremisowała w Gdyni, pozostają w strefie spadkowej.

GKS Katowice – Widzew Łódź 1:0 (1:0)

  • 1:0 – Klemenz – 45′

Noty wkrótce.

Fot. Newspix.pl

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

  • Raków jeszcze nie obudził się z zimowego snu
  • Pogoń wygląda słabiej niż jesienią
  • Trener Pogoni: Pojawiła się obawa przed zwycięstwem
Idź do oryginalnego materiału